Polexit.

A teraz coś z zupełnie innej beczki… Jak mawiał jeden z moich ukochanych profesorów: tylko krowa na pastwisku nie ma poglądów politycznych. Wyniki frekwencji podczas kolejnych wyborów pokazują, że tych krów mielących trawę przed telewizorami jest całkiem sporo. Druga strona medalu, o której profesor nie wspomniał, to fakt, że są też wśród nas bardzo aktywni politycznie ludzie, którzy większą przysługę wyrządziliby potomności zwyczajnie nie idąc na wybory, nie angażując się politycznie… Na tym właśnie polega krzywy psikus demokracji.

Popularnym ostatnio zaklęciem politycznym stał się “Polexit”, dlatego postanowiłem wziąć to zjawisko na warsztat i dorzucić moje własne 3gr w tym temacie.

Uważam, że jest to bardzo ciekawe zjawisko i powinniśmy poświęcić mu nie tyle więcej uwagi, co precyzji. Mówić można dużo o byle czym i nic z tego nigdy nie wynika. Liczy się precyzja i umiejętność dostrzeżenia istoty problemu. W przeciwnym razie będziemy jedynie produkować kolejne komunały, które nie wniosą nic nowego do dyskusji.

W czym zatem tkwi problem z Polexitem?

Przede wszystkim kolporterami tego okropnego słowa nie są ludzie z rządzącej ekipy, tylko media nazywające się “niezależnymi”. W takiej “Gazecie Wyborczej” straszą Polexitem już od bardzo dawna. Według ich przekazu mamy oto sytuację, w której rząd robi wszystko co tylko może, żeby konsekwentnie Polska utraciła członkostwo w Unii Europejskiej. Są do tego dwie drogi: wyprowadzenie Polski z UE, lub też sprowokowanie takiej sytuacji, w której Unia weźmie rozwód z Polską, czyli zwyczajnie wykopie nas daleko na Wschód z wielkim hukiem – trochę jak pijaka, który nie miał czym zapłacić w restauracji, rozpiął rozporek i na środku knajpy zaczął sikać na pozostałych gości dookoła.

Otóż tak się nie stanie, proszę Państwa. Oby…

Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że to właśnie środowisko “Gazety Wyborczej” i TVN dystrybuuje tę koncepcję utracenia przez Polskę członkostwa w Unii Europejskiej. Innymi słowy te media właśnie straszą Polki i Polaków czarnym scenariuszem. To jest bardzo interesujące zagadnienie, które w mojej ocenie sięga głęboko do magicznego myślenia, czyli takiego w którym wypowiadane słowo wpływa na rzeczywistość.

Polexit to zaklęcie. To zaklinanie świata, który nas otacza, który “wolne media” powinny opisywać, a nie zaklinać!

Stawiam śmiałą tezę, że naczelny szaman “Wyborczej”, czyli Adam Michnik, tak samo źle zdiagnozwał antualną sytuację, jak prawie 2 dekady temu, gdy odwiedził go Lew Rywin z tamtą kuriozalną, komiczną i może nie do końca trzeźwą propozycją wykupienia Agory.

Michnik popełnia dokładnie ten sam błąd. Tak samo jak 19 lat temu, tak również i dziś powinien milczeć. Zdecydowanie więcej przyniosłoby to pożytku, ponieważ nie spowodowałoby koszmarnych szkód. Taka śmieszna prawda: brak szkód, to też jakiś pożytek!

Uważam, że Michnik celowo gra w swoją grę, ponieważ jego gra polega ciągle na tym samym: premierzy, ministrowie i gabinety zmieniają się, a on ciągle musi sprzedawać swoją gazetę – to jest naczelny imperatyw “Wyborczej” i niech nikt nie próbuje wmówić mi, że jest inaczej. Sprzedaż musi być!

“Afera Rywina”, którą bezmyślnie rozdmuchał Michnik do rangi polskiej Watergate, stała się podstawą mitu założycielskiego Prawa i Sprawiedliwości. To dzięki kraczącemu Michnikowi, czarodziejowi złej zmiany, przez długie lata furorę zrobiły inne słowa-zaklęcia: “układ” oraz “grupa trzymająca władzę”. Reszta była historią.

Gdyby nie Czarodziej Adaś owładnięty misją py-py-py-py-praaawdy i jego dyktafon w szufladzie, nie byłoby tego całego bałaganu, który nastąpił później. To jest bardzo prosty związek przyczynowo-skutkowy, o którym nie wolno zapominać!

Dziś, 19 lat później, Czarodziej Adaś ma nowe zaklęcie, którym chce naprawiać (zbawiać?) Chrystusa Narodów, Polskę. Tym zaklęciem jest właśnie “Polexit”. Nie będę się rozpisywał o najlepszym narzędziu do sterowania masami, czyli o STRACHU, ponieważ powstała o tym już niejedna książka. Straszenie najzwyczajniej w świecie działa, jest skuteczne i powoduje konkretne reakcje. Inżynieria społecznego strachu, to tak naprawdę klucz do osiągania nieosiagalnych inaczej celów.

Całe myślenie Adama Michnika i wiernych jego koncepcjom apologetów zamyka się właśnie w tym naiwnym przekonaniu, że gdy kogoś czymś przestraszymy, to ta osoba będzie przed tym uciekać i podążać za nami w bezpieczne miejsce.

Tak właśnie w pigułce wygląda cała koncepcja Adama Michnika – nastraszyć Polki i Polaków tym potwornym lękiem przed “Polexitem” w wykonaniu PiS, żeby ludzie uciekli przerażeni od PiS’u i tego koszmarnego widma.

Mój trzeci ulubiony filozof (zaraz po Sokratesie i Heraklicie) Fryderyk Nietzsche przestrzegał w “Poza dobrem i złem”: kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na ciebie… To jest bardzo interesujące dzieło, warte przeczytania w tym właśnie kontekście. Tak działa legenda o babie jadze mieszkającej w ciemnym lesie w domku na kurzej nóżce. Próżno szukać babci na świecie, która nie straszyła tą fantasmagorią swoich ukochanych wnucząt tuląc je do snu bajeczką zakończoną morałem o konieczności jakżeby inaczej – bycia posłusznym! Kryje się w tym całym straszeniu pułapka oswojenia lęku. Czy ktoś kiedyś znalazł w ciemnym lesie ten pieprzony domek na kurzej nóżce?? Ja nie.

Ile spaliliśmy “czarownic” na stosach i jaki z tego wyniknął pożytek dla ludzkości?

Ile broni masowego rażenia znaleźli w Iraku panowie Bush Junior i Tony Blair?

Ilu terrorstów mieszkało w Afganistanie, zanim wpieprzył się tam kulejący Związek Radziecki do spółki z nabierającą wiatru w żagle CIA?

I przede wszystki: jak naprawdę wstrętna i niebezpieczna baba jaga wreszcie wyszła z tego ciemnego lasu? Bo to, że wyszła, widać wszędzie dookoła bardzo wyraźnie, ale sama się do życia przecież nie powołała. Ktoś tego Golema ulepił. Ktoś tę puszkę Pandory otworzył… Jakby mało było barwnych przypowieści o grzechach ciekawości, pychy i pożądania.

Coż, jeśli największym grzechem jest chęć czynienia dobra na siłę? Jak rozpoznać fałszywego proroka od mesjasza niosącego dobrą nowinę? To pytanie jest tak naprawdę bezzasadne, ponieważ sęk w tym, żeby wystrzegać się wszelkich samozwańczych szamanów. Po co nam w ogóle zaklęcia i prawdy objawione? Po co nam strach i konsekwentnie ciekawość tego, czym się nas straszy? Ciekawość, która może zrodzić fascynację przedmiotem naszego lęku – po co nam to? Kto chce fascynować się lękami? Do czego potrzebne jest nam w ogóle drzewo poznania dobra i zła? Człowieku myślący, po co Tobie w ogóle taki dylemat? Nie potrzebujesz wcale tego dysonansu. Możesz pozostać wobec tego w stanie ignorancji tej krowy z pastwiska, albo możesz wybrać suchą analizę, która nie zostawia miejsca dla emocji, dla strachu albo ekscytacji. Czemu bać się czegoś, lub podniecać czymś, co nie zasługuje na żadne z tych uniesień?

Dlaczego przejmować się lub fascynować czymś, co może się nigdy nie wydarzyć?

Zlecę Państwu takie oto zadanie: proszę wejść na stronę “Gazety Wyborczej” i w okienku ‘szukaj’ wpisać zaklęcie Adama Michnika “Polexit” i przeczytać nagłówki artykułów, które wsypią się jak grzyby po deszczu. Ułatwię Państwu tę robotę, oto krótka próbka:

  • “PiS proponuje zbiorowe, symboliczne samobójstwo Polski”
  • “PiS nie chce Polski w UE, ponieważ Unia jest przeszkodą w budowaniu partyjnego państwa autorytarnego”
  • “Chodź tu miła, będziesz z Unii wychodziła, będziesz wychodziła”
  • “PiS gra polexitem. Oficjalnie zapewnia: “Nigdzie się nie wybieramy””
  • “Polexit to nie widmo, to rzeczywistość”

I tak jest dzień w dzień już od bardzo dawna. Michnik lepi Golema Polexitu tak samo, jak ulepił “układ” i “grupę trzymającą władzę”. Ulepi w końcu i Polexit, a to będzie bardzo brzydki Golem, taki paskudny, nieładny, straszny, bo… bezmyślny.

Tak, paradoksalnie to może być właśnie kolejna niedźwiedzia przysługa, którą Czarodziej Adaś podaruje Jezusowi Narodów. Dzięki niemu naprawdę za chwilę zostaniemy przybici do krzyża, kto wie, może tym razem na wieki wieków amen?

A teraz fakty, ale prawdziwe fakty, nie “fakty” z TVN.

Otóż tej ekipie rządzącej Polexit się zwyczajnie nie opłaca. Co im się opłaca? Straszenie Polexitem, to im się bardzo opłaca, ale nie sam Polexit. Na tym właśnie ta partia zbija kapitał polityczny, na sianiu strachu i dzisiaj sama już nie musi nikogo straszyć. Pomaga jej w tym niestrudzony Adam Michnik.

Polexit oznacza dla wierchuszki PiS polityczne sepuku. Czy ktoś w ogóle zadaje pytanie, co się stanie, gdy wreszcie dopadnie nas ta baba jaga? Zapytajcie się sami siebie: co się stanie, gdy Polska w taki lub inny sposób przestanie być krajem członkowskim UE? Najwyraźniej według teorii kolportowanej przez “GW” zapewniłoby to PiS’owi władzę absolutną. W mojej ocenie byłoby dokładnie odwrotnie. To nie PiS i ZP rządzi, tylko ludzie, którzy rządzą PiS’em i ZP rządzą Polską. A to wielka różnica. Nie zapominajmy o autorze tego “scenariusza pisanego obcym alfabetem” – carze Rosji, Wladimirze. Przecież to on pociąga za sznurki w tej koncepcji. Ok, niech tak będzie. Po co Putinowi te wszystkie marionetki, które wreszcie wykonałyby swoje dzieło i wyprowadziły Polskę z UE? Do czego jeszcze oni mu będą potrzebni, skoro wydarzy się ostatni akt opery? Z perspektywy Putina najlepiej byłoby pozbyć się ich wszystkich w jeden dzień i zastąpić ich jakąś kolejną maskaradą, kolejną protezą rządu udającego demokratyczny i niezależny organ. Oczywiste jest, że w przypadku takiego scenariusza natychmiast spadnie na PiS z każdej strony odpowiedzialność za Polexit. Po co Putinowi taki balast? Jednym ruchem zdejmie ich ze sceny i zastąpi kolejnymi aktorami, żeby zamienić pogrzeb w iluzję karnawału. Co się stanie z balastem? Pozornie nic strasznego – Janukowycz zyska szerokie grono nowych sąsiadów w swojej podmoskiewskiej willi. Widział ktoś Janukowycza gdzieś? Otóż to. Żyje, ma się i dobrze i niedobrze, nie brakuje mu luksusów ale tak naprawdę siedzi w pięciogwiazdkowym więzieniu pod Moskwą, gdzie zdechnie w niesławie i zapomnieniu jako totalny nikt.

O tym wiedzą bardzo dobrze wszyscy w kierownictwie PiS i ZP. Są tak przerażeni tą wizją, że nie posługują się nawet wewnętrznymi kanałami komunikacji, ponieważ są one ściśle monitorowane przez Wielkiego Brata. Boją się własnych służb, które powinny ich chronić, ale tak naprawdę nie są ich! Ta cała afera mailowa i publikacja korespondencji na rosyjskich serwerach to wiadomość z Moskwy: “i tak wiemy, o czym rozmawiacie, nie ukryjecie się przed nami, więc po co to robicie?”.

Czy samemu Putinowi opłaca się w ogóle wyprowadzać Polskę z UE? Oczywiście, że tak, to jest z pewnością jego cel, pytanie, czy będzie w stanie w ogóle go zrealizować i kiedy? Polska w UE oznacza dla niego siatkę szpicli i kontaktów w strukturach samej Unii. Oczywiście, ma to nie tylko dzięki Polsce, ale Polska jest całkiem sporym krajem i przede wszystkim bardzo dobrym kamuflarzem. Łatwo dzięki takiej Polsce instalować agentów na całym kontynencie. Czy utrata tego dzisiaj opłaca się Putinowi? Wątpię. Czy Putin w ogóle jest w stanie wykręcić Polsce i Unii taki numer? Również wątpię. Stara się bardzo, ale czym jest Rosja przy takich Chinach? Chiny miałyby pozwolić Putinowi aż tak wzmocnić swoją pozycję na świecie i jednocześnie tak znacznie stracić na kontaktach handlowych z UE? Polexit oznacza ogromny rozrost terytorium Putina na kontynencie i utratę ogromnych pieniędzy przez Chiny w długofalowej perspektywie.

Stałoby się tak, ponieważ Polexit uruchomiłby efekt domina. Wzrosłyby najconalistyczne i separatysnyczne tendencje w krajach takich jak Francja i Włochy. O ile Unia potrzebuje Polski strategicznie, o tyle bez choćby takiej Francji sama przestaje fizycznie istnieć. Rozpad Unii, to ogromna strata przede wszystkim dla Chin. Ciężko byłoby nawet oszacować jak wiele cennych konraktów nigdy nie miałoby szans na realizację. Pekin nigdy nie pozwoli Moskwie na taki ruch. W interesie Chin jest trzymać Wladimira zdala od realizacji pomysłu rozpadu UE. Chińczycy robią wszystko po swojemu, konsekwentnie i szybko ale umieją patrzeć daleko do przodu, dwie-trzy dekady do przodu i wiedzą, czym to się może dla nich skończyć.

Cóż na Polexit sama Unia mogłaby powiedzieć? To zaklęcie strachu często jest wypowiadane następująco: “Unia sama nas wykopie”. W mojej ocenie jest dokładnie odwrotnie. Unia nie może sobie pozwolić na Polexit. Brexit był spokojnie do przełknięcia dla Unii, ale Brexit na Zachodzie i Polexit na Wschodzie Unii, to już byłoby za dużo – dla Unii. Sama idea wspólnoty narodów zostałaby poważnie zakwestionowana, ba, być może nieodwracalnie zniszczona! Na tym właśnie polegał plan wchłonięcia tych dodatkowych krajów, żeby wzmocnić Europę i uczynić z niej poważnego gracza na arenie międzynarodowej. Czym są Francja, Niemcy, Hiszpania bez Unii? Już nie są takie mocne w pojedynkę. Unia musiała się powiększyć i musi tak nadal trwać, inaczej traci rację bytu właśnie na poziomie idei, a to jest serce tej wspólnoty. To nie była łatwa i bezbolesna adopcja, ale była niezbędna, była konieczna. Europa wykorzystała bardzo sprytnie historyczną szansę zmarginalizowania Rosji i nie pozwoli jej zniweczyć tego sukcesu. Unia nigdy nie “wykopie” Polski, ani nie pozwoli jej samej lub przy pomocy Rosji wykopać się na Wschód. Na szczęście jest to powszechnie podzielane stanowisko we władzach Unii.

Nikt w Brukseli lub Strasburgu nie mówi do Polski tego, co mówiono Wielkiej Brytanii kilka lat temu: jak wam się nie podoba, to wyjdźcie. O nie! Nie ma tam miejsca na takie głosy. To jest furtka, której w Unii strzeże się bardzo czujnie. Tu nikt nogi w drzwi nie wsadzi i nikomu się też szeroko tych drzwi nie otworzy.

To nie jest tak, że Unia pozwala PiS robić krecią robotę i szykować Polexit; nikt w Unii nie przymyka oka na poczynania PiS w Polsce ignorując zagrożenia i konsekwencje. Unia gra na czas, bo czas nie służy PiS’owi. Nie może też zbyt głęboko ingerować, żeby nie podniecać ekstremistów i nie dawać im paliwa do bicia piany.

Paradoksalnie właśnie tę pianę bije za nich każdy, kto straszy Polexitem, czyli m.in. “Gazeta Wyborcza”.

Dzieje się tak, ponieważ z jednej strony daje to PiS’owi możliwość nasmarowania jakiegoś glejtu nazwanego dumnie “uchwałą”, która ma być deklaracją sojuszu z Unią ale jednocześnie daje im okazję uderzenia w akordy suwerenności i niepodległości, którymi karmią uszy swojego umiarkowanego elektoratu.

Skrajny elektorat dostaje mrugnięcie oczkiem, które mówi im więcej: nikt nie będzie Polakom narzucał niczego i jak się nam coś nie spodoba, to spakujemy im walizeczki i wystawimy za drzwi, bo tu jest Polska, a nie Unia Europejska!

W ten sposób każdy woborca PiS dostaje dokładnie to czego chce, a cała opozycja ze swoimi “wolnymi mediami” wychodzi na idiotów, podrzegaczy i kłamczuchów – tak, kłamczuchów, bo oto proszę bardzo: jest uchwała, zostajemy w Unii, a wy kłamiecie, że z niej chcemy wyjść i zrobić ludziom krzywdę!

Przepraszam bardzo, ale tak to właśnie wygląda – kiwają was wszystkich, jak banda wyrostków ogrywa w piłkę dzieci na boisku. Rosną im słupki, a wam kończą się pomysły na skuteczną walkę.

PiS’u nie interesuje przejmowanie elektoratu opozycji. Mają swoje 43% i chcą je odzyskać po festiwalu afer, pandemii z obostrzeniami, kulejącą gospodarką i galopującą inflacją. Ogromna większość ludzi w Polsce nie chce wyjścia z Unii Europejskiej – to są realne dane. Ponad 80% pytanych nie chce wyjścia z UE, to po cholerę ich tym straszycie?

Umówmy się, że cała opozycja i jej “wolne media” nie są specjalistami od analizy sondaży i przekuwania tych danych w konkretne działania. W tej kwestii PiS przerósł was już bardzo dawno temu. To PiS wyciągnął lekcję z maratonu swoich porażek i nauczył się wykorzystywać takie właśnie dane i dzięki nim wzmacniać swoją pozycję. Ktoś mi chce wmówić, że totalnie zignorują sondaż podający jak na dłoni 80% za pozostaniem w UE? Nigdy nie uwierzę, że nagle zaczęliby popełniać takie błędy. Raptem cztery dni temu dostali taki wynik (na zlecienie TVN!) i proszę, oto uchwała o pozsotaniu w UE. I kto wyszedł na idiotów, którym nie można ufać? Kto tu woła o Polexicie? Przecież nie oni, wy! Tak właśnie to widzi statystyczny widz oglądający ten spektakl i dramatem Polski, jako państwa i narodu, jest to, że opozycja i jej “wolne media” ciągle nie potrafią zrozumieć tego prostego faktu, tego banalnego mechanizmu. To o tego widza toczy się całe to zamieszanie i o to, co on sobie pomyśli, co poczuje.

Jeśli ta polexitowa baba jaga jest waszym najlepszym pomysłem na walkę z PiS, to wiedzcie, że jest to wasz najgorszy pomysł, który przyniesie odwrotny skutek od spodziewanego. Im dłużej i silniej będziecie ludziom wmawiać, że Polexit jest możliwy, tym więcej ludzi do niego przekonacie, zachęcicie. Wielu ludzi zacznie myśleć o Polexicie, jako metodzie zrobienia na złość wam i drugiej połowie rodziny, ulicy, osiedla, wsi, miasta. Na zasadzie: skoro tak bardzo chciecie, to macie. I stanie się, to przed czym niepotrzebnie straszycie. To będzie wasza “zasługa”, wcale nie PiS’u. Bo to nie PiS zagłosuje w referendum za 5 lub 10 lat. Zagłosują miliony, które do tego pobudzicie. I wszyscy będą patrzeć na te kilkaset tysięcy głosów różnicy wyrywając sobie włosy z głów, że tak niewiele wystarczyło, tak niewiele brakowało…

To będzie wasza wina, lejecie pod to fundamenty dzisiaj.

Słowo stało się ciałem – chyba gdzieś już to słyszałem, hmm? !

W taki sposób kreujecie człowieka wystraszonego. A jak trwoga, to… I historia kołem się toczy. Dzięki Czarodziejowi Adasiowi i “Gazecie Wyborczej”…

Łukasz, Dmytro, Bartosz [*]

Na przestrzeni jednego tygodnia trzech ludzi straciło życie po interwencjach dolnośląskich policjantów… To byli Łukasz, Dmytro i Bartosz.

Na własnej skórze przekonałem się, czym jest i jak wygląda brutalność polskiej policji, zatem jak najbardziej czuję się upoważniony do skomentowania tej potwornej tragedii.

Przede wszystkim chciałbym złożyć kondolencje rodzinom tych trzech chłopaków. Szczególnie rezonuje we mnie sprawa Łukasza, o której dowiedziałem się dzisiaj. Jest mi niezmiernie przykro i mogę się jedynie domyślać, co przeżywają jego bliscy, a zwłaszcza jego biedny ojciec, który zadzwonił po pomoc dla swojego syna, ale zamiast wybawców przyjechali oprawcy… Nigdy nie będzie mógł sobie tego wybaczyć, ale prawda jest taka, że nie zrobił nic złego, działał w dobrej wierze i nie ma na nim cienia odpowiedzialności za tę tragedię. Jeśli mogę coś doradzić, to przekuć ten gniew w siłę do walki z tym całym zakłamanym skurwysyństwem polskiej policji. Ja akurat mogę sobie pozwolić na takie epitety wobec tych drani i przestępców w mundurach. Ja nie jestem Frasyniukiem albo Stonogą, ja ich mogę besztać z błotem po wieczność i taka pozycja mi bardzo odpowiada. Przestępcom w policyjnych mundurach przypominam – przestępstwo popełnione przez funcjonariusza na służbie nie ulega przedawnieniu, także w tym wymiarze nie znaznacie spokoju nigdy, każdego dnia mogą po was przyjechać koledzy i zabrać na przesłuchanie.

Wszystkie te brutalne i bezsensowne śmierci wstrząsnęły mną mocno, ale sprawa Łukasza szczególnie. To jest potworna trauma, która dotyczy całego społeczeństwa, każdy ma prawo powiedzieć co myśli i wyrazić gniew, swoje odczucia, ponieważ jutro każdy z nas może być następny. Tak, dokładnie tak. Zwykła kłótnia w rodzinie przy wspólnym obiedzie może się zakończyć taką właśnie tragedią. Wystarczy żeby ktoś zadzwonił po policję – ojciec, matka, wujek, albo sąsiad. Do tragedii potrzeba dziś najwyraźniej między innymi, a może przede wszystkim obecności policji…

Stało się najgorsze i nieodwracalne, nic już nie przywróci życia młodego chłopaka, który miał całe życie przed sobą i najgorsze jest w tym wszystkim to, że z pewnością wyszedłby na prostą, pokonałby swoje problemy, jakiekolwiek były i zwyczajnie żyłby ciesząc się dalej życiem. Wiem to bardzo dobrze, bo sam przeszedłem totalną przemianę i żyję dzisiaj nie tylko zdrowo, ale godnie i bardzo produktywnie, codziennie robię coś pożytecznego dla wielu nieznanych mi ludzi i wiem, że jak najbardziej można pokonać swoje słabości, choroby, uzależnienia, wszystko, co potrafi człowiekowi choćby na chwilę odebrać trzeźwość myślenia i oceny sytuacji. Można pokonać wszystko, co często zmusza ludzi do ostateczności, do samobójstwa…

Każdy człowiek zasługuje na drugą szansę, ale przede wszystkim każdy CHORY człowiek zasługuje na profesjonalną POMOC, na RATUNEK, a nie na TORTURY i ŚMIERĆ!

Piszę to celowo i świadomie, nie żeby pogłębiać ból bliskich Łukasza, ale żeby wstrząsnąć sumieniem wszystkich bezpośrednio i pośrednio odpowiedzialnych za tę tragedię – wy wszyscy winowajcy musicie sobie to uświadomić, co naprawdę zrobiliście. Najbardziej chodzi mi tu o tych pośrednich winowajców, bo na nich tak naprawdę spoczywa największy ciężar winy, a ta wina pnie się wysoko, bardzo wysoko do góry!

Łukasz wraz z całą rodziną płacili podatki, z których utrzymywana jest m.in. właśnie policja oraz inne służby ratunkowe. Taką mamy umowę społeczną w tym kraju – wszyscy łożą na służby, które mają nas chronić – nawet przed nami samymi. Wszyscy płacimy na służby, które mają nam nieść pomoc w tych raptem kilku sytuacjach w życiu, gdy naprawdę tej pomocy potrzebujemy. Bez względu na wszystko.

Chciałbym to bardzo mocno podkreślić – większość z nas przechodzi przez życie bezkonfliktowo i bezkolizyjnie z innymi ludzi, z państwem, z systemem i raptem kilka razy realnie potrzebuje pomocy profesjonalistów w jakiś wypadkach losowych.

Całe życie łożymy grubą kasę na służby, których możemy potrzebować raptem kilka razy w życiu, jeśli w ogóle.

I to jest zadanie tych służb – wykonać swoje obowiązki godnie i profesjonalnie, bo za to mają płacone, za to idą wcześniej na emerytury, do tego powinni być odpowiednio szkoleni, etc.

Dziennikarze donoszą, że Łukasz borykał się z depresją. Niedawno stracił pieska, swoją ukochaną suczkę, z którą byli nierozłączni, co wpędziło Łukasza w jeszcze gorszy stan. Nikt już nigdy nie dowie się z czym jeszcze borykał się Łukasz, z jakimi problemami się zmagał i dlaczego cierpiał. Nikt nie pozna już nigdy prawdy, dlaczego życie było dla Łukasza trudne i bolesne, dlaczego zabarykadował się w domu, czego się bał i dlaczego był w takim stanie…

Zdrowy człowiek, który ma pełną kontrolę nad swoim życiem, może w jeden dzień stracić to wszystko na skutek najróżniejszych powodów i odnaleźć siebie w zupełnie innym stanie. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas ma jakiś słaby punkt. Każdy z nas ma prawo w ogóle mieć taki punkt, właśnie dlatego, że jesteśmy ludźmi, żywymi, czującymi istotami.

Nie ma takich ludzi, którzy zawsze z podniesionym czołem godnie i odważnie radzą sobie z całym spektrum okrutności i niewdzięczności losu i nic nie jest w stanie wytrącić ich z takiego stanu. Niektórzy udają, że tacy są, ale nawet najwieksi twardziele potrafią złamać się i płakać jak dzieci. Dobrze jest próbować być właśnie tak dzielnym człowiekiem, ale chcieć a móc, to są dwie różne rzeczy…

Aż ciśnie się na usta cytat z filozofa Blaisé’a Pascala:

“Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą.”

Bardzo mało jest ludzi, którzy potrafią samodzielnie rozwiązywać poważne problemy życiowe. Większość z nas w sytuacji kryzysowej zwyczajnie potrzebuje pomocy i wparcia.

Jest dla mnie oczywiste, że Łukasz przechodził poważny kryzys. Kryzysy jednak mają to do siebie, że nie trwają wiecznie, przychodzą i odchodzą. Łukasz miał 29 lat. Kim byłby pięć lat później? Albo dziesięć lat później? Zapewne zwyczajnym facetem starającym się realizować swoje pasje i marzenia. Może mężem, partnerem, ojcem, właścicielem firmy, dobrym pracownikiem, kolekcjonerem fajnych dni i miłych chwil? Nie ważne kim byłby i co robiłby. Byłby, żyłby…

Celowo to piszę, żeby pokazać właśnie tę stronę medalu – ochrona tej przyszłości, tej potencji, tych wszystkich możliwości – to był właśnie obowiązek tych policjantów, bo na to sam Łukasz, cała jego rodzina i reszta podatników w Polsce łożyli i łożą codziennie grube pieniądze!

Konsekwentnie należy zapytać, gdzie te pieniądze idą i na co są przeznaczane, skoro nie widać żadnej poprawy wewnętrznej sytuacji policji?

Bardzo źle to wszystko wygląda… To jest choroba, która drąży to państwo od środka i od bardzo dawna. Nigdy nie doczekaliśmy się porządków po PRL. Instytucje państwowe nie przeszły gruntownych reform, ale przede wszystkim kolejne rządy nigdy nie kwapiły się do poszerzenia świadomości społeczeństwa w kwestii praw człowieka i jego godności, a szczególnie w wymiarze obywatelskim. Wszystkie kolejne ekipy rządzące Polską zignorowały potrzebę budowania tkanki obywatelskiej w naszym społeczeństwie, a zatem wspólnoty opartej na rozumieniu dzielonych potrzeb przede wszystkim w skali mikro-społeczności. Żadna partia w Polsce nie była zainteresowana tworzeniem świadomego wyborcy, który mógłby aktywnie i krytycznie poddawać ocenie polską scenę polityczną tworząc ją jednocześnie i formując tak, aby służyła właśnie zwykłemu człowiekowi, a nie sobie samej. Jak mawiał Pascal – jesteśmy słabi i wątli, ale naszą siłą jest myślenie!

Czytamy dzisiaj o śmierci Łukasza, jesteśmy zasmuceni i źli, ale nic nie możemy z tym zrobić, ponieważ wszystkie kolejne rządy wmówiły nam, że jesteśmy słabi i nie mamy żadnych możliwości egzekwowania swoich praw. Udało im się nam wmówić, że każdy z nas jest zdany na siebie, że może co najwyżej indywidualnie dociekać sprawiedliwości przed sądem i to nam wszystkim przez dekady tej naszej młodej demokracji zwyczajnie wystarczało. To niestety ale genetyczne obciążenie komunizmu zmusiło nas do zaakceptowania takiego status quo. Sprawiedliwość? Owszem, proszę bardzo, ale indywidualnie, w sądzie, gdzie tasiemiec spraw wypłucze oszczędności i udzieli bolesnej lekcji pokory akceptacji tego, co jest, bo tak jest, będzie i koniec.

Z homo sovieticus wyewoluowaliśmy do homo individualis – człowieka jednostki z wypłukanym pojęciem wspólnoty. Mamy świadomość, że mamy jakieś prawa – indywidualne, ale brakuje nam świadomości, że te prawa przysługują nam wszystkim i tak skrajne ich pogwałcenie pogłębia naszą izolację od pojęcia wspólnoty, od siły, która drzemie w nas, jako grupie znajomych, sąsiadów, studentów, pracowników, mieszkańców osiedla, powiatu, wsi, metropolii, całego społeczeństwa.

Silni są biznesmen i polityk, ale nie obywatel. Obywatel jest słaby, jest nikim.

Na przestrzeni tygodnia dowiedzieliśmy się bolesnej prawdy o 3 okrutnych przypadkach interwencji policji, które zakończyły się śmiercią trzech młodych ludzi. Oto ich imiona i nazwiska:

  • Bartosz Sokołowski – trwa śledztwo, nikt nie usłyszał zarzutów;
  • Dmytro Nikiforenko – cztery zawieszenia i dwie dyscyplinarki;
  • Łukasz Łągiewka – trwa śledztwo, nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów;

O ilu się nie dowiedzieliśmy???!!!

Obwiniam dowódców i dowódców dowódców, czyli wszystkich powyżej tych niedoświadczonych funkcjonariuszy, którzy byli bezpośrednimi sprawcami okrutnych śmierci. Bezpośredni sprawcy powinni zostać aresztowani i w aresztach śledczych czekać na sprawy w sądach. To są tylko pionki i w gruncie rzeczy też nieszczęśliwi ludzie, którzy nie mają pojęcia, że sami są ofiarami tej patologii. Powinni czekać w więzieniach na sprawiedliość. Dokładnie tak samo, jak każdy, kto spowodował czyjąś śmierć, umyślnie, lub nie.

Dariusz K., znany producent muzyczny, pod wpływem kokainy przejechał na pasach kobietę, która zmarła na skutek odniesionych obrażeń. To był człowiek z kokainą w krwioobiegu jeżdzący szybkim samochodem. Matematyczna kombinatoryka raczej podpowiadała jaki może być finał takiego połączenia tych dwóch składowych, nie ma co wnikać w szczegóły. Dariusz K. został aresztowany i czekał do sprawy w więzieniu, finalnie dostał wyrok. On nie był na służbie, nie jechał na ratunek tej kobiety.

Ktoś może mi zarzucić: porównanie jest od czapy, bo policjanci nie byli naćpani. Nie byli? Może byli, może nie byli? Skąd mamy wiedzieć, jakie oni wszyscy mieli substancje w swoich systemach w chwili popełnienia tych przestępstw? Ktoś im pobrał krew w dniu każdej z tych śmierci, albo dzień po? Ktoś to zbadał, albo dopiero zbada?

I podstawowe pytanie: czy ktoś to zlecił zbadać?!

Ja absolutnie nie sugeryję tutaj, że oni byli pod wpływem jakiś substancji. Ja tylko stanowczo chcę zwrócić uwagę, że nie zastosowano procedur, nie zastosowano prawa!

Obywatele i obywatelki mają dziś mniejsze prawa, niż obywatele i obywatelki policjanci, bo tych drugich to prawo jakoś szczególnie chroni, a tych pierwszych upadla, upokarza i zmusza do akceptacji jawnej niesprawiedliwości.

W USA po śmierci z rąk policjana, który przekroczył swoje uprawnienia, wybuchają zamieszki, policjant zazwyczaj idzie do paki, a rodzina ofiary dostaje od stanu wielomilionowe odszkodowania. I też nic się nie zmienia. Po chwili spokoju słychać tam o jakimś kolejnym brutalnym zabójstwie w wykonaniu policji, dlatego warto poszukać cech wspólnych i jedna rzuca się od razu w oczy i to jest dokładnie to, o czym pisałem powyżej – dowódcy dowódców. Morderca Geroga Floyda, który udusił go kolanem przyciśniętym do krtani, miał na swoim koncie KILKANAŚCIE (!) incydentów, z których każdy mógł bardzo prosto prowadzić do dyscyplinarnego zwolnienia i wydalenia ze służby. George Floyd żyłby dalej, nie byłoby zamieszek, stan nie straciłby cennych milionów, media i politycy wszelkiej maści nie żerowaliby na tej tragedii, a ex-policjant może nigdy nie skończyłby w więzieniu jako morderca.

Znam doskonale metody policji. Na mojej krtani zaciskał swojego buciora policjant elitarnej jednostki antyterrorystycznej tuż po tym, jak dobrowolnie poddałem się i zwolniłem zakładnika. Zostałem brutalnie pobity z rękoma skutymi kajdankami za plecami, czyli bez szans na obronę przed tymi kryminalistami w mundurach. Ja do TVP poszedłem z atrapą pistoletu, nikomu nie chiałem zrobić krzywdy. Nawet Pan Tomasz, mój zakładnik zeznał dzień po incydencie:

Nie próbuję się wybielić, nigdy tego nie robiłem, ale ze wszystkich, którzy tamtego wieczoru byli w tym studio w TVP, tylko ja byłem niepoczytalny i chory, a jedynego przestępstwa popełnionego z premedytacją dopuścili się policjanci i ich dowódzcy, nie ja.

Sęk w tym, że tu wcale nie chodzi o mnie, tylko o policję i brak norm. Tak naprawdę, to być może żyję tylko i wyłącznie dzięki mojemu zakładnikowi, dzięki Panu Tomaszowi, ktory jako jedyny z nas wszytkich zachował się profesjonalnie, rozmawiał ze mną, nie eskalował sytuacji i starał się zachować spokój. Nie mam wątpliwości, że źle by się to zakończyło, gdyby nie zimna krew najbardziej zestresowanego i wystraszonego człowieka w tamtej sytuacji. Ochroniarz z portierni na Woronicza zachował się jak profesjonalista w porównaniu do członków elitarnej jednostki z Pałacu Mostowskich w Warszawie, którzy zaprezentowali totalne amatorstwo i skrajną patologię, włączając w to również dowództwo KGP, które bezczelnie kłamało po całym wydarzeniu. To jest prawda o polskiej policji i pomimo upływu 18 lat niewiele się zmieniło.

Pisałem w kwietniu w moim poście “Superplan”:

“Jesteście naprawdę z kimś śmiertelnie groźnym. Macie nadzieję, że jedzie już do was ekipa na ratunek. Nikt Wam nie pomoże, tylko oni. Chcielibyście, żeby jechali do Was na sygnale profesjonaliści, wyszkoleni przez specjalistów, panujący nad stresem i emocjami, którzy wiedzą, że tylko studiując błędy uniknie się ich w przyszłości, czy wolelibyście, żeby jechała do Was na ratunek ekipa sfrustrowanych koksów, niekompetentnych socjopatów, którzy muszą po nieudanej akcji ulżyć sobie masakrując kogoś, kto może zamiast pobicia powinien dostać zastrzyk na uspokojenie? Która z tych dwóch ekip bardziej Wam pomoże? To są Wasze pieniądze przecież. Ja się z tym dawno temu pogodziłem, to pobicie trochę mi się należało. Ale takiej policji chcecie? Bezkarnej?”

Tak pisałem w kwietniu. Dziś wygląda to jeszcze gorzej, bo aż brak już słów…

Po tamtej akcji śmietanka policji kłamała przed kamerami w żywe oczy o przebiegu incydentu, były awanse i nagrody, również pieniężne.

Najgorsze jednak było to, że powstały niezliczone publikacje i podręczniki dla kolejnych adeptów szkoły policyjnej w Szczytnie zawierające totlanie zakłamany opis tamtego wydarzenia, zatem zamiast wyciągnąć naukę z popełnionych błędów powielano je działając na szkodę kadetów policji i finalnie społeczeństwa, które przez takich niedouczonych funcjonariuszy jest dziś “chronione”.

Tak było w komunie, po niej, tak jest teraz i tak będzie już zawsze, dopóki ludzie nie zrozumieją, że to nie jest tak, że policja ma nadrzędne prawa wobec obywateli, tylko ich nadrzędnym obowiązkiem jest chronić obywateli i ich prawa. Policja ma tylko i aż obowiązek ochrony KAŻDEGO obywata, jeśli trzeba to przed nim samym.

Policja ma chronić nas wszystkich, a nie zabijać potrzebujących.

Profesjonalna policja ma obowiązek w cywilizowany sposób zabezpieczyć nawet pozornie najniebezpieczniejszego człowieka na świecie, również dla jego własnego dobra, ale przede wszystkim dla dobra ogółu społeczeństwa, żeby wszyscy mieli pewność, że wykonuje swoje obowiązki należycie i tak jak się tego od niej oczekuje.

Póki co, mamy w policji totalnych amatorów i profesjonalnych zatajaczy jej łajdactw i nadużyć.

Moje głębokie wyrazy współczucia dla wszystkich bliskich ofiar brutalności policji. Spodziewajcie się tylko jednego ze strony policji – festiwalu kłamstw, tuszowania prawdy i jednej wielkiej niesprawiedliwości.


Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą.

Blaise Pascal

Uchodźcy przynętą Michnika

Dawno temu “Gazeta Wyborcza” była typową gazetą, periodykiem, który czytało się, żeby dowiedzieć się, co takiego wydarzyło się na świecie i w Polsce. Z czasem zaczęła aspirować do miana opiniotwórczego środowiska skupiającego inteligentów różnych środowisk i zapleczy światopoglądowych. Dziś jest to biznes proszę państwa, ordynarny, chamski biznes, który chce zarabiać. Jak każdy inny, żeby trwać musi zarabiać i walczyć, musi być ekspansywny, a to niestety niesie potężne ryzyko przekroczenia bariery tego, co etyczne i słuszne na rzecz tego, co daje zysk. Podobno najlepszy biznes robi się w czasach kryzysu i tę właśnie zasadę z podręcznika cwanego przedsiębiorcy “Wyborcza” właśnie postanowiła wprowadzić w życie.

Proszę zobaczyć:

https://wyborcza.pl/7,75968,27497530,na-ratunek-uchodzcom-akcja-wyborczej.html#S.Poradniki-K.C-B.1-L.1.dzial

Oczywiście możemy doczytać w tekście promocyjnym Aleksandry Sobczak, że:

Cały przychód z tej prenumeraty zostanie przekazany konsorcjum 10 fundacji. Oto ich lista:

  • Fundacja Nasz Wybór 
  • Amnesty International Polska 
  • Fundacja Polska Gościnność 
  • Grupa nieformalna Chlebem i Solą
  • Fundacja Polskie Forum Migracyjne 
  • Helsińska Fundacja Praw Człowieka 
  • Migrant Info Point (Fundacja – Centrum Badań Migracyjnych) 
  • Stowarzyszenie Homo Faber 
  • Stowarzyszenie Interwencji Prawnej 
  • Stowarzyszenie NOMADA”

Powtórzymy to jeszcze raz: cały przychód. Cóż to oznacza “cały przychód”? Czy to oznacza, że przez np. 40 lat prenumerowania “Wyborczej” czytelnik będzie dostawał produkt i całość opłat przez 40 lat będzie przekazywana na te fundację i uchodźców? Czy jeśli “Wyborcza” złowi tą akcją powiedzmy tak hipotetycznie 20tyś. nowych prenumeratorów, to każda ich comiesięczna opłata będzie przekazywana na ten szczytny cel?

Czy możemy liczyć na aż taką szczodrość i dobroduszność Agory?

Obym się mylił, oby naprawdę byli tak hojni, ale coś mi mówi, że tak niestety nie jest.

A cóż z aktualnymi posiadaczami prenumeraty? Czy oni mogą przejść na taki system, żeby ich wpłaty za dostęp do treści “GW” był przekazywany tym fundacjom, a nie Agorze? I ponawiam to samo pytanie: jak długo ta akcja charytatywna potrwa? Do końca życia klienta i jego wykupionej usługi?

Pytania rodzą się jedno po drugim. Cóż jeśli wszyscy by chcieli przejść na układ: dostaję gazetę, a wpłacam na fundacje i uchodźców? Chyba biznes by padł, nieprawdaż?

Próżno szukać detali tej “oferty” – cholera wie tak naprawdę, coż to takiego jest? Mechanizm jest prosty – kliknij i płać. Nigdzie nie mogę znaleźć konkretnej informacji odnośnie finansowania tej akcji charytatywnej.

Diabeł tkwi w szczegółach, jak mawiali starożytni Chińczycy, ale mnie bardziej od diabła i jego zakichanych szczegółów interesują ogólne problemy, bo tam się właśnie rozgrywa cała mechanika wartości i ideałów.

Bez względu na to, jak ta cała akcja jest dopracowana, to niestety ale jest wyjątkowo nieetyczna.

Pozyskiwanie nowych klientów na bazie ludzkiego dramatu i to jeszcze z politycznym motywem w tle jest skandalicznie niemoralne, haniebne wręcz.

Czy ktoś z wydawców “Gazety Wyborczej” zapytał się tych uchodźców, czy oni w ogóle życzą sobie, żeby robić z nich element takiej akcji promocyjnej?

Tak naprawdę tym właśnie jest ta cała sprawa z prenumeratą “Wyborczej” – jest ordynarną akcją promocyjną!

Rodzi się pytanie: jaką czytelnik ma pewność, że bierze do ręki produkt, który zawiera obiektywnie podaną prawdę, skoro wydawcy i redaktorzy angażują się w takie projekty?

Skoro tak bardzo chcą pomagać turystom Łukaszenki, to dlaczego nie założą jakiejś zbiórki dedykowanej specjalnie tej grupie ludzi?

Odwrócona logika tego problemu pokazuje jak na dłoni niegodziwość pomysłu “Wyborczej”: gdyby nie dramat uchodźców wykorzystanych w pokerze kilku łobuzów od historii, “Wyborcza” nie zobaczyłaby szansy na nowych prenumeratorów.

To jest zwyczajnie i bez ogródek: ŚWIŃSTWO!

Tylko pieniądze interesują właścicieli Agory i “Gazety Wyborczej”.

Wysyłam maila do redakcji “Wyborczej” i p.Sobczak z prośbą o detale tej akcji i przede wszystkim z filozoficznym pytaniem, czy uważają, że pozyskiwanie nowych klientów ich komercyjnego produktu na bazie dramatycznej historii prawdziwych ludzi uwikłanych w polityczną rozgrywkę kilku państw jest zgodne z etyką i poszanowaniem ludzkiej godności. Zapytam również, czy otrzymali zgodę od tych ludzi na wykorzystanie ich do tej akcji promocyjnej?

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Pani Sobczak arbitralnie stwierdza, że obserwatorzy wydarzeń z białoruskiej granicy dzielą się na dwie grupy:

Pierwszą rozśmiesza poseł Franciszek Sterczewski biegający z siatką jedzenia i leków. W dyskusji o pomocy migrantom komentatorzy z tej grupy odsuwają wątek humanitarny na rzecz dyskusji o koniecznej obronie granic lub odpowiedzialności Aleksandra Łukaszenki.

(…)

Druga grupa to ludzie, którzy nie potrafią patrzeć z obojętnością na cierpienie i okrucieństwo. To ci, którzy wstydzą się za Polskę, widząc działania zamaskowanych pograniczników lub czytając wypowiedzi polskich ministrów. To ci, którzy patrząc na posła biegającego z siatką, nieco odzyskują nadzieję, że nie wszyscy jesteśmy bezduszni.”

Bardzo mnie ten podział zastanawia. Jedna grupa to bezduszni prześmiewcy przejęci tylko kwestią bezpieczeństwa granic. Druga grupa, to egalitarni humaniści zatroskani losem ludzi.

Ot i zostaliśmy posegregowani przez redaktor Sobczak do tych dwóch przegródek i każdy dostał swoją etykietkę.

Mnie nie śmieszy poseł biegający z torbą ikei na ramieniu pomiędzy strażnikami. Nie znam jego motywów. Może pracował na swoją reelekcję? Skąd mam to niby wiedzieć? Chyba oczywiste było, że nic nie wskura i nie dotrze do tej grupki ludzi. Robił show, happening, polityczny performance ze sobą w roli głównej. O nim się mówiło, nie o uchodźcach, nieprawdaż? Więc kto zyskał po tym biegu? Tylko on tak naprawdę.

Mnie ten bieg nie śmieszy, nie należę więc do pierwszej grupy urojonej w umyśle redaktor Sobczak.

Jeśli chodzi o drugą grupę, to zdecydowanie podpisuję się pod pierwszym i drugim zdaniem: nie jest mi obojętne cierpienie tych ludzi i wstydzę się za Polskę “widząc działania zamaskowanych pograniczników lub czytając wypowiedzi polskich ministrów.” Ale nie odzyskuję nadziei, patrząc na wybryk posła, że nie wszyscy jesteśmy bezduszni.

To ostatnie stwierdzenie z opisu drugiej grupy pani Sobczak bardzo mnie intryguje. Jest w nim zawarta sugestia, że tylko ludzie z tej grupy nie są bezduszni.

A to już jest świństwo, pani Sobczak, tak ludzi apriorycznie oceniać i przypisywać im bezduszność wedle pani widzimisię i tylko na podstawie jakiegoś wygłupu posła, który chciał zrobic medialny szum, być może tylko po to, żeby nabić sobie trochę wyborców i zbić na tym kapitał polityczny – tak samo, jak wy chcecie na tym powiększyć grono własnych prenumeratorów!

Nie należę do żadnej z grup, na które pani Sobczak podzieliła lekką rączką całe społeczeństwo. Nie, pani radaktor, mnie nie znajdzie pani ani w jednej, ani w drugiej. Ja należę do ludzi, którzy korzystają z własnego umysłu i mówią ‘nie’ głupocie i komercji wielkich koncernów. Należę do ludzi, którzy myślą samodzielnie i nie pozwalają takim redaktorom jak pani narzucać sobie interpretacji zdarzeń i ich znaczeń.

Komentarze pod tą waszą promocyjną akcją były niezbyt przychylne, więc zgodnie z ideą troski o wolność słowa wyłączyliście ludziom możliwość wyrażania głośno opinii o tym chorym pomyśle. Brawo! Jesteście hipokrytami.

Z logiki zaprezentowanej przez redaktor Sobczak wynika, że jeśli nie wykupisz prentumeraty “Gazety Wyborczej”, to z automatu trafisz do grupy bezdusznych prześmiewców obojętnych na cierpienie ludzi, czyli jesteś jakimś zwyrodnialcem, który potrafi tylko szydzić z czyjegoś losu. Mam pełne prawo wysnuć taki wniosek, ponieważ tak właśnie cała sprawa jest przedstawiona przez panią Sobczak – nie daje mi innej możliwości zadkelarowania siebie, jako człowieka, który zwyczajnie ma pytania, a nie nastawiony jest na bezrefleksyjny odbiór interpretacji kawałka rzeczywistości podanej na tacy przez redakcję jakiejś gazety.

Nie kupujcie “Gazety Wyborczej”, nie kupujcie prenumeraty i nie wspierajcie hipokryzji, drodzy czytelnicy.

Gdyby “Wyborcza” i Agora, miały dobre intencje, to najzwyczajniej w świecie zrobiliby zbiórkę na tych biednych ludzi, albo podali konta bankowe tych organizacji charytatywnych i zachęcili do indywidualnej pomocy wedle własnych możliwości i w zakresie własnego sumienia. Mogli postąpić tak, wybrali niestety ochydną autopromocję na ludzkim dramacie.

Skąd ja to znam? Nie jestem zdziwiony i wiem, że jeszcze nie raz “Wyborcza” niemile nas zaskoczy.


#hipokryzja
#hipokryci
#gazetawyborcza
#adammichnik
#frasyniuk
#sobczak
#lextvn
#tvn
#konstytucjarp
#konstytucja
#prawaczłowieka
#kasa
#zysk
#forsa
#cash
#profit
#money

Podróże z Łukaszenką

Kolejny dzień kryzysu na granicy białoruskiej przynosi nowe wiadomości. Dzisiaj możemy przeczytać (jakżeby inaczej) w “Gazecie Wyborczej” bardzo interesujący artykuł:

Skąd się wzięli imigranci na granicy z Białorusią? Łukaszenka dał zgodę na operację “Śluza”

Autor tekstu Michał Kokot opisuje za białoruskim dziennikarzem Tadeuszem Giczanem kulisy transportu ludzi z Iraku na granicę Unii Europejskiej zorganizowanego przez służby specjalne Białorusi.

Czytamy, co następuje:

“Przemytem i kierowaniem migrantów na granicę z Litwą i Polską zajmuje się zaś OSAM, elitarna białoruska jednostka, którą można porównać do rosyjskiego specnazu.”

(…)

“Z przedstawionych przez Giczana informacji wynika, że sprowadzaniem Irakijczyków na Białoruś zajmuje się państwowe biuro turystyczne Centrkurort. Imigranci oficjalnie przyjeżdżają do kraju jako turyści, płacąc za to od 600 do tysiąca dolarów. Później są kierowani przez przemytników pod granicę z Unią Europejską. Za opłatę wahającą się od tysiąca do 1,5 tys. dolarów przemytnicy obiecują ich przerzucić do Wilna lub Suwałk.”

Cóż pozostaje dodać? Jestem ostatni na liście do obrony państwowych organów represji i w temacie “służb ochroniarskich” w pełni podzielam opinię klasyka Internetu pana Jana Kreczmana znanego pod pseudonimem “Cygan z Torunia”.

Niemniej jednak faktem jest, że oto mamy do czynienia z tarciem pomiędzy dwoma państwami i ci zbluzgani przez Frasyniuka żołnierze wykonują robotę, którą ktoś niestety ale musi wykonać.

Koneserzy win owocowych delektujący się nektarem Dionizosa na łonie natury lokalnych skwerów i zarośli podczas swoich bachanaliów posługują się wytworniejszą polszczyzną, niż trzeźwy pan Frasyniuk udzielający wywiadu na antenie TVN24.

W pełni podzielam zdanie pani Dominiki Wielowieyskiej, które przedstawiła w swoim tekście: Władysław Frasyniuk niechcący realizuje plan Jarosława Kaczyńskiego

Zgadzam się w 100% z tą opinią, z każdym jej słowem.

Ponadto dla miłośnika myśli starożytnych mędrców nie ma nic dostojnego w widoku starości, której nie towarzyszy mądrość powściągliwości. Nie mylić ze spolegliwością!

Jeśli prawdą jest to, o czym pisze Kokot za Giczanem, to mamy tutaj klasyczną sytuację z cwaną kukułką, która próbuje podrzucić innym jajo do wychowania.

Kukułka przyleciała z Mińska na polecenie ptasiego radia nadającego prosto z Moskwy.

Co się z takiego jaja wykluwa i co się dalej w takim gnieździe dzieje, wszyscy wiemy doskonale i o to właśnie chodzi dwugłowemu ptaszydłu z Kremla.

Rozwiązanie tego problemu jest bardzo proste, ale najwyraźniej trzeba posiadać żółte papiery, żeby móc je dostrzec. Ja takowe posiadam, więc mi wolno 😉

Gdyby ptasi rodzice podrzuconego jaja wiedzieli kto im ten ‘prezent’ zostawił oraz skąd to jajo do nich przywędrowało, mogliby je przecież oddać prawowitemu opiekunowi.

My już chyba wiemy kto i skąd dostarczył nam to jajo. Niech sobie Łukaszenka je wysiaduje.

Nie zapominajmy, że to są żywi ludzie, nic nie szkodzi że potraktowani instrumentalnie i najzwyczajniej w świecie oszukani przez biuro podróży “Sasza sp. z o.o” z siedzibą w Mińsku. Bezdyskusyjnie należy się tym ludziom podstawowa opieka.

Gdybyśmy mieli w Polsce prawdziwego wodza z cojones wielkości piłek do tenisa, to mógłby on tych ludzi przyjąć serdecznie do ośrodka dla uchodźców, zapewnić im pełną opiekę medyczną, psychologiczną, etc., służby miałby czas prześwietlić tych przybyszy z Iraku i sprawdzić kim dokładnie są, poczekać aż wydobrzeją, odzyskają stracone kilogramy i wiarę w drugiego człowieka, następnie wsadzić ich w autokar, na lotnisko, do rejsowego samolotu linii Warszawa-Mińsk i po sprawie panie Łukaszenka, wysiaduj sobie swoje jajo sam.

Skoro wolno Łukaszence zmuszać zagraniczne samoloty do ładowania na jego lotnisku i wyciągać z nich pasażerów wedle własnego uznania, to proszę bardzo, oto twoi turyści Sasza, których bezczelnie wykorzystałeś i okradleś z ich oszczędności obiecując Unię Europejską, a tak naprawdę zostawiłeś ich z kwitkiem na granicy.

Gwarantuję, że tych “kilkaset afgańskich uchodźców zmierzających w stronę Polski”, którymi nas niesforny Sasza terroryzuje, nigdy na naszą granicę nie dotarłoby po takiej akcji.

Jesteśmy o krok od nowej żelaznej kurtyny. Najgorsze jest jednak to, że Internet nie wie, co to takiego żelazna kurtyna i propaganda leci w najlepsze i podnieca ludzi o frasyniukowych temperamentach i rozpala ich nastroje ku uciesze dwugłowego ptaszydła z Kremla.

Jeszcze jedną dobrą rzecz znalazłem w “Wyborczej” – tak, stać mnie na obiektywizm. Jest to nie tyle sama rozmowa redaktorki Wysockiej-Schnepf z Maciejem Maleńczukiem, co wypowiedzi Maleńczuka. Wysocka-Schnepf wyraźnie próbuje manipulować tą rozmową i naprowadzać M.Maleńczuka na drażliwe tematy i uderzać w te akordy, które tak wyraźnie brzmią w całym przekazie “Gazety Wyborczej”. Na szczęście Maleńczuk jest zbyt szczery i inteligentny, żeby bić w ten bęben i mówić to, co redaktorka chce usłyszeć.

Maleńczuka mogę słuchać i czytać o każdej porze dnia, na pusty lub pełny żołądek i zawsze mi ta strawa dobrze robi dla duszy, dlatego Maleńczuka polecam gorąco do refleksji nad kilkoma problemami: pod tym linkiem. Z redaktorką Wielowieyską mam ten problem, że jej bagaż katolickiej inteligencji dawał mocno o sobie znać wtedy, gdy akurat potrzeba było czegoś odwrotnego. Niemniej jednak głos rozsądku i mądrej oceny sytuacji jest bardzo cenny, bo niestety dzisiaj niezbyt powszechnie spotykany.

Ciekawe rzeczy dzieją się też w komentarzach pod tymi dwoma tekstami. Najwyraźniej czytelnicy “Wyborczej” radykalizują się i to ostro – takie małe frasyniuczki nam dorastają w Internecie – z motyką, panie, na słońce! Powodzenia 🙂

Maleńczuk kończy rozmowę interesującą uwagą o Donaldzie Tusku, że odkąd wrócił, to jakby wszyscy mieli trochę więcej odwagi do kąsania, ironii, etc. I że dowodzi to potrzeby wodza, bo taka jest ta nasza demokracja właśnie wg Maleńczuka. I prawdę powiada pan Maleńczuk. Taka to jest demokracja właśnie. Problem z wodzem Słońce Peru jest taki tylko, że w chwili jego historycznego testu na integralność charakteru i wartości nasz Donald czmychnął do Brukseli, a teraz chce, żeby witano go jak zbawcę na białym koniu, który uratuje demokrację w Polsce. Dalej nie będę się w to zagłębiał, bo temat jest zakręcony i niebezpieczny jak system kanalizacji miejskiej.

Odeślijcie jajo Łukaszence, ewentualnie można by zrobić niespodziankę tym turystom z Bagdadu i wysłać ich do Ziemi Obiecanej, czyli US&A. Amerykański rząd ciągle wysyła swoich żołnierzy po całym świecie. W Iraku spowodowali totalny “mayhem”, to w sumie USA powinny przygarniać takich uchodźców z Iraku, Syrii lub Afganistanu. To jest ich problem, nie Polski i UE, a finalnie my za to płacimy cenę, za bójkę dwóch łotrów ligi światowego chuligaństwa.

Niech lecą do USA, razem z ich amerykańską stacją TVN. Why not?

W jednym z następnych postów opiszę precyzyjnie, czym ten amerykański “mayhem” w Iraku jest, jak USA wyhodowały prawdziwych terrorystów siejących destrukcję na całym świecie oraz jak dokonały strasznych i być może nieodwracalnych szkód dla reszty świata.

Stay tuned 😉

UPDATE:

Słońce Peru przemówiło i podało swoją receptę rozwiązania problemu. Według Donalda Tuska potrzeba zgody narodowej…

Idę poszukać najwyższej górki w okolicy, żeby się sturlać z niej ze śmiechu i popłakać na dole w kałuży błota. A tak na poważnie już: na to stać właśnie erudytę z Twittera, to jest szczyt jego analizy sytuacji. Zgoda narodowa nas uratuje według Donalda Tuska. No i tyle zostało z nadziei Maleńczuka…


#hipokryzja
#hipokryci
#gazetawyborcza
#adammichnik
#frasyniuk
#lextvn
#tvn
#konstytucjarp
#konstytucja
#prawaczłowieka
#kasa
#zysk
#forsa
#cash
#profit
#money
#usa
#irak
#afganistan

Lincz “Wyborczej” na żołnierzach.

Trwa w najlepsze nagonka “Gazety Wyborczej” na żołnierzy oddelegowanych do sytuacji z afgańskimi uchodźcami na granicy z Białorusią.

Możemy dzisiaj śmiało zaryzykować stwierdzenie, że są to uchodźcy podrzuceni Polsce w prezencie od Łukaszenki, jako wyraz podziękowania za solidaryzowanie się z białoruską opozycją.

Taki koń trojański wystrugany na polecenie Kremla…

Ale o tym próżno szukać jakichkolwiek dziennikarskich analiz na lamach “Wyborczej” – jeśli takowe rozważania gdzieś były publikowane, to uprzejmie proszę o podesłanie linka, z przyjemnością wezmę to na warsztat i przebadam.

Jak na razie mamy do poczytania np. takie kwiatki, jak ten z wczoraj (23.08.21) autorstwa redaktora Bartosza T. Wielińskiego, który już w tytule grzmi i rozstrzyga, że:
Żołnierze i strażnicy graniczni powinni byli odmówić wykonywania przestępczych rozkazów

Źródło: https://wyborcza.pl/7,75968,27486831,zolnierze-i-straznicy-graniczni-powinni-byli-odmowic-wykonywania.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy:undefined

Wieliński stwierdza, że żołnierze wcale nie musieli bezwzględnie wykonywać rozkazów i powołuje się na “Obowiązujący w naszych siłach zbrojnych regulamin ogólny”, według którego żołnierz ma prawo wystąpić o wydanie rozkazu na piśmie i odmówić jego wykonania, jeśli skutkowałby on przestępstwem.

To jak najbardziej słuszne, aczkolwiek jest to bardzo ogólne sformułowanie, które stanowi bardzo generalny bezpiecznik chroniący dwie strony w takiej sytuacji. Tak jest skonstruowane całe prawo, przynajmniej ja, laik po filozofii, tak prawo postrzega – mamy przepisy formułowane w taki sposób, aby zostawiać pole do interpretacji, a jednocześnie żeby wyczerpywały największy zbiór przypadków, czyli obejmowały opisem najbardziej ogólną sytuację. Inaczej kodeksy prawa ciągnęłyby się w nieskończoność.

Dalej redaktor Wieliński wymienia ile lat grozi żołnierzom za naruszenie praw uchodźców, ich godności, nieudzielenie pomocy, etc. I jednocześnie wyrokuje na koniec, że:

“Kiedyś wraz z przełożonymi i członkami rządu PiS odpowiedzą za to, co robili.”

Istnieje również druga strona medalu, ale o tym pan redaktor Wieliński już nie wspomniał, są to oczywiście konsekwencje prawne niewykonania rozkazu.

Akcentuję to bardzo wyraźnie, ponieważ jest to zupełnie przemilczany składnik tego problemu, którego “dziennikarze” (zapis celowy) “Wyborczej” najwyraźniej celowo nie chcą w ogóle poruszać.

A zasada obiektywizmu zawodu dziennikarza powinna obligować do napisania również o tym, panowie Czuchnowski i Wieliński. Stąd właśnie cudzysłów – za świadome i upolitycznione pismactwo dalekie od rzetelnie wykonanej pracy dziennikarza.

Pan Wieliński wylicza: 3 lata więzienia dla żołnierzy za to, inny paragraf za tamto, etc. Lekką rączką wydaje wyroki i wysyła do więzienia ludzi, którym grożą poważne konsekwencje niewykonania rozkazu. Jakie? Identyczne, do tych wymienionych przez Wielińskiego:

Przestępstwa przeciwko zasadom dyscypliny wojskowej – Kodeks karny.

Art.  343.  [Odmowa wykonania rozkazu]§  1. Żołnierz, który nie wykonuje lub odmawia wykonania rozkazu albo wykonuje rozkaz niezgodnie z jego treścią,

podlega karze aresztu wojskowego albo pozbawienia wolności do lat 3.

Mamy oczywiście następujący zapis:

Art.  344.  [Niewykonanie rozkazu polecającego popełnienie przestępstwa]§  1. Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 343 żołnierz, który odmawia wykonania rozkazu polecającego popełnienie przestępstwa albo nie wykonuje go.

Ale i tu jest to ale, które na pewno pan Wieliński sam znalazł i którego był świadom publikując swój tekst:

§  4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 3 następuje na wniosek dowódcy jednostki.

Panom Wielińskiemu i Czuchnowskiemu chciałbym uprzejmie przypomnieć – waszą rolą nie jest wydawanie wyroków, ba, nawet nie jest wydawanie opinii, waszą rolą jest relacjonowanie zdarzeń i sugerowanie czytelnikom możliwych konsekwencji, a nie wpychanie im do głów waszych prywatnych ocen wedle waszego własnego widzimisię, które dodatkowo jest tak naprawdę zabarwione politycznie.

To nie jest dziennikarstwo, to jest propaganda, to inżynieria myślenia odbiorców waszych treści. Kolokwialnie mówiąc: wciskacie ludziom do głów łopatą interpretację tego wydarzenia, które można odczytywać na wiele sposobów – jak zresztą każde wydarzenie w naszym piękno-strasznym świecie.

Nie do was należy ocena i waloryzacja faktów. Gdzie się podziało stare dziennikarstwo, w którym dziennikarz relacjonował i prosił ekspertów z danej dziedziny, o której pisał, o ich profesjonalną ocenę?

Teraz każdy z was jest samozwańczym ekspertem w dziedzinie prawa i etyki.

To jest standard kultywowany przez Adama Michnika w jego “Gazecie Wyborczej”, bo na to właśnie pozwala naczelny.

Ja byłbym bardzo daleki od wydawania sądów nad tymi żołnierzami. Świadomość posiadania przeze mnie logosu zmusza mnie do odpowiedniej rezerwy i powściągliwości w ferowaniu oskarżeń odnośnie uczestników sytuacji, którą znam z ekranu monitora, w którą sam nie jestem bezpośrednio zaangażowany i o której wiem, że nic nie wiem. Rozum nakazuje mi zadawanie pytań, a nie stawianie odpowiedzi.

Moment, w którym “dziennikarze” wzięli się za wyręczanie sądów, to sygnał, że mamy bardzo poważny kryzys na poziomie naszej świadomości. To jest poważna choroba logosu właśnie, nad którym górę biorą emocje, tak jak to widzieliśmy w przypadku kierowcy Frasyniuka dającego upust swojej adrenalinie rodem z kanałów CB Radia panów tirowców.

Sytuacja jest tak naprawdę klarowna i wiadomo dokładnie o co chodzi. Rządząca ekipa realizuje swoją politykę pod własnych wyborców, a całe środowisko opozycyjne, z uwzględnieniem “Gazety Wyborczej” i jej “dziennikarzy” bezradnie próbuje uskuteczniać własną grę polityczną, tracąc przy tym zupełnie jasną ocenę sytuacji, nerwy i jednocześnie świadomość powinności ról, które pełnią.

Kto na tym skorzysta? Pytanie retoryczne.

A odnośnie oskarżeń kierowanych w stronę armii i żołnierzy, to powiem coś, co przypomniała mi moja mądra żona (mój domowy consigliere) – gdy PiS przejmował władzę, gdy za Misiewiczem chodził z parasolką żołnierz w galowym mundurze na oficjalnych uroczystościach w pełnym blasku fleszy i kamer, gdy skandowano mu ‘czołem panie ministrze’, to dowództwo naszej armii, czyli generałowie uciekali w popłochu, porzucając stanowiska i swoich podwładnych właśnie.

Oczekujecie heroizmu od najniższej rangi żołnierzy, gdy tymczasem ich najwyższe dowództwo pokazało im jaka zmiana nastąpiła i jak mają postępować.

Panie Czuchnowski, Wieliński i reszta “dziennikarzy” – nie udawajcie, że jest inaczej.

Zza ekranu monitora i waląc w klawiaturę popijając kawkę przegryzaną ciasteczkami bardzo łatwo jest rzucać frywolnie oskarżenia, wydawać wyroki i mówić kto i na ile pójdzie siedzieć. Dla was to jest takie łatwe i oczywiste. Czuchnowski napisał mi w mailu, że najważniejsze jest zachowanie ‘czystego sumienia’.

Wasze sumienia są czyste? Dziennikarze “Wyborczej” mają czyste sumienia? Zachęcam do lektury mojego bloga, to poznacie drodzy czytelnicy trochę inny obraz sumienia redaktorów “Wyborczej”. Dlatego mogę śmiało nazywać tych ludzi hipokrytami, bo mam do tego empiryczne podstawy.

Na koniec moich dywagacji taka uwaga – jestem daleki od rzucania oskarżeń wobec tych konkretnych żołnierzy. Widzę tam raczej poważny dylemat do rozważań dla etyków i filozofów (ale nie takich filozofów kanapowych, jak np. bardzo kulturalny zresztą Żakowski, albo Czuchnowski prezentujący maniery drwala), dla konkretnych autorytetów w tych dziedzinach, które poruszają problemy moralne ludzi pełniących trudne zawody. Wykonać niegodny rozkaz, czy odmówić i liczyć się z nieuchronnymi konsekwencjami? To grecka tragedia i śmiem twierdzić, że są wśród tych żołnierzy faceci, którzy tak właśnie to widzą.

Tak samo jak widzę w uchodźcach ludzi, dostrzegam ich również w tych żołnierzach.

Rozum mnie do tego nie tyle upoważnia, co wręcz zmusza.

Nie kupujcie “Gazety Wyborczej” drodzy czytelnicy. Myślcie samodzielnie, myślcie krytycznie i oceniajcie wszystko na chłodno, bez ‘frasyniukowych’ emocji, bo to jest tak naprawdę niskie i niegodne człowieka, który stara się korzystać z podarowanego przez ewolucję umysłu.



#hipokryzja
#hipokryci
#gazetawyborcza
#adammichnik
#frasyniuk
#czuchnowski
#lextvn
#tvn
#konstytucjarp
#konstytucja
#prawaczłowieka
#kasa
#zysk
#forsa
#cash
#profit
#money

Frasyniuk, Czuchnowski, żołnierze i uchodźcy.

Aktualny kryzys w Afganistanie, spowodowany oczywiście przez żandarma planety – USA, odbija się echem u bram Europy, nie Ameryki. Jak zwykle zresztą.

Sytuację z uchodźcami na pograniczu z Białorusią postanowił skomentować pan Frasyniuk na antenie oczywiście mojej ulubionej, amerykańskiej stacji TVN.

Pan Frasyniuk ostro przesadził, poniosło go trochę, jakby jechał ciężarówką i klął przez CB Radio do swoich ‘mobilków’, czyli kolegów po fachu. Taka prawda, panie Frasyniuk – przegiąłeś pan po całości i teraz wytłumaczę dlaczego, a że moja ocena jest obiektywna, niech o tym poświadczy brak jakiejkolwiek miłości z mojej strony do państwowych organów represji, o którym to braku można poczytać szerzej na blogu w poście ‘Superplan. W tych sprawach miłość jest zbędna, wystarczy rozsądek.

Do tego komentarza zainspirował mnie artykuł w mojej ulubionej ‘Gazecie Wyborczej’ autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego – mistrza hipokryzji na meta-poziomie etyki, bo o etyce zawodowej nawet nie ma co wspominać. Pan Czuchnowski nie ma pojęcia, cóż to takiego ‘etyka zawodowa’. No ale jedno z drugiego wynika, więc nie ma się co dziwić, bo tak to nie działa, że się kojarzy prawidła etyki zawodowej, nie czując bluesa etyki w ogóle…

Oto link do apologetycznego tekstu Czuchnowskiego w GW: Co naprawdę powiedział Frasyniuk? Zanim dołączymy do chóru oburzenia

Teraz rozłożę to na czynniki pierwsze i udowodnię czytelnikom, bo nie zakochanemu w sobie Czuchnowskiemu, jak bardzo nie rozumie on zawodu, do którego wepchał się na siłę i brew predestynacji, która najwyraźniej miała dla niego inne zadanie.

W mojej skromnej ocenie tacy ludzie jak Czuchnowski nie powinni być dziennikarzami.

Czuchnowski bierze w obronę kierowcę ciężarówki, który na antenie amerykańskiej stacji TVN zwyczajnie zwymyślał i naubliżał polskim żołnierzom. Oto jego wypowiedź, również zacytowana przez redaktora Czuchnowskiego:

“Szczerze mówiąc, słowo ‘żołnierze’ jest obraźliwe dla tych wszystkich, którzy byli na misjach poza granicami kraju. Mam wrażenie, że to jest wataha, wataha psów, która osaczyła biednych, słabych ludzi. Tak nie postępują żołnierze, śmiecie po prostu, to nie są ludzkie zachowania. To antypolskie zachowanie. Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu. Przeciwnie, plują na te wszystkie wartości, o które walczyli ich rodzice albo dziadkowie”

Na czym polega argumentacja Czuchnowskiego, który dzielnie broni naszego ‘mobilka’? Otóż według redaktora Czuchnowskiego nic się takiego nie stało, ponieważ Frasyniku naubliżał tej konkretnej grupie żołnierzy, a nie „polskim żołnierzom” w ogóle. Ot i cała mechanika wielkiej obrony Frasyniuka, czyli Czomolungma czuchnowskiego umysłu analitycznego.

To jest słabe panie redaktorze Czuchnowski i tak samo wątłe jak pańskie zrozumienie tego, co etyczne i moralne w ogóle.

Wszyscy znamy detale sytuacji z białoruskiej granicy. Oczywiście to nie powinno nigdy mieć miejsca i myślę, że wszyscy doskonale wiemy, co tam się tak naprawdę wydarzyło.

Nikomu to jednak nie daje prawa ubliżania tym konkretnym ludziom w mundurach, panowie Frasyniuk i Czuchnowski. A w pierwszej kolejności nie daje to prawa ubliżania przez tych, którzy malują się codziennie w naszych mediach, albo są malowani, jako autorytety moralne i sędziowie tejże moralności – a z takimi dwoma przedstawicielami tych grup mamy tu do czynienia. Oto pan Frasyniuk jako autorytet i pan Czuchnowski jako sędzia moralności.

Sami sobie te tytuły nadaliście i codziennie się w tym utwierdzacie – tak dla przypomnienia, nie było to wam dane.

Zgodnie z logiką Czuchnowskiego, Frasyniuk miał prawo naubliżać tym konkretnym żołnierzom w tej konkretnej sytuacji i to na antenie TVN w dobrym czasie antenowym.

Przepraszam bardzo, panie Czuchnowski, mam takie fundamentalne pytanie natury filozoficznej, bo takie mam wykształcenie, wiec czuję się upoważniony: rozumiem, że uznaje pan ogólną sytuację, że można wykorzystywać swoją pozycję, która otwiera drzwi dużych stacji tv, pozwala usiąść przed milionami Polek i Polaków i naubliżać komuś (przypominam pańską argumentację – konkretnym ludziom!) wedle własnego uznania, tak?

Moje wyrazy współczucia, bo najwyraźniej w swoim tekście w Wyborczej właśnie coś takiego pan usankcjonował, jako w pełni uzasadnione, dopuszczalne, ba, najwyraźniej wg pana konieczne i słuszne, skoro pofatygował się pan wystukać to na klawiaturze! Ja wystukam coś innego.

Zgodnie z pana logiką, ci konkretni żołnierze mogą teraz indywidualnie, każdy z osobna, albo grupowo, złożyć pozew przeciwko Frasyniukowi i mają wygraną w kieszeni – dzięki panu, bo to pan zwrócił uwagę na fakt, że Frasyniuk naubliżał konkretnym ludziom.

To teraz ja zwrócę panom Czuchnowskiemu i Frasyniukowi uwagę na jeden oczywisty fakt – jak bardzo mogłoby nam wszystkim nie podobać się zachowanie żołnierzy w tej konkretnej sytuacji, to oni wykonywali ROZKAZ! Tak właśnie funkcjonuje armia i konam ze zdumienia, że obaj panowie zdają się nie dostrzegać tego faktu. Tak właśnie działa armia, tak działają służby. W głowach obu panów F. i Cz. (już mi się nudzi pisanie całych nazwisk, także przepraszam, będę skrótowo zapisywał z kropeczką po literce) ci konkretni żołnierze powinni dzielnie i na oczach kamer z TVN oznajmić wszem i wobec, że nie będą wykonywać rozkazów dowództwa, rzucić ekwipunek na ziemię, rozpalić ognisko, zamiast hełmów założyć na głowy wianki z kwiatków i przy ognisku grać na gitarze i śpiewać piosenki Boba Dylana o miłości i pokoju na świecie.

A ich rachunkami za prąd, wodę, gaz, czynsz, edukację dzieci, ratę za samochód, dom, mieszkanie, nie ma się co przejmować, to jest jakaś błahostka, bo przecież panowie F. i Cz. są oburzeni i trzeba ich gniew ukoić.

Panie Czuchnowski – maksymalna żenada, ale nie jestem zdziwiony, bo jest pan hipokrytą, co już panu udowodniłem we wcześniejszym poście. Dałem panu szansę jeszcze w prywatnej korespondencji na refleksję, ale nie podołał pan niestety.

Panie Frasyniuk – przyjemności w sądzie (sądach) z pozwem (pozwami).

Panie Czuchnowski – wini pan tych konkretnych ludzi, żołnierzy i pozwala pan ich bezczelnie obrażać, ale to nie były ich: decyzja, wola, zachcianka, żeby tak potraktować grupę uchodźców i poraża mnie ta ignorancja, którą ma pan możliwość prezentowania na łamach Gazety Wyborczej. Poraża mnie skala głupoty samej redakcji tego dziennika, poraża mnie ignorancja Adama Michnika, który pozwala pisać panu takie bezmyślne rzeczy.

Spróbuję teraz z tej strony: czy ktoś z dwóch panów F. i Cz. pofatygował się zadać pytanie o to, jak mogą się czuć żołnierze, ci konkretni żołnierze właśnie, w tamtej sytuacji? Stawiam wszystko co mam, że wielu z nich było zażenowanych faktem, że zostali postawieni w takiej sytuacji. Ale wojsko to wojsko, armia to armia i rozkaz to rozkaz panie kierowco ciężarówki i panie hipokryto z Wyborczej.

Nie podobają się moje epitety? Przecież pan Cz. zalegalizował ubliżanie innym wedle własnego uznania, i to na antenie wolnej, bo amerykańskiej stacji tv. Ja nawet nie ubliżam, ja tylko oceniam i pokazuję, że na wszystko można spojrzeć z innej strony, z innego kąta i pod innym światłem i wtedy np. ładne nie jest już ładne, staje się brzydkie.

Mnie zmasakrowało w 2003 kilku antyterrorystów i ta sprawa nie jest jeszcze zamknięta – tym panom, którzy mnie wtedy tak brutalnie pobili z rękami skutymi za plecami przypominam, że takie przestępstwo, jakiego się dopuścili wtedy nie przedawnia się zgodnie z literą kodeksu naszego prawa – taka uwaga na marginesie, na ich lepszy sen.

Ale wiem też, że to ich dowódcy dali im zielone światło do zrobienia tego, co zrobili i większą odpowiedzialność moralną ponoszą nie ci niezrównoważeni emocjonalnie funkcjonariusze, ale ich dowódcy.

Policjan-morderca, który zamordował Georga Floyda, poszedł siedzieć, ale bardziej winni od niego są jego przełożeni, którzy totalnie zignorowali fakt kilkunastu bardzo poważnych incydentów z udziałem tamtego niebezpiecznego człowieka i pozwolili mu dalej jeździć radiowozem i czynić prawo – jego własnymi metodami.

Za pana Czuchnowskiego odpowiedzialność ponosi pan Adam Michnik, etc…

Słabo z kondycją naszego myślenia, skoro takie odpowiedzialne zawody jak dziennikarzy TVN i GW pełnią właśnie redaktorzy, którzy legitymizują coś, co trzeba potępić, skarcić i nazwać po imieniu.

Jak się nie podoba zachowanie polskiej armii, to idźcie ludzie inaczej głosować, proste.

43% z 61% uprawnionych do głosowania w wyborach 2019 właśnie takiej polityki chciało! No to proszę bardzo panie Czuchnowski – idą konie po betonie, ci wyborcy dostają dziś to, czego chcieli! Nie było żadnych tajemnic i niedomówień w tym temacie przed wyborami. Wszystko było jasne jak słońce. Ludzie zagłosowali właśnie za czymś takim, właśnie tego chcieli. Nikt im nie mówił z tamtej strony politycznej sceny, że po wyborach będą witać uchodźców chlebem, solą i 500+. O nie, po stokroć nie.

Czego pan jeszcze nie rozumie, panie Czuchnowski? Pretensje do tych 43% proszę kierować, a nie do grupki żołnierzy, którzy, tak jak powiedziałem – nie mieli wyboru, bo w armii nie uczą interpretacji rozkazu, tylko jego wykonania!

Jak pan jest taki odważny, jak pan wymaga takiej cywilnej odwagi na poziomie tego, co moralne, to proszę niech pan da przykład i pierdolnie wierszówką w Wyborczej i powie: ‘od dzisiaj dla nich nie piszę takich sromotnych głupot i jestem niezależny, zakładam bloga albo własną gazetę i jednocześnie zbiórkę na rachunki, bo inaczej będę musiał iść na jakąś śmieciówkę dorabiać, żeby móc coś robić dla idei’ – droga wolna, niech pan pokaże, jaki jest odważny i jak łatwo jest stracić pracę, która karmi dom i rodzinę – wcale nie najlepszą pracę, na pewno niełatwą, ryzykowną, a z pewnością bardzo stresującą i niewdzięczną!

Byłem oprawcą, taka jest prawda niestety, ale nawet ja jestem w stanie wznieść się ponad to i zrozumieć moich oprawców, bo jedyna krew, która się wtedy przelała, to była moja krew i to z ręki elitarnej jednostki policji stołecznej z Pałacu Mostowskich.

Czy pan jest w stanie, panie Czuchnowski, wznieść się ponad swoją hipokryzję i zrozumieć, jakie głupoty pan wypisuje na łamach Wyborczej? Wątpię.

P.S.

Należy również przypomnieć incydent z posłem Żalkiem, którego wyprosiła ze studia TVN redaktorka Kolenda-Zalewska (ta, co lubi pokazywać się na antenie stacji z torbą Louis Vuitton przewiszoną na ramieniu).

Pani Kolendzie-Zalewskiej nie spodobały się komentarze posła Żalka o LGBT i najzwyczajnie w świecie zdjęła go z anteny, ponieważ poglądy Żalka najwyraźniej były niekompatybilne z ideologiczną warstwą przekazu tworzonego w TVN i serwowanego widzom.

Nie będę bronił Żalka, ja nie bronię ludzi, tylko prawdy, a prawda jest taka, że tam nie było obraźliwych sformułowań – Żalek wyrażał opinię swoją i swojej prartii, którą znamy wszyscy i akcentował kwestię ideologiizowania zjawisk społecznych – miał do tego prawo, jak kolwiek by się to komuś nie podobało. Nie używał żadnych wulgarnych określeń.

A pan Frasyniuk mówił o konkretnych ludziach: “wataha, wataha psów (…) śmiecie po prostu (…) to nie są ludzkie zachowania, to antypolskie zachowanie (…) plują na te wszystkie wartości, o które walczyli ich rodzice albo dziadkowie”.

Jak to nie jest język nienawiści, to ja nie wiem, co nim jest! I tu nie ma znaku zapytania, jest wykrzyknik. Poztaje tylko wyrazić głębokie ubolewanie nad upadkiem moralnym – komentatorów naszego życia społecznego.

Macie wybór drodzy czytelnicy – możecie nie kupować “Gazety Wyborczej” i nie wspierać kogoś, kto usprawiedliwia język nienawiści.


#hipokryzja
#hipokryci
#gazetawyborcza
#adammichnik
#frasyniuk
#czuchnowski
#lextvn
#tvn
#konstytucjarp
#konstytucja
#prawaczłowieka
#kasa
#zysk
#forsa
#cash
#profit
#money

Genesis gangreny.

Moje ulubione media, czyli TVN i „Gazeta Wyborcza” oznajmiają dumnie, że sprawa ‘lex TVN’ dociera już do najwyższych kręgów władzy za oceanem i oto właśnie amerykańscy senatorowie napisali list, w którym grożą palcem i przestrzegają przed zamachem na wolne media w Polsce.

Egzaltacja tym faktem (głównie w wykonaniu „GW”) wzbudza moje głębokie zażenowanie. Czytam te śmieszne teksty w „Wyborczej” i jest mi w sumie zwyczajnie wstyd, że nasz kraj reprezentują w domenie dziennikarskiej ludzie, którzy, jak mawia Jan Tomaszewski – „mylą odwagę z odważnikiem”.

Jest mi wstyd z powodu etycznego i intelektualnego upadku tzw. dziennikarzy, którzy zarabiają na chleb obserwowaniem i relacjonowaniem świata.

‘Amerykańscy senatorowie’ zabrali głos w sprawie Polski… I co teraz? Mamy wszyscy zdjąć czapki z głów, rozdziawić gęby ze zdziwienia i zachwytu, przepraszając, że żyjemy?

Czy oni są jakąś nadinstancją wszystkiego, co dobre, godne, chwalebne i słuszne?

USA są najdoskonalszą formą ustroju politycznego i organizacji państwa, tak?

Czy USA mają być dla nas wzorem demokracji?

Powiem wam, co ja myślę o ‘amerykańskich senatorach’ – to jest praprzyczyna wszystkiego, co najgorsze w USA, to genesis gangreny, która niszczy ten kraj od środka.

Tak, dokładnie tak. Czego potrzeba, żeby zostać senatorem? Tylko jednego – dużo pieniędzy.

O jakich pieniądzach mówimy? O milionach dolarów. Zerknijmy na oficjalnie zarejestrowane wpłaty sygnatariuszy listu w obronie TVN.

Gregory W. Meeks, Partia Demokratyczna – 2mln dolarów:

https://www.opensecrets.org/members-of-congress/gregory-w-meeks/summary?cid=N00001171

Michael McCaul, Partia Republikanów – blisko 4mln dolarów:

https://www.opensecrets.org/members-of-congress/michael-mccaul/summary?cid=N00026460&cycle=2020

Jeanne Shaheen, Partia Demokratów – ponad 19mln dolarów:

https://www.opensecrets.org/members-of-congress/jeanne-shaheen/summary?cid=N00024790

Dick Durbin, Partia Demokratów – 10mln dolarów:

https://www.opensecrets.org/members-of-congress/dick-durbin/summary?cid=N00004981

Chris Murphy, Partia Demokratów – 16mln dolarów:

https://www.opensecrets.org/members-of-congress/christopher-s-murphy/summary?cid=N00027566

Chris Coons, Partia Demokratów – 7mln dolarów:

https://www.opensecrets.org/members-of-congress/chris-coons/summary?cid=N00031820&cycle=2020

Ben Cardin, Partia Demokratów – 4.7mln dolarów:

https://www.opensecrets.org/members-of-congress/ben-cardin/summary?cid=N00001955

Jim Risch, Partia Republikanów – 3mln dolarów:

https://www.opensecrets.org/members-of-congress/james-e-risch/summary?cid=N00029441

A teraz tabelka i zestawienie z ostatniej kampanii 2020:

https://www.opensecrets.org/

Osimiu ludzi dostało łącznie 67 milionów dolarów i jak widać na zdjęciach wyglądają na bardzo zadowolonych! 67 milionów tylko po to, żeby móc pracować, jako politycy i żeby reprezentować… no właśnie kogo? Kogo oni reprezentują? Wyborców, którzy na nich głosowali, czy tych wszystkich ludzi, firmy i organizacje, które wpłaciły te chojne datki?

Gdyby nie pieniądze, nie było by kampanii, nie byłby głosów. Zatem chyba jasno widać, kogo i co ci ludzie reprezentuja – przede wszystkim BIZNES.

Proponuję jeszcze raz tę samą tabelkę ale tym razem z kwotami, które ci zacni ludzie wpłacili z własnych kieszeni:

https://www.opensecrets.org/

Pamiętajmy jednak, że te 67 baniek, to tylko za ostatnią ich kampanię. Sprawdźmy zatem rekordzistkę z naszego grona apologetów demokracji i wolnych mediów, panią senator z New Hapshire, Jeanne Shaheen:

https://www.opensecrets.org/members-of-congress/jeanne-shaheen/summary?cid=N00024790&cycle=CAREER

Na przestrzeni ostanich 19 lat pani senator dostała łącznie:

$$$ 50,360,663 $$$

Wiecie ile ta szczęśliwa ósemka dostała razem kasy, żeby zasiadać w amerykańskim Kongresie na przestrzeni ich karier?

www.opensecrets.org

Wspaniałe Stany Zjednoczone Ameryki, gdzie tylko ośmiu ludzi dostało (póki co) prawie ćwierć miliarda dolarów od Bóg wie kogo (teoretycznie wiadomo, ale w praktyce nie jest to tak do końca transparentne), żeby zasiadać w parlamencie i głosować.

USA: największy producent broni, największy konsument narkotyków, największe więzienie na świecie, jednym słowem najwspanialsza demokracja na świecie.

Może najpierw senatorowie z USA wezmą się do pracy na swoim podwórku i na coś konkretnego przeznaczą choćby promil z tych 214mln dolarów, które tak chętnie wzięli?

Może najpierw pokażą, że są u siebie skuteczni w rozwiązywaniu najważniejszych problemów, z którymi zmaga się państwo?

Myślę, że za 214 milionów dolarów, to sama ta ósemka ludzi mogłąby rozwiazać wszystkie bolączki Ameryki, gdyby tylko chcieli to zrobić. Być może wcale nie chodzi o to, żeby nie było problemów? Na co komu wtedy kandydacji obiecujący zmianę?

Senatorowie nie bronią demokracji, oni bronią systemu, w którym biznez jest bardzo mocno powiązany ze światem polityki, a najlpeszym przykładem takiego biznesu są właśnie media. Tylko wtedy oni mogą istnieć w najlepsze i karmić ludzi wyborczą kiełbasą.

BBC donosi, że Meksyk pozwał amerykańskich producentów broni za nielegalne dostarczanie jej kartelom narkotykowym. Pozew opiewa na 10mld dolarów.

Trzymam kciuki, za Meksyk!

‘Senatorowie z USA’ interweniują, a “Wyborcza” i TVN każą klękać i…

… najlepiej wyraził to R.Sikorski, znany jako ‘Duke of Chobielin’:

Polsko-amerykański sojusz jest nic niewart. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa (…). Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Niemcami, z Rosją i będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy. Kompletni frajerzy. Problem w Polsce jest taki, że mamy bardzo płytką dumę i niską samoocenę. Taka murzyńskość.

Źródło: wiadomo jakie 😀 https://wyborcza.pl/7,75399,24269929,sikorski-mialem-racje-w-sprawie-robienia-laski-amerykanom.html

Jak bym chciał być naprawdę uszczypliwy, to bym poprosił pana senatora Meeksa o komentarz odnośnie tego ruchu literackiego, o którym wspominał pan Sikorski i jak to się ma do robienia laski, bo tego nie rozumiem akurat. No ale ja nie jestem uszczypliwy… A może powinienem zapytać? Chyba napiszę maila do senatora…

P.S.

https://www.opensecrets.org/orgs/discovery-inc/summary?toprecipcycle=2020&contribcycle=2020&lobcycle=2020&outspendcycle=2020&id=D000033184&topnumcycle=A

Nawet nie pytajcie ile zarabia CEO Discovery Inc.

W obronie hipokryzji.

Mój ulubiony dziennik opublikował niedawno list otwarty zatytułowany:
Dziennikarze w obronie TVN.

Pod listem podpisało się około dwustu dziennikarzy i kilku naczelnych gazet i portali.

Wygląda na to, że autorami tego listu są panowie: Mariusz Jałoszewski i Wojciech Czuchnowski z Gazety Wyborczej.

Autorzy listu zaliczają TVN, do tych instytucji,

“które patrzą władzy na ręce i bronią demokratycznych wartości takich jak jawność, tolerancja oraz równość wobec prawa.”

Wyartykułujmy te wartości jeszcze raz:

  • jawność
  • tolerancja
  • równość wobec prawa

Pod koniec listu pada bardzo konkretna deklaracja:

“Nie zgadzamy się na życie w świecie, gdzie prawda nie ma głosu. Naruszałoby to samą podstawę etyki naszego zawodu i dziennikarskiego powołania.”

Nie zgadzacie się na życie w świecie, gdzie prawda nie ma głosu…

Jestem żywym dowodem na to, że w przypadku Agory i TVN niestety ale jest dokładnie odwrotnie.

Publicznie oskarżyłem redakcję “Gazety Wyborczej” o kneblowanie ust jej dziennikarzowi, który był niezwykle zainteresowany publikacją tekstu o mojej sprawie. Tekst został napisany, był poprawiany, edytowany i finalnie nie ukazał się na łamach “Gazety Wyborczej”.

Ja ten tekst mam, również całą korespondencję z dziennikarzem zatrudnionym przez Agorę i piszącym dla “Wyborczej”.

Zatem po raz kolejny oskarżam redakcję o to, że uciszyła własnego dziennikarza i zabroniła mu publikowania tamtego tekstu.

Robiłem to wielokrotnie i nigdy nikt z “Wyborczej” nie zaprzeczył…

Nikt do mnie nie napisał i nie powiedział mi: panie Adrianie, opowiada pan bajki, nic takiego nie miało miejsca…

Miało miejsce.

Boicie się o tym napisać cokolwiek, bo jesteście umoczeni w tę brzydką sprawę.

Nie zgadzacie się na życie w świecie, w którym prawda nie ma prawa głosu, a tymczasem właśnie mi odebraliście to prawo, prawo do wyrażenia mojego głosu, prawo do powiedzenia prawdy.

Wasz dziennikarz pisał do mnie w kwietniu, że ubolewa nad faktem, że jego koledzy i koleżanki piszą recenzje filmu nie mając w ogóle pojęcia o rzeczach, o których jemu opowiadałem…

Uciszyliście głos, który domagał się właśnie tylko prawa do powiedzenia prawdy.

Uciszyliście JAWNOŚĆ.

Zniszczyliście TOLERANCJĘ.

Pogwałciliście RÓWNOŚĆ WOBEC PRAWA.

Pocieszające jest tylko to, że nie widzę na tej liście podpisu dziennikarza, który napisał o mojej sprawie tekst dla Wyborczej, który się nigdy nie ukazał. Wygląda na to, że wasz redakcyjny kolega nie zgadza się z tą jawną hipokryzją i z tym ordynarnym świństwem, które mi zrobiliście.

Uciszyliście własnego dziennikarza… Nie wciskajcie kitu ludziom, że walczycie o jawność, tolerancję i równość wobec prawa. Walczycie o swój ekonomiczny byt, o finansowe przetrwanie, a tymi szlachetnymi wartościami wysługujecie się instrumentalnie dla własnych korzyści.

Nie przestanę was krytykować, bo zasługujecie na ostre baty bezlitosnej krytyki.

Prawda o was zostanie tu na zawsze – jesteście tchórzliwymi hipokrytami troszczącymi się tylko o pieniądze, bo w tamtym momencie ważniejszy był dla was pieniądz, nie prawda, nie prawa człowieka do jego godności i prywatności, które są zapisane w Konstytucji RP.

Może to ja powinienem opublikować ten tekst? Hmm? Co wy na to?

Tak z troski o jawność, tolerancję i równość wobec prawa, a przede wszystkim żeby prawda miała głos. Co sądzicie? Tam są kłamstwa producentów w ich oświadczeniu, które nigdy się nie ukazało, a które ja łatwo zbijam. To dlatego nie puściliście tego?

Teraz to już nic nie zmienia. Mieliście wtedy szansę udowowdnić wszystkim dookoła, że jesteście tymi, za kogo się podajecie i ja na kilka dni uwierzyłem, że tak właśnie jest, ale tę szansę zaprzepaściliście.

Nie zadliście sprawdzianu z integralności.

Przeczytajcie sobie panowie Czuchnowski i Jałoszewski mój list otwarty oraz post Meritum. Poczytajcie mojego bloga i zastanówcie się, czy dziennikarz “Gazety Wyborczej” i TVN może sobie godnie spojrzeć w lustrze w twarz i powiedzieć – nie jestem hipokrytą…

Ja nie mam wątpliwości, że nie.

Największą krzywdę wyrządzanie etosowi zawodu dziennikarza. Krzywdzicie ten zawód swoimi niskimi pobudkami. Plujecie na etykę dziennikarską, a ludziom wmawiacie, że właśnie jej bronicie.

To na łamach “Gazety Wyborczej” prawda nie dostała prawa głosu.


#hipokryzja
#hipokryci
#gazetawyborcza
#adammichnik

#lextvn
#tvn

#konstytucjarp

#konstytucja

#prawaczłowieka
#kasa
#zysk
#forsa
#cash
#profit
#money
#primepime

#bartoszbielenia

#netflix

#watchoutstudio

#lukaszczapski

#jakubpiatek

#krzysztofterej

#jakubrazowski

Płaczka z TVN i Wyborczej

https://wyborcza.pl/7,75968,27386195,lex-tvn-po-co-babcie-denerwowac-niech-sie-babcia-cieszy.html#S.main_topic_2-K.C-B.3-L.1.glowka

Otwieram sobie rano moją ulubioną “Gazetę Wyborczą” i trafiam na dzisiejszy występ Moniki Olejnik, czyli utwór żałobny na jeden głos, requiem nad konającym koncernem medialnym… Wchodzę w to pełen nadziei zaszczepionej od i przez św. Augustyna, doktora łaski z Hippony, który zapewniał, że nawet w błocie apokryfów można znaleźć trochę złota!

Cały tekst jest nudny i nieciekawy, napisany na kolanie i na poziomie stażystki z portalu gazeta.pl, dlatego kopnę to wiadro nudnych żali w mojej komnacie krytycznych tortur i pokażę Wam, cóż ciekawego się rozleje z tego lamentu…

Specjalistce od świadomego lub nie*(dopowiadam na dole) lokowania designerskich produktów na antenie TVN, udały się tylko dwa zdania:

“Jak jest wam mało, to zbudujcie sobie własną telewizję od zera, a zostawcie w spokoju stację, która była budowana od zera w 1997 r. Niszczenie TVN, TVN 24 to jest odbieranie widzom prawa do prawdy.”

Zakrztusiłem się ze śmiechu poranną owsianką. Św. Augustyn miał rację!

TVN nie został ‘zbudowany od zera’. Nie założył go w 90tych latach jakiś samozwańczy tytan przedsiębiorczości, który pewnego dnia postanowił odmienić swoje życie, wsiadł w pociąg relacji Warszawa – Berlin Zachodni i za uciułane marki kupił na Flohmarkt’cie pierwszą kamerę VHS, którą dzielnie i w pocie czoła kładł fundamenty pod wielkie dzieło stworzenia nowej stacji telewizyjnej, zgodnie z dewizą amerykańskiego snu – od pucybuta do milionera.

Nie, Pani Olejnik. Ta historia bardziej przypomina coś w stylu ‘od towarzysza do miliardera’.

Tę stację założyło dwóch jegomości, o których możemy dzisiaj przeczytać takie kwiatki w ich notkach biograficznych na wikipedii…

Mariusz Walter:

  • W latach 1967–1983 był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej
  • W 1984 założył z Janem Wejchertem holding ITI (International Trading and Investment). Przedsiębiorstwo otrzymało koncesję od władz PRL na sprowadzanie sprzętu elektronicznego z zagranicy i dystrybucję filmów na kasetach wideo w Polsce.

Tak na marginesie – dostrzegam intrygującą koincydencję odnośnie dat…

Jan Wejchert:

  • Zaczął wyjeżdżać za granicę w 1968. Do 1972 odwiedził Anglię, Francję, Szwecję i Włochy. W 1976 został polskim pełnomocnikiem frankfurckiego przedsiębiorstwa Konsuprod, GmbH & Co. Był także właścicielem przedsiębiorstwa Contal International Ltd, ulokowanej w Irlandii na obszarze doków portowych.
  • Zajmował 8. miejsce na liście najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost” z 2007. Jego majątek wyceniano na 3,6 mld zł
  • W 1996, Wejchert zakupił Pałac Sobańskich w Warszawie przy al. Ujazdowskich w Warszawie, gdzie później mieściła się Polska Rada Biznesu.

W wielkim skrócie – ITI, firma panów Waltera i Wejcherta, która powstała w 1984r. za pozwoleniem władz PRL zarabiała spore pieniądze w rzeczywistości, której wielu albo nie chce dziś pamiętać, albo nie może. Panowie Walter i Wejchert mogli sobie za czasów głębokiej komuny jeździć po świecie, robić biznesy, importować różne produkty i zarabiać majątek. Oni akurat mogli, bo PRL i komuniści im na to pozwolili – jak czytamy na wikipedii: “Przedsiębiorstwo (ITI) otrzymało koncesję od władz PRL…”

Innym pozostawał co najwyżej handel na stadionie towarem rozkładanym na łóżkach polowych, albo praca na państwowym etacie…

Pani Olejnik, zacytuję specjalnie dla pani po raz kolejny, jakie możliwości mieli ci dwaj panowie na rok przed założeniem TVN: “W 1996, Wejchert zakupił Pałac Sobańskich w Warszawie przy al. Ujazdowskich w Warszawie, gdzie później mieściła się Polska Rada Biznesu.

To wszystko jest bezczelnym śmiechem prosto w twarze ciężko pracujących Polek i Polaków, kórzy byli upokarzani przez długie dekady poprzedniego systemu i mogli pomażyć o choćby głupiej wycieczce na Zachód. O robieniu biznesu i sprowadzaniu jakiś towarów na wielką skalę z zachodniej Europy do PRL nawet im się nie śniło.

A tu taka ciekawostka jeszcze o ojczymie założyciela mojego ulubionego producenta filmowego Watchout Studio, też z Wikipedii, zatem powszechnie dostępna wiedza…

Jerzy Starak:

  • Absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Pracował we Włoszech, w okresie PRL założył Comindex, jedno z największych przedsiębiorstw polonijnych. Według informacji mediów Służba Bezpieczeństwa zarejestrowała Jerzego Staraka w 1980 jako tajnego współpracownika[2]

A żeby było śmieszniej, polecam kliknąć w przypis odnośnie informacji o współpracy z SB i ukaże nam się, o ironio! artykuł na TVN24, z którego możemy dowiedzieć się czegoś takiego o kolejnym genialnym biznesmenie z czasów PRL:

“Starak miał bliskie związki z Leszkiem Millerem. Zażyłość była na tyle duża, że Miller wraz innymi politykami ze swojego rządu spędził Sylwestra 2002 roku w zakopiańskiej willi „Witkiewiczówce” należącej do Staraka – podaje gazeta. “Realną władzą dysponują Kulczyk, Krauze i Starak, choć nie zabiegają o miejsca w Sejmie i Senacie. Czuliby się tam źle obok poselskiej hołoty” – można było przeczytać w tygodniku „NIE” w 2003 roku, kiedy SLD było u władzy.”

Z takim majątkiem można zapewnić z pewnością nie najlepszą, ale najdroższą edukację swoim pociechom.

Piotr Woźniak-Starak:

  • Do matury uczył się w Szwajcarii. Następnie podjął studia w USA. Ukończył bostoński Emerson College na kierunku komunikacja, a także grafikę w Parsons School of Design w Nowym Jorku.
  • W 2008 roku założył przedsiębiorstwo producenckie – Watchout Production

Anna Woźniak-Starak:

  • Głównym biznesem Anny Starak jest restauracja Belvedere w Łazienkach Królewskich w Warszawie. Lokal gościł m.in. prezydenta USA Billa Clintona, prezydenta Rosji Władimira Putina czy kanclerz Niemiec Angelę Merkel
  • Wspólny majątek Staraków obejmuje dodatkowo udziały w firmie producenckiej „Watchout Productions”, stworzonej przez Piotra.

Pani Olejnik, to nie są rzeczy, które ‘powstały od zera’. Może w pani głowie tak ten świat właśnie jest poukładany, ale nie w mojej i nie w głowach milionów Polek i Polaków, którym się niedobrze robi czytając takie rzeczy. Mechanizm wyparcia jest już ogólnie znany w pscyhologii; prawdy jednak nie sposób wygumkować. Można o niej nie mówić i to jest właśnie to, co robicie w “Gazecie Wyborczej” i na antenie TVN.

Pisze pani: “Niszczenie TVN, TVN 24 to jest odbieranie widzom prawa do prawdy.”

Jaka instancja, jaki byt, jaka siła nadprzyrodzona podarowała wam licencję na mówienie prawdy?

Problem w tym, że wy nie chcecie mówić prawdy. Wciskacie ludziom bezczelnie slogan, że jesteście gwarantem prawdy, ale jak widać powyżej, tu tylko chodzi o pieniądze i kariery, i o nic więcej.

A jakimś dziwnym trafem wszystko to sięga głębokiego PRL…

Mój ojciec wyszedł z wojska w latach 80tych ze stopniem oficerskim i punkt pierwszy jego opinii z armii brzmiał:

“Obywatel [imię i nazwisko] NIE NALEŻY do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.”

Ludzie o żelaznych charakterach i z kompasem moralnym nie romansowali z tamtą władzą, nie robili karier, nie podpisywali lojalek, nie sprzedawali się za benefity niedostępne większości zamkniętej w bardzo trudnej rzeczywistości PRL.

A władza kusiła. I to bardzo lukratywnymi ofertami. Jedni brali, inni nie.

Przepraszam bardzo, ale po czymś takim jak ten wasz TVN nie będę płakał.

Mam dla was wszystkich jedno słowo komentarza: KARMA.

Odnośnie karmy i sił panujących nad naszym życiem…

Przyznam się, że skorzystałem kilka miesięcy temu z bardzo ciekawej propozycji. Znajomy leciał odwiedzić rodzinę w Afryce i zaoferował mi wizytę u czarownika. Co prawda on sam jest muzułmaninem i dla niego czary są ‘haram’, ale zapewniał, że ma najlepszego człowieka w całej Afryce Zachodniej. Wiem, że kilku ludzi bliskich mojemu sercu jest trochę chwiejnych duchowo, więc specjalnie im zadedykowałem tamtą wizytę. Życzę samych uśmiechów losu, dobrej pamięci, zdrowych snów i płynnego słowa!


* jeśli nie, to tym gorzej, bo głupota boli, ale innych dookoła

#MonikaOlejnik

#lexTVN
#TVN

#KonstytucjaRP

#Konstytucja

#prawaczłowieka
#kasa
#zysk
#forsa
#cash
#profit
#money
#hipokryzja
#hipokryci
#gazetawyborcza
#adammichnik

Jan Dworak i jego opinia.

Źródło: https://fakty.tvn24.pl/ TVN Fakty 22.07.21

Oto pogląd byłego przewodniczącego KRRiT dla TVN, odnośnie kontrowersji związanej z koncesją TVN24:

[KRRiT] …powinna rozpatrzeć tylko dwa aspekty: czy kanał ma nadal możliwość prowadzenia działalności gospodarczej i czy nie popełnił jakiegoś nadużycia, jeśli chodzi o prawo w dotychczasowej działalności. Żaden z tych aspektów nie zachodzi.”

Szanowny Panie Janie, owszem zachodzi i to ten drugi, znacznie ważniejszy, niż kwestia prowadzenia działalności gospodarczej. Grupa TVN jest bezpośrednio zaangażowana w wyprodukowanie i promocję filmu “Prime Time”, który brutalnie narusza moje prawa osobiste – prawa, których ochronę mamy gwarantowaną przez państwo w Konstytucji RP. Zdrowe państwo powinno przynajmniej z zasady, czyli zgodnie z Konstytucją, stać w obronie swoich obywateli, szczególnie w przypadku sporu takiej natury i takiej skali, gdy pojedynczy i nic nieznaczący człowiek staje przeciwko ogromnym koncernom, producentom, dystrybutorom.

To jest walka Dawida z Goliatem. I ja tę walkę wygram, bo wiem, że TVN, Agora i oczywiście nieszczęsny Watchout Studio, że oni wszyscy przekroczyli granicę, której nikomu nie wolno przekraczać.

Oświadczam, że będę się domagał sowitego zadośćuczynienia z przeznaczeniem na cele charytatywne od producentów i dystrybutorów tego koszmarnego filmu.

Jestem na etapie zbierania opini ekspertów. Jak mawia przysłowie: spiesz się powoli.

OSKARŻAM TVN O BRUTALNE ZŁAMANIE PRAW OBYWATELSKICH ZAPISANYCH W KONSTYTUCJI RP.

A to jest już wystarczająca podstawa nie tylko do nieprzedłużenia koncesji TVN24, lecz również do cofnięcia koncesji dla całej stacji TVN.

I to nie ma nic wspólnego z dywagacjami najtęższych głów o pochodzeniu kapitału i interpretacji art. 35 ustawy z 1992r, tudzież analizami o przepływach aktywów, rejestracji spółki w Holandii, etc. Niepotrzebne są też próby nowelizacji tej ustawy – to tylko wprowadza zbędne zamieszanie: przylatują politycy zza dużej sadzawki i robią im i sobie polityczno-medialny PR, medialny cyrk dla swoich wyborców i klientów. To jest kompletnie niepotrzebne.

Wystarczy posłuchać uważnie Jana Dworaka i poczytać ustawę, tam jest jasno napisane, czarno na białym. Ja przeczytałem tę ustawę uważnie, wstałem sobie pewnego dnia rano, popijając kawę i zajadając rogaliki znalazłem tam dokładnie to, o czym Pan Dworak sam wspomniał.

Moja opinia do KRRiT jest już prawie gotowa, lada dzień prześlę ją szanownej Radzie do rozpatrzenia i wzięcia pod uwagę.

Dopóki sąd nie rozpatrzy mojej sprawy, w świetle obowiązującego prawa, przedłużenie koncesji nie może mieć miejsca, ponieważ zachodzi bardzo realne podejrzenie, że niestety ale to ja mam rację i TVN, jako jeden z współproducentów, jednak w brutalny sposób złamał prawo i to nie tylko artykuły KC, lecz Konstytucję RP, w obronie której pieje od rana do wieczora.

Nie potrzebujemy takich nadawców w Polsce, których interesuje tylko zysk, a którzy na traumie, chorobie i nieszczęściu ludzi chcą zarabiać, pogwałcając przy okazji kluczowe artykuły naszej Konstytucji RP.

Nie interesuje mnie wolność, która oznacza bycie wolnym od przestrzegania ustawy zasadniczej, a jednocześnie daje możliwość oficjalnego zaprzęgnięcia polityków supermocarstwa w obronie ich BIZNESU, bo tutaj chodzi Amerykanom tylko i wyłącznie o pieniądze, nie o wartości, im chodzo o to, żeby wydoić z tego kraju ile tylko się da.

Przez te wszystkie dekady umizgiwaliśmy się do Ameryki i tak naprawdę pompowaliśmy im szerokim strumieniem kasę. I co dostaliśmy w zamian?

Amerykańską stację telewizyjną, która nie wacha się łamać praw człowieka, jeśli tylko może na tym zarobić.

To nie jest wolność. To jest zniewolenie ludzkich umysłów bardzo perfidną iluzją ochrony ich dóbr, gdy tymczasem w tle odchodzi ich karygodne pogwałcenie.

Nie spocznę w tej walce.

#lexTVN
#TVN

#KonstytucjaRP

#Konstytucja

#prawaczłowieka
#kasa
#zysk
#forsa
#cash
#profit
#money
#hipokryzja
#hipokryci
#gazetawyborcza
#adammichnik