Heraklit dobry na wszystko.

 

Kochani, najlepszym balsamem dla duszy i ciała jest bez wątpienia filozofia. Poniżej taki fragmencik ode mnie o Heraklicie. Tak naprawdę, to tylko filozofia ma nieśmiertelne piękno i wartość, reszta ‘to słoma’ (jak mawiał o swoich dziełach pod koniec krótkiego życia św. Tomasz). Całą pracę zamieszczę za jakiś czas. Gdyby ktoś się zastanawiał, co się ze mną działo ‘po’, to takie rzeczy się działy:

2.1. Osiąganie logosu a brak wiedzy

               Pierwszą, już ledwie wspomnianą, cechą charakterystyczną człowieka w ujęciu Efezjanina jest jego nieświadomość. Kwestia, którą próbnie w tym momencie można nazwać umysłowością, wyłania się na pierwszy plan w rozważaniach Heraklita z prostej przyczyny – jak już było powiedziane, wszechświatem rządzi jedno prawidło – Logos, to on jest praprzyczyną wszystkiego co się dzieje i skrywa w naturze każdego aktu zachodzącego w skali makro i mikrokosmosu. Wyłania się stąd obraz natury poszukującej swego własnego początku, tego co Werner Jaeger etymologicznie dostrzega na linii tożsamości greckich pojęć genesis oraz physis stapiających się w pojęcie źródła wszechrzeczy i jego odkrywania. Konkludując, chodzi o sytuację, w której człowiek, odkrywszy swoją istotową tożsamość ze światem, zaczyna szukać jego i zarazem swojej własnej natury zwracając wzrok w stronę prapoczątku i pierwotnego tworzywa, z którego powstało wszystko. Dla Heraklita taka postawa jest równoznaczna z próbą zmierzenia się z najtrudniejszą zagadką przed jaką może stanąć człowiek – „wszelkie bowiem rzeczy stają się według tego logosu”.[1] Jak pisze Heraklit: logos jest tym, co powszechne i wspólne wszystkim ludziom.[2] Niestety ta powszechna dla wszystkich własność wszechświata a zarazem i człowieka jest niedostępna większości ludzi, ponieważ ich wspólną cechą okazuje się nieświadomość – „wielu ludzi żyje, jakby miało swój własny rozsądek”[3]. Niewiedza ta jest aż taka, iż ludzie nie potrafią  dostrzec prawdy wykładanej im po raz pierwszy. Heraklit przedstawia ten stan rzeczy za pomocą metafory snu: „Przed innymi znów ludźmi ukryte jest to, co czynią na jawie, jak też zapominają o wszystkim, co śnili”.[4] Jest to bardzo wymowna myśl, w świetle której człowiek pozostaje w dwóch sferach tak samo nieświadomy: na jawie przebywa w stanie braku zrozumienia własnego życia, nie przenika go myślą, umysłem, nie poddaje go refleksji filozoficznej – „Nie rozmyśla bowiem wielu ludzi o tych rzeczach, z którymi się styka, ani też ucząc się ich nie rozpoznaje, zawierzając własnym mniemaniom”[5] i z tej właśnie przyczyny to, „co czynią na jawie jest przed nimi ukryte” – nikt inny nie wprawił ich w ten stan, nikt inny nie jest za to odpowiedzialny – owszem, natura (rozumiana tutaj szeroko jako zasada świata) skrywa się sama, gdyż taka jest jej istota, ale zarazem jest w pełni wyeksponowana i chętna udzielić prawdy o sobie. Dodatkową przewrotnością tego stanu niewiedzy jest również ulotność momentu snu, który jest „szybko zapominany”. Zatem to, co realne jest nieuświadomione, a to, co irracjonalne jest równie nietrwałe i vice versa – to, co zdaje się być jawą, faktycznie jest pryskającym snem, a nawet śmiercią, w śmierć zaś zapada się w nocy zasypiając[6], z kolei będąc żywym zmarłych spotyka się we śnie, a na jawie przebywa się ze śpiącymi[7] – ci ostatni są wytwórcami wszystkich zdarzeń w świecie[8] – pomiędzy tymi płynnymi zasadami w kompletnie absurdalnym zagubieniu własnej świadomości znajduje się człowiek miotany pomiędzy tajemnicą o świecie a własnymi onirycznymi iluzjami: „Tym samym jest żywy i zmarły, wzbudzony i uśpiony, młody i stary. Ci bowiem przemieniając się są tamtymi, a tamci znowu przemieniając się są tymi”[9].

                Innym źródłem potęgującym stan nieświadomego przebywania w świecie są impresje zmysłowe – „Od wszelkich danych ze wzroku, słuchu i percepcji, te <niejawne> ja bardziej cenię”[10]. Dowód znikomej wartości tak pozyskiwanej wiedzy jest następujący: „Gdyby wszystkie rzeczy dymem się stały, nozdrza by je rozpoznały”[11] – ta przepiękna, metaforyczna kontestacja empirycznej postawy badawczej krytycznie zwraca uwagę na inną możliwość zdobywania wiedzy, wskazuje na „niejawne” źródła poznania, co wcale nie jest równoznaczne z waloryzacją na korzyść misteriów – te również nie umknęły sarkastycznej krytyce Heraklita[12], jest to raczej umiejętne wplecenie w porządek racjonalności pierwiastka irracjonalnego polegającego na śmiałej negacji status quo wiedzy o świecie – wątpienie (u nowożytnego Kartezjusza jest to łaciński termin dubito) wcale nie oznacza rozstania się z racjonalnością, bynajmniej, jest, zapewne, największą troską człowieka o jakość myślenia, ponieważ poddaje weryfikacji poglądy przyjęte nierzadko za pewnik tylko z racji sędziwego wieku, powszechnej akceptacji, czy też wsparcia autorytetem niezręcznym do podważenia. Niewielki też jest pożytek z choćby najsprawniejszych zmysłów, jeśli zawiaduje nimi dusza barbarzyńcy[13] – stąd płynie prosty wniosek, iż to sfera moralna człowieka wpływająca na jego postawę wobec wszechświata jest kluczowa; ona to warunkuje wartość mądrości.

                Te rozważania deskrypcyjne prowadzone w ubolewającym tonie zawierają jednak krzepiącą dyrektywę – „Toteż podążyć należy za tym, co wspólne, czyli powszechne”[14] Jest to wyjątkowy moment w całej filozofii. Heraklit posiadający dar całościowego spojrzenia, na wzór antycznej techne dokonał stosownych obserwacji, a następnie niczym geodeta wskazał kluczowe punkty na mapie,  połączył je sznurkiem przewodniej idei i wyznaczył tym samym z nieskończonej płaszczyzny kosmosu terytorium równie ogromne, ale już wspólne każdemu człowiekowi z ściśle oznaczonymi granicami – wymierzył obszar dialogu i rozumności. Paralelnym obrazem jest biblijna przypowieść o wierzy Babel, która zaczyna się tuż za linią parceli Heraklita, gdzie pychą człowieka jest Feuerbachowski człowieko-bóg stwarzający kosmos, będący bogiem dla siebie i drugiego człowieka, lecz doprawdy śniący jedynie swój własny sen. Heraklit jako pierwszy z filozofów wskazał ludziom ich najwspanialszą koinonię, w której od tego momentu mogą wspólnie dzielić się wiedzą, porozumieniem, dialogiem, umysłową współpracą. Umiejętnie też pokazał, co znajduje się dookoła tego terytorium – poligon walczących ze sobą przeciwieństw. To właśnie ten mizantrop tak bardzo krytyczny wobec ludzi usankcjonował przestrzeń spotkania i dyskursu. Jest to niezmiernie istotne, ponieważ tak rozumiana wspólnotowość mieści w sobie znacznie więcej, niż zostało to nakreślone powyżej. Przede wszystkim korzysta z archaicznego rozumienia hybris, jako pychy wyzwania rzucanego bogom, którą równoważy gniew Dike – boskiej sprawiedliwości; ponadto przyswaja oczywiście obecną już w umysłowości greckiej za sprawą Anaksymandra tożsamość praw przyrody z boskim nomos; ale, i to stanowi novum, łączy te wątki w jednej idei prawa określającego zarówno zasady rządzące życiem pojedynczego człowieka w physis oraz reguły charakteryzujące zależności społeczne – te przemyślenia snuje Werner Jaeger w konkluzji przyznając Heraklitowi zaszczyt wprowadzenia do filozofii idei prawa.[15]

                Omawiana powyżej niewiedza nie była wyłączną domeną pospolitego ludu. Heraklit radykalnie gromi postawę poetów i innych myślicieli widząc w nich nauczycieli mających wpływ na ludzi, ale nie wypełniających należycie swej propedeutycznej funkcji. Są tak samo doświadczeni stanem nieświadomości, ale na nich spadają największe razy krytyki, gdyż to właśnie oni powinni być szczególnie wrażliwi na swoją społeczną rolę. Interesujący jest fakt, że Heraklit prześwietla całe społeczeństwo ówczesnego państwa-miasta i poddaje surowej ocenie zarówno „pieśniarzy ludowych”, którzy gromadzą dookoła siebie tłum – bezkrytyczną masę ludzi wyrażającą wspólny pogląd gwałcący indywidualizm[16]; wielkich poetów epoki – Homera, którego ośmieszyły dzieci zbyt trudną zagadką o wszach, poleca „wypędzić z agonów i obić laską”[17], gdyż rozwiązywanie zagadek stanowi domenę i zadanie filozofa[18]; podobnie wypomina ułomność myśli Hezjodowi, który przybliżał Grekom świat poprzez rozległą kosmogonię, lecz „dnia i nocy nie rozpoznał, które są przecież jednem”[19], wreszcie gani nadmierną uczoność Pitagorasa, którego zwał „przywódcą oszustów”[20], Hekatajosa – pioniera geografii, a także Ksenofanesa inicjatora etapu oświecenia w greckiej myśli teologicznej[21], które cechowało się wzniesieniem na poziom użycia abstrakcyjnych spekulacji i pojęć.[22]

                Zarzuty Heraklita z perspektywy czasu wydają się zasadne, a te odnoszące się bezpośrednio do postawy naukowego zbieractwa wiedzy przeżywały niejedną rezurekcję w trakcie rozwoju refleksji epistemologicznej – można je umieścić pod szyldem walki z niebezpiecznym zapatrzeniem w możliwości skądinąd fascynujących i przynoszących praktyczne skutki nauk szczegółowych, gubiących jednak po drodze filozoficzną czujność na to, co stanowi samo sedno filozofii – pytanie o to jaka jest istota badanego zjawiska, jak wpływa ono na życie człowieka i jego moralne problemy, a nie o jego przyczyny, przebieg i pragmatyczne konsekwencje.

                Podsumowując tę część rekonstrukcji poglądów Heraklita, która skupiła się na logosie i jego antytetycznej nieświadomości można uzupełnić model życia o postawę krytyczną wobec świata, kontestację przyjmowanych za powszechnie uznane poglądów „uczonych” i poetów oraz dążenia do wypracowania w sobie umiejętności syntetycznego patrzenia na kosmos poprzez wgląd we własną duszę. Ten ostatni element mieści się w słowach „Badałem samego siebie”[23], które w świetle powyższych rozważań zyskują sens niespotykanej przed Heraklitem nobilitacji człowieka. Do czasów wypowiedzenia tej myśli starożytni Grecy nagradzali uznaniem obywateli za wybitne dokonania w konkretnych dziedzinach – w sztuce układania wierszy, w agonach na olimpiadach, w rozstrzyganiu sporów, czy też w walce na polu bitwy – podobnie filozofowie cieszyli się szacunkiem za dostojność myśli. Heraklit dekonstruuje ten stan dokonując swego rodzaju ontologicznego dowartościowania człowieka. Myśl Heraklita, historycznie młodsza od potocznie zwanych „przyrodniczymi” filozofów z Miletu sama w sobie stanowi nową jakość w filozofii. Do tej pory Jończycy zgłębiali naturę kosmosu poszukując pierwotnego tworzywa, jak również pangenezy zdolnej uchwycić i wyrazić zasadę narodzin oraz trwania świata, jednakże ich pomysłowe odkrycia nie artykułowały donośnie związku człowieka ze światem tak, jakby był on uznany za oczywisty mieszcząc się tym samym w powszechnym światopoglądzie starożytnego Greka. Tales, Anaksymander oraz Anaksymenes tłumaczyli rzeczywistość według wspólnego paradygmatu poddając jednocześnie myśl grecką stałej ewolucji sukcesywnie ją modernizując. Mimo tych starań nie dostrzegli tego, co tak mocno uderzyło Heraklita – mianowicie to mędrzec z Efezu zachwycił się związkiem człowieka ze światem, który polega już nie tylko na podporządkowaniu człowieka tym samym prawom rządzącym kosmosem i przyrodą ale zwróceniu uwagi na wspólną istotę tych dwóch bytów: człowieka i świata – istotę, którą jest logos. Odkrycie to można śmiało porównać do kroku naprzód jaki wykonał Kant, jednakże nie ma ona w swej pozie nic z samozachwytu królewieckiego geniusza, który własną koncepcję transcendentalności okrzyknął hucznie „przewrotem Kopernikańskim”; posiada natomiast znamiona wyraźnie teologicznego przejęcia zależnością człowiek-świat.


[1] M. Wesoły, Heraklit w świetle najnowszych badań, Studia Filozoficzne, Warszawa 1989, NR 7-8 (284-285), str. 40, Sekstus Empiryk, Adv. Math. VII 132 (B 1 DK)

[2] Sekstus Empiryk, Adv. Math. VII 133 (B 2 DK), podobnie mówią fragmenty B 113 DK oraz B 116 DK

[3] Ibid.

[4] Sekstus Empiryk, Adv. Math. VII 132 (B 1 DK)

[5] Klemens z Aleksandrii, Strom. II 24, 4 (B 17 DK)

[6] Klemens z Aleksandrii, Strom. III 21, 1 (B 21 DK): Śmiercią jest to wszystko, co na jawie widzimy, a co w uśpieniu jest snem.

[7] Klemens z Aleksandrii, Strom. IV 141, 2 (B 26 DK): Człowiek w nocy światło sobie zapala umierając, gdy oczy mu gasną; żywy zaś styka się ze zmarłym we śnie, a na jawie styka się ze śpiącymi.

[8] Marek Aureliusz, VI 42 (B 75 DK): Śpiący są wytwórcami i współtwórcami wszystkich zdarzeń w świecie.

[9] Plutarch, Consol. ad. Apoll. 100 E (B 88 DK)

[10] Hipolit, Haer. IX 9, 5 (B 55 DK)

[11] Arystoteles, Sens. 5, 443a23 (B 7 DK)

[12] B 5, B 14, B 15 DK

[13] Sekstus Empiryk, Adv. Math. VII 126 (B 107 DK)

[14] Sekstus Empiryk, Adv. Math. VII 133 (B 2 DK)

[15] W. Jaeger, Teologia wczesnych filozofów greckich, Kraków 2007, str. 181

[16] M. Wesoły, Heraklit w świetle najnowszych badań, Studia Filozoficzne, Warszawa 1989, NR 7-8 (284-285), str. 40, Proklos, Comm. In Alcib. I p. 117n(B 104 DK) cyt.: „Zawierzają pieśniarzom ludowym i tłum biorą za nauczyciela”

[17] Diogenes Laertios, IX 1 (B 41 DK)

[18] Hipolit, Haer. IX 9, 6 (B 56 DK), a także: W. Jaeger, Teologia wczesnych filozofów greckich, Kraków 2007, str. 190: Jeager przywołuje tu wspomnianą anegdotę, jak również podaje inny koherentny fragment: „Natura rzeczy (physis) lubi być ukryta.” (B 123 DK tłum. M. Wesoły) i wyjaśnia cyt: „Mamy tu autentyczną zagadkę, która symbolizuje naszą sytuacje wobec rzeczywistości właściwej. Dla Heraklita jest to największa zagadka ze wszystkich. W jego przekonaniu filozof ani nie jest tym, kto przedstawia istotę świata fizycznego, ani odkrywca nowej rzeczywistości poza sferą zjawisk zmysłowych, lecz jest tym, kto rozwiązuje zagadki, kto tłumaczy ukryte znaczenie wszystkiego, co spotyka zarówno nas, jak i świat jako całość”.

[19] Hipolit, Haer. IX 10, 2 (B 57 DK)

[20] Filodemos, Rhet. I col. LVII; LXII (B 81 DK)

[21] Klemens z Aleksandrii, Strom. V 140, 5 (B 35 DK)

[22] W. Jaeger, Teologia wczesnych filozofów greckich, Kraków 2007, str. 173

[23] M. Wesoły, Heraklit w świetle najnowszych badań, Studia Filozoficzne, Warszawa 1989, NR 7-8 (284-285), str. 42, Plutarch, Adv. Col. 20, 1118 C (B 101 DK)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *