Frasyniuk, Czuchnowski, żołnierze i uchodźcy.

Aktualny kryzys w Afganistanie, spowodowany oczywiście przez żandarma planety – USA, odbija się echem u bram Europy, nie Ameryki. Jak zwykle zresztą.

Sytuację z uchodźcami na pograniczu z Białorusią postanowił skomentować pan Frasyniuk na antenie oczywiście mojej ulubionej, amerykańskiej stacji TVN.

Pan Frasyniuk ostro przesadził, poniosło go trochę, jakby jechał ciężarówką i klął przez CB Radio do swoich ‘mobilków’, czyli kolegów po fachu. Taka prawda, panie Frasyniuk – przegiąłeś pan po całości i teraz wytłumaczę dlaczego, a że moja ocena jest obiektywna, niech o tym poświadczy brak jakiejkolwiek miłości z mojej strony do państwowych organów represji, o którym to braku można poczytać szerzej na blogu w poście ‘Superplan. W tych sprawach miłość jest zbędna, wystarczy rozsądek.

Do tego komentarza zainspirował mnie artykuł w mojej ulubionej ‘Gazecie Wyborczej’ autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego – mistrza hipokryzji na meta-poziomie etyki, bo o etyce zawodowej nawet nie ma co wspominać. Pan Czuchnowski nie ma pojęcia, cóż to takiego ‘etyka zawodowa’. No ale jedno z drugiego wynika, więc nie ma się co dziwić, bo tak to nie działa, że się kojarzy prawidła etyki zawodowej, nie czując bluesa etyki w ogóle…

Oto link do apologetycznego tekstu Czuchnowskiego w GW: Co naprawdę powiedział Frasyniuk? Zanim dołączymy do chóru oburzenia

Teraz rozłożę to na czynniki pierwsze i udowodnię czytelnikom, bo nie zakochanemu w sobie Czuchnowskiemu, jak bardzo nie rozumie on zawodu, do którego wepchał się na siłę i brew predestynacji, która najwyraźniej miała dla niego inne zadanie.

W mojej skromnej ocenie tacy ludzie jak Czuchnowski nie powinni być dziennikarzami.

Czuchnowski bierze w obronę kierowcę ciężarówki, który na antenie amerykańskiej stacji TVN zwyczajnie zwymyślał i naubliżał polskim żołnierzom. Oto jego wypowiedź, również zacytowana przez redaktora Czuchnowskiego:

“Szczerze mówiąc, słowo ‘żołnierze’ jest obraźliwe dla tych wszystkich, którzy byli na misjach poza granicami kraju. Mam wrażenie, że to jest wataha, wataha psów, która osaczyła biednych, słabych ludzi. Tak nie postępują żołnierze, śmiecie po prostu, to nie są ludzkie zachowania. To antypolskie zachowanie. Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu. Przeciwnie, plują na te wszystkie wartości, o które walczyli ich rodzice albo dziadkowie”

Na czym polega argumentacja Czuchnowskiego, który dzielnie broni naszego ‘mobilka’? Otóż według redaktora Czuchnowskiego nic się takiego nie stało, ponieważ Frasyniku naubliżał tej konkretnej grupie żołnierzy, a nie „polskim żołnierzom” w ogóle. Ot i cała mechanika wielkiej obrony Frasyniuka, czyli Czomolungma czuchnowskiego umysłu analitycznego.

To jest słabe panie redaktorze Czuchnowski i tak samo wątłe jak pańskie zrozumienie tego, co etyczne i moralne w ogóle.

Wszyscy znamy detale sytuacji z białoruskiej granicy. Oczywiście to nie powinno nigdy mieć miejsca i myślę, że wszyscy doskonale wiemy, co tam się tak naprawdę wydarzyło.

Nikomu to jednak nie daje prawa ubliżania tym konkretnym ludziom w mundurach, panowie Frasyniuk i Czuchnowski. A w pierwszej kolejności nie daje to prawa ubliżania przez tych, którzy malują się codziennie w naszych mediach, albo są malowani, jako autorytety moralne i sędziowie tejże moralności – a z takimi dwoma przedstawicielami tych grup mamy tu do czynienia. Oto pan Frasyniuk jako autorytet i pan Czuchnowski jako sędzia moralności.

Sami sobie te tytuły nadaliście i codziennie się w tym utwierdzacie – tak dla przypomnienia, nie było to wam dane.

Zgodnie z logiką Czuchnowskiego, Frasyniuk miał prawo naubliżać tym konkretnym żołnierzom w tej konkretnej sytuacji i to na antenie TVN w dobrym czasie antenowym.

Przepraszam bardzo, panie Czuchnowski, mam takie fundamentalne pytanie natury filozoficznej, bo takie mam wykształcenie, wiec czuję się upoważniony: rozumiem, że uznaje pan ogólną sytuację, że można wykorzystywać swoją pozycję, która otwiera drzwi dużych stacji tv, pozwala usiąść przed milionami Polek i Polaków i naubliżać komuś (przypominam pańską argumentację – konkretnym ludziom!) wedle własnego uznania, tak?

Moje wyrazy współczucia, bo najwyraźniej w swoim tekście w Wyborczej właśnie coś takiego pan usankcjonował, jako w pełni uzasadnione, dopuszczalne, ba, najwyraźniej wg pana konieczne i słuszne, skoro pofatygował się pan wystukać to na klawiaturze! Ja wystukam coś innego.

Zgodnie z pana logiką, ci konkretni żołnierze mogą teraz indywidualnie, każdy z osobna, albo grupowo, złożyć pozew przeciwko Frasyniukowi i mają wygraną w kieszeni – dzięki panu, bo to pan zwrócił uwagę na fakt, że Frasyniuk naubliżał konkretnym ludziom.

To teraz ja zwrócę panom Czuchnowskiemu i Frasyniukowi uwagę na jeden oczywisty fakt – jak bardzo mogłoby nam wszystkim nie podobać się zachowanie żołnierzy w tej konkretnej sytuacji, to oni wykonywali ROZKAZ! Tak właśnie funkcjonuje armia i konam ze zdumienia, że obaj panowie zdają się nie dostrzegać tego faktu. Tak właśnie działa armia, tak działają służby. W głowach obu panów F. i Cz. (już mi się nudzi pisanie całych nazwisk, także przepraszam, będę skrótowo zapisywał z kropeczką po literce) ci konkretni żołnierze powinni dzielnie i na oczach kamer z TVN oznajmić wszem i wobec, że nie będą wykonywać rozkazów dowództwa, rzucić ekwipunek na ziemię, rozpalić ognisko, zamiast hełmów założyć na głowy wianki z kwiatków i przy ognisku grać na gitarze i śpiewać piosenki Boba Dylana o miłości i pokoju na świecie.

A ich rachunkami za prąd, wodę, gaz, czynsz, edukację dzieci, ratę za samochód, dom, mieszkanie, nie ma się co przejmować, to jest jakaś błahostka, bo przecież panowie F. i Cz. są oburzeni i trzeba ich gniew ukoić.

Panie Czuchnowski – maksymalna żenada, ale nie jestem zdziwiony, bo jest pan hipokrytą, co już panu udowodniłem we wcześniejszym poście. Dałem panu szansę jeszcze w prywatnej korespondencji na refleksję, ale nie podołał pan niestety.

Panie Frasyniuk – przyjemności w sądzie (sądach) z pozwem (pozwami).

Panie Czuchnowski – wini pan tych konkretnych ludzi, żołnierzy i pozwala pan ich bezczelnie obrażać, ale to nie były ich: decyzja, wola, zachcianka, żeby tak potraktować grupę uchodźców i poraża mnie ta ignorancja, którą ma pan możliwość prezentowania na łamach Gazety Wyborczej. Poraża mnie skala głupoty samej redakcji tego dziennika, poraża mnie ignorancja Adama Michnika, który pozwala pisać panu takie bezmyślne rzeczy.

Spróbuję teraz z tej strony: czy ktoś z dwóch panów F. i Cz. pofatygował się zadać pytanie o to, jak mogą się czuć żołnierze, ci konkretni żołnierze właśnie, w tamtej sytuacji? Stawiam wszystko co mam, że wielu z nich było zażenowanych faktem, że zostali postawieni w takiej sytuacji. Ale wojsko to wojsko, armia to armia i rozkaz to rozkaz panie kierowco ciężarówki i panie hipokryto z Wyborczej.

Nie podobają się moje epitety? Przecież pan Cz. zalegalizował ubliżanie innym wedle własnego uznania, i to na antenie wolnej, bo amerykańskiej stacji tv. Ja nawet nie ubliżam, ja tylko oceniam i pokazuję, że na wszystko można spojrzeć z innej strony, z innego kąta i pod innym światłem i wtedy np. ładne nie jest już ładne, staje się brzydkie.

Mnie zmasakrowało w 2003 kilku antyterrorystów i ta sprawa nie jest jeszcze zamknięta – tym panom, którzy mnie wtedy tak brutalnie pobili z rękami skutymi za plecami przypominam, że takie przestępstwo, jakiego się dopuścili wtedy nie przedawnia się zgodnie z literą kodeksu naszego prawa – taka uwaga na marginesie, na ich lepszy sen.

Ale wiem też, że to ich dowódcy dali im zielone światło do zrobienia tego, co zrobili i większą odpowiedzialność moralną ponoszą nie ci niezrównoważeni emocjonalnie funkcjonariusze, ale ich dowódcy.

Policjan-morderca, który zamordował Georga Floyda, poszedł siedzieć, ale bardziej winni od niego są jego przełożeni, którzy totalnie zignorowali fakt kilkunastu bardzo poważnych incydentów z udziałem tamtego niebezpiecznego człowieka i pozwolili mu dalej jeździć radiowozem i czynić prawo – jego własnymi metodami.

Za pana Czuchnowskiego odpowiedzialność ponosi pan Adam Michnik, etc…

Słabo z kondycją naszego myślenia, skoro takie odpowiedzialne zawody jak dziennikarzy TVN i GW pełnią właśnie redaktorzy, którzy legitymizują coś, co trzeba potępić, skarcić i nazwać po imieniu.

Jak się nie podoba zachowanie polskiej armii, to idźcie ludzie inaczej głosować, proste.

43% z 61% uprawnionych do głosowania w wyborach 2019 właśnie takiej polityki chciało! No to proszę bardzo panie Czuchnowski – idą konie po betonie, ci wyborcy dostają dziś to, czego chcieli! Nie było żadnych tajemnic i niedomówień w tym temacie przed wyborami. Wszystko było jasne jak słońce. Ludzie zagłosowali właśnie za czymś takim, właśnie tego chcieli. Nikt im nie mówił z tamtej strony politycznej sceny, że po wyborach będą witać uchodźców chlebem, solą i 500+. O nie, po stokroć nie.

Czego pan jeszcze nie rozumie, panie Czuchnowski? Pretensje do tych 43% proszę kierować, a nie do grupki żołnierzy, którzy, tak jak powiedziałem – nie mieli wyboru, bo w armii nie uczą interpretacji rozkazu, tylko jego wykonania!

Jak pan jest taki odważny, jak pan wymaga takiej cywilnej odwagi na poziomie tego, co moralne, to proszę niech pan da przykład i pierdolnie wierszówką w Wyborczej i powie: ‘od dzisiaj dla nich nie piszę takich sromotnych głupot i jestem niezależny, zakładam bloga albo własną gazetę i jednocześnie zbiórkę na rachunki, bo inaczej będę musiał iść na jakąś śmieciówkę dorabiać, żeby móc coś robić dla idei’ – droga wolna, niech pan pokaże, jaki jest odważny i jak łatwo jest stracić pracę, która karmi dom i rodzinę – wcale nie najlepszą pracę, na pewno niełatwą, ryzykowną, a z pewnością bardzo stresującą i niewdzięczną!

Byłem oprawcą, taka jest prawda niestety, ale nawet ja jestem w stanie wznieść się ponad to i zrozumieć moich oprawców, bo jedyna krew, która się wtedy przelała, to była moja krew i to z ręki elitarnej jednostki policji stołecznej z Pałacu Mostowskich.

Czy pan jest w stanie, panie Czuchnowski, wznieść się ponad swoją hipokryzję i zrozumieć, jakie głupoty pan wypisuje na łamach Wyborczej? Wątpię.

P.S.

Należy również przypomnieć incydent z posłem Żalkiem, którego wyprosiła ze studia TVN redaktorka Kolenda-Zalewska (ta, co lubi pokazywać się na antenie stacji z torbą Louis Vuitton przewiszoną na ramieniu).

Pani Kolendzie-Zalewskiej nie spodobały się komentarze posła Żalka o LGBT i najzwyczajnie w świecie zdjęła go z anteny, ponieważ poglądy Żalka najwyraźniej były niekompatybilne z ideologiczną warstwą przekazu tworzonego w TVN i serwowanego widzom.

Nie będę bronił Żalka, ja nie bronię ludzi, tylko prawdy, a prawda jest taka, że tam nie było obraźliwych sformułowań – Żalek wyrażał opinię swoją i swojej prartii, którą znamy wszyscy i akcentował kwestię ideologiizowania zjawisk społecznych – miał do tego prawo, jak kolwiek by się to komuś nie podobało. Nie używał żadnych wulgarnych określeń.

A pan Frasyniuk mówił o konkretnych ludziach: “wataha, wataha psów (…) śmiecie po prostu (…) to nie są ludzkie zachowania, to antypolskie zachowanie (…) plują na te wszystkie wartości, o które walczyli ich rodzice albo dziadkowie”.

Jak to nie jest język nienawiści, to ja nie wiem, co nim jest! I tu nie ma znaku zapytania, jest wykrzyknik. Poztaje tylko wyrazić głębokie ubolewanie nad upadkiem moralnym – komentatorów naszego życia społecznego.

Macie wybór drodzy czytelnicy – możecie nie kupować “Gazety Wyborczej” i nie wspierać kogoś, kto usprawiedliwia język nienawiści.


#hipokryzja
#hipokryci
#gazetawyborcza
#adammichnik
#frasyniuk
#czuchnowski
#lextvn
#tvn
#konstytucjarp
#konstytucja
#prawaczłowieka
#kasa
#zysk
#forsa
#cash
#profit
#money

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *