Akrtykuł na Onet Film

Bardzo dziękuję redakcji Onet Film i zespołowi autorów, którzy opracowali i opublikowali artykuł o mojej sprawie. Uważam, że wybraliście bardzo istotne elementy z mojego listu i sądzę, że ogólnie zrobiliście dobrą robotę. Dziękuję.

Odnośnie pożal się Boże oświadczenia Watchout Studio: 80% treści to zwykłe lanie wody bez związku ze sprawą, i tak naprawdę tylko 3 zdania do niej nawiązują.

Widzę kalkę tej żałosnej konferencji Policji z 2003 r., która dokładnie w taki sam sposób próbowała zwulgaryzować prawdę, zwyczajnie kłamiąc. Piszę o tym w poście Superplan

Watchout Studio twierdzi teraz, co nastęuje:

Pierwszym ziarnem, które w autorach scenariusza zaczęło kiełkować, jako potencjalny pomysł na film o szeroko wyrażonym buncie dzięki siłowemu wykorzystaniu tuby telewizyjnej, było m.in. wtargnięcie do studia TV w Amsterdamie w 2015 r. Potem twórcy szukając dalszych inspiracji, zaczęli dokumentować i śledzić podobne przypadki na świecie: w Brazylii w 2004 r. i 2008 r., w USA w 1974 r., 2016 r. i 2018r. , w Burkina Faso w 2014 r. oraz w Polsce.

A Pan Piątek tak pisał do mnie w 2018 roku (pisownia oryginalna):

“Ten list jest pokłosiem moich poszukiwań – na sprawę z 2003 roku, w których brał Pan udział, trafiłem dokumentując podobne przypadki: z lat 90tych w Stanach Zjednoczonych i z 2015 roku w Holandii, dopiero potem dowiedziałem się o Panu”.

Zatem w liście do mnie Piątek wymienia tylko dwa, a teraz oficjalnie dostajemy całą litanię przypadków, z moim na końcu, o których Piątek nie wspominał, dodatkowo wymieniony jest jakiś inny przypadek z USA z 1974, a nie jak w liście Piątka z 1996.

Tak na marginesie: czy Pan Piątek również tak kompulsywnie poszukiwał kontaktu ze sprawcami tych wszystkich innych incydentów, jak ze mną, moją rodziną i ludźmi, którzy mnie znali?

A to więcej fragmentów Pana Piątka z listu, którego nie traktuję jako prywatnej korespondencji, raczej jak niechcianą ulotkę wciśniętą przez szparę w drzwiach, a to dlatego, że była ona kolportowana do wielu ludzi w nadziei na znalezienie właściwego adresata (pisownia oryginalna):

Kontakt z Panem jest dla mnie bardzo ważny, gdyż Pan przeszedł tą drogę. Przeżył coś, do czego bardzo mało osób ma dostęp. Zarówno Pana powody jak i reperkusje są dla mnie bardzo istotne.

(…)

Czytając i poznając szczątkowo Pana historię poczułem, że to bardzo mocno ze mną rezonuje.

(…)

Jestem bardzo ciekawy Pana. W równym stopniu interesuje mnie to co wydarzyło się przed i po samym przebiegiem w studio nr 7.

(…)

Uszanuję również odpowiedź odmowną, jednakże bardzo mi zależy na kontakcie i współpracy z Panem”

Ponieważ Piątek dostał odpowiedź odmowną, którą postanowił z premedytacją zignorować, jedyne co mu zostało w obliczu braku dostępu do głównego źródła jego inspiracji i fascynacji, było wykorzystanie wszystkich dostępnych materiałów i doniesień medialnych o moim przypadku i stworzenie jakiejś repliki mnie, protezy, która wypełni ten brak i będzie stanowić backstory – Piątek napisał pamiętnik Sebastiana, zbudował jego pokój, w którym Bielenia mógł sobie pomieszkać i poszukać tego, czego nie dostali bezpośrednio ode mnie, a przede wszystkim napisał jego manifest, z którym przyszedł do TVP. Swoje manifesty napisali obaj: Piątek i Bielenia, a później spalili je na planie w jakimś przedziwnym rytuale, a Piątek chwalił się w wywiadzie, że do dziś (może od dziś już nie?) nosi jakiś niedopałek tego manifestu w portfelu na pamiątkę – przepraszam, ale nie będę tego komentował… Piątek w wielu wywiadach przyznawał, że właśnie to, że nikt nie wiedział, co chciałem powiedzieć w TVP, stanowiło “silnik dramaturgiczny do stworzenia nietuzinkowego bohatera”.

Logika podsuwa następujące pytanie: czy w tych wszystkich wymienionych przez Watchout Studio przypadkach również nie wiemy, o co chodziło napastnikowi? Czy tam też jest ta tajemnica? Czy tam też przewija się motyw nigdy niewygłoszonego przemówienia? Brak innych żądań z mojej strony, niż tylko wejście na antenę – ten silnik dramaturgiczny filmu? Niech Watchout Studio i Pan Piątek pokażą te inspiracje bliżej i wtedy zobaczymy ile z tamtych przypadków jest w Sebastianie. Ponieważ akcja filmu dzieje się w Polsce, to zapytam: czy był jakiś inny podobny przypadek w jakiejś telewizji w naszym kraju, tak podobny do mojego, żeby ktoś inny mógł dziś wyjść i powiedzieć: ale to ja jestem pierwowzorem Sebastiana?

Konsekwentnie – czy w krajach i rodzinnych miejscowościach sprawców tamtych przypadków również pojawiały się artykuły z krzykliwymi nagłówkami ogłaszającymi premierę filmu Pana Piątka na podstawie incydentów z udziałem tych ludzi? I czy do nich też pisali ich znajomi sprzed prawie dwóch dekad(!), że powstał film Piątka inspirowany ich historią z premierą w Sundance? Czy pod takimi, jeśli w ogóle były, artykułami były komentarze ludzi z ich miast o treści: “znałem go!”, “znam go od lat”, “byłem jego sąsiadem”, “studiował informatykę” etc? Lokalna gazeta, jeszcze przed premierą w Sundance wskazała mnie i moją rodzinę dosłownie palcem łącząc sprawy.

Nie ja zobaczyłem siebie pierwszy w tym filmie. Zrobili to za mnie obcy mi ludzie (ogólnokrajowi i lokalni dziennikarze) a także społeczność, z której pochodzę. Od nich się dowiedziałem o tym filmie i całej sprawie. Taka jest naturalna i logiczna chronologia inspiracji i wydarzeń.

Jak Watchout Studio, koproducenci, twórcy i dystrybutorzy chcą uciec od tych faktów?

Przed i po premierze w Sundance powstawały artykuły o filmie łączące moją osobę z głównym bohaterem. Wtedy twórcy i producenci nie apelowali do dziennikarzy i publiczności, żeby nie kojarzyć ich filmu z rzeczywistością i autentycznymi wydarzeniami, próbowali jedynie rozszerzyć źródła inspiracji na inne przypadki.

Drugie z trzech zdań, które są realnym odniesieniem producentów do problemu, jest:

To nie jest i nigdy nie miała być historia czy rekonstrukcja jakichkolwiek polskich wydarzeń.”

To jest rekonstrukcja polskiego incydentu. Bardzo istotne (konstrukcyjne) elementy filmowej fabuły są bezpośrednio zaczerpnięte z wydarzeń z 21.09.2003. Oczywiście, że były wypełniacze i fantazje autorów, musiały być, ponieważ odmówiłem współpracy, ale kluczowe i bardzo atrakcyjne dla filmu elementy zostały przeniesione BEZPOŚREDNIO z incydentu z moim udziałem.

Jest tego tego naprawdę sporo. Chociażby ta jedna scena z wejściem AT do studia i zakryciem kamery – czy to też jest inwencja twórcza duetu Piątek-Czapski, czy rekonstrukcja? Można sobie samemu poszukać materiału w necie o tamtym wydarzeniu i zobaczyć – Piątek zwyczajnie skopiował to na użytek filmu.

Ostatnie zdanie z tego wodolejstwa Watchout Studio dotyczące problemu brzmi:

“…historia opowiedziana w “Prime Time” nie jest historią polskiego bohatera podobnych wydarzeń i jest oparta na fikcji.

Proszę uważnie przeczytać to pokrętne zdanie. Sugeruje ono, że incydent z moim udziałem jest jedynie PODOBNY do wydarzeń pokazanych w filmie, które oparte są na fikcji! Twierdzą tu, że wydarzenia z moim udziałem jedynie ‘przypominają’ te z filmu Piątka. No ale nawet w tej litanii przypadków, którymi inspirował się Piątek, jest wymieniony incydent z moim udziałem. Watchout Studio w tym ostatnim zdaniu samo sobie przeczy, ponieważ najpierw mówi o inspiracjach prawdziwymi wydarzeniami, a teraz, że film jest oparty na fikcji! Zdecydujcie się w końcu, czy film jest oparty na faktach, inspirowany nimi, czy jednak na fikcji autorstwa Piątka i Czapskiego?

W ogóle – ‘historia opowiedziana w filmie jest oparta na fikcji’! Film oparty na fikcji – takiej planszy jeszcze przed żadnym filmem nie widziałem!

Aaaaaa! Już wiem, co chcecie wszystkim powiedzieć! Haaaa!
Że wasz film jest inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, które są oparte na fikcji! 😀
To w sądzie nie przejdzie.

Zobaczmy katalog z Polish Days na festiwalu Nowe Horyzonty, na którym wygrali konkurs na najlepszy pitching – tam nie mówią, że jest to film oparty na fikcji, jak twierdzą dzisiaj, mówią, że był “inspirowany prawdziwymi wydarzeniami”, ale już poniżej Pan Piątek mówi wprost: INSPIRACJĄ BYŁO PRAWDZIWE WYDARZENIE! Proszę, oto katalog:

https://www.nowehoryzonty.pl/pliki/polishdays/PolishDaysCatalogue2020.pdf

I tak właśnie ten film prezentowaliście: agentom, producentom, dystrybutorom, programerom festiwali, etc.

Co na to Pan Radosław Śmigulski, dyrektor Państwowego Instytutu Filmowego? Przypomnijmy, PISF wyłożył 40% budżetu na tę produkcję…

Kalka z konferencji prasowej policji z 2003 roku…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *