Jak pokonać PiS? Cz.I

Źle się dzieje w państwie polskim.

Dziesiątego października roku pańskiego dwa tysiące dwudziestego pierwszego na jedno ćwierknięcie Donalda Tuska odpowiedziało sto tysięcy obywateli i wypełniło Plac Zamkowy niebiesko-żółtym przesłaniem dla skorumpowanej władzy.

Nie jestem fanem Donalda. Uważam, że aktualna sytuacja, to niestety efekt jego krótkowzroczności, naiwności i przede wszystkim pychy. Tak, Donald myślał, że Bruksela to dobra opcja, że Polki i Polacy odetchną od Tuska, bo już się zwyczajnie przejadł wszystkim, tak sam mówił w wywiadzie przed wyjazdem do Brukseli. Myślał również zapewne, że nawet jeśli PiS dojdzie do władzy, to tak ludzi wkurwi, że on wróci z Brukseli i zrobi się powtórkę z 2007, i będzie pozamiatane.

Stało się inaczej, bo PiS owszem wielu ludzi wkurwił, ale wielu solidnie wygrubasił i przekupił.

To nie była tylko pycha Tuska – „pomogli” mu w tym ochoczo dziennikarze, przede wszystkim ze środowisk „Gazety Wyborczej” i TVN, których bezlitośnie krytykuję za niskie pobudki, za chciwość.

Monika Olejnik codziennie dawała im najlepszy czas antenowy. Siedziała obwieszona koralikami od Coco Chanel, w designerskich szpilkach i najdziwniejszych kreacjach na świecie, a formuła jej programu zamykała się w jednym zdaniu: niech się żrą na wizji, ile tylko wlezie, im więcej szczekania i plucia, tym lepiej, a im więcej pisiorów, tym więcej plucia i szczekania. No i wypluli i wyszczekali. Za moment Obajtek przejmie tę stację i Monice zostanie chyba tylko youtube…

W „Gazecie Wyborczej” czapki z głów przed prezesem zdejmowali i z pretensją wręcz ustawiali do pionu czytelników – dajcie im porządzić. No to ludzie dali porządzić, a oni porządzili właśnie i to jak porządzili!

Polska osiągnęła stadium kompletnego bagna.

Donald przyfrunął z Brukseli, ćwierknął w necie i zebrało się sto tysięcy ludzi, których nawet okoliczne ulice nie mogły pomieścić. To potencja, której nie można zmarnować.

Uważam, że trzeba Donaldowi pomóc.

Nadszedł dzień, żeby się jasno określić, po której stronie barykady chce się być. Od razu powiem, że nie da rady siedzieć na niej okrakiem, jak Czarzasty i Zandberg, pałaszując obajtkowe hot dogi z Orlenu. Tak się nie da, tak można się tylko zdyskredytować na wieki wieków.

Trzeba pomóc Donaldowi walczyć ze złem. Tusk spieprzył swoją pierwszą historyczną misję – nie dopuścić PiS do władzy i nie oddać społeczeństwa w ręce kleru, ale ta bitwa jest ostatnia i najważniejsza, i nie można go zostawić samego na polu tej walki. Trzeba walczyć ze złem jak tylko człowiek potrafi najlepiej i najskuteczniej. Każdy głos sprzeciwu się liczy i każdy głos jest ważny.

Niestety, sytuacja jest tragiczna. Imperium zła rządzi twardą ręką. Tak, to jest imperium zła namaszczone przez kapłanów fałszywego słowa. Powiedzmy to wyraźnie – Watykan pokropił i poświęcił IV Rozbiór Polski dokonywany przez sygnatariuszy projektu „dobrej zmiany” i IVRP. Kościół i Rosja po raz kolejny próbują zniewolić Polskę, zakuć ją w kajdany i uzależnić od dwugłowego ptaszydła z Kremla i katolickiej hydry, wielogłowego, jadowitego węża, którym jest kuria rzymska. Jak dwa łotry, rączka w rączkę w przestępczym pakcie, który nie wymaga żadnej zgody na piśmie, niemo, bez słowa, ale konsekwentnie i z premedytacją zaciskają na Polsce swoje wstrętne szpony i wbijają w nią toksyczne kły.

Metafora przesadzona? Wyobraźnia galopuje mi po kawie? Nic z tych rzeczy. Tak się sprawy polskie właśnie przedstawiają. Polska jest pożerana po raz kolejny przez dwa wielkie imperia, przez dwa obce państwa. Polska jest tutaj ofiarą. Wszystkie powstania wybuchały w przeszłości z tego samego powodu. Cała moja obowiązkowa edukacja w szkole, to lektury i lekcje historii głównie o jednym temacie – o utracie niepodległości Polski. Dziś na naszych oczach rozgrywa się ten sam dramat.

PiS, cała Zjednoczona Prawica, Konfederacja, ONR, narodowcy i przede wszystkim Kościół Katolicki, to są zdrajcy Polski, którzy zdradzają polską rację stanu, interesy Polek i Polaków i robią to dla własnych korzyści. Znamy to z historii bardzo dobrze.

Jaka jest ich metoda? Zatrzymywać postęp ograniczając dostęp do wiedzy i wulgaryzując prawdę.

Jak się z tego bagna wyczołgać?

Uważam, że trzeba do tego podejść dokładnie tak samo, jak do każdego innego problemu, czyli przede wszystkim skupić się wcale niekoniecznie na jego objawach, które manifestują nam się dookoła tak wyraźnie, ale na jego źródłach, na przyczynach i metodzie jego pogłębiania się. Trzeba zidentyfikować źródło problemu i z tym walczyć. Jak z nowotworem, którego trzeba najpierw zlokalizować, później zidentyfikować i zastosować sprawdzoną terapię: chemię, promieniowanie, immunoterapię, a jak trzeba, to amputację. Znając przyczyny choroby, jej naturę, środowisko jej rozwoju, możemy z nią skutecznie walczyć.

W dzień protestów robiłem w Londynie mały biznes. Nie jest tajemnicą, że zajmuję się sztuką już od ponad 20 lat (z małą przerwą na lot nad kukułczym gniazdem) i tak właśnie spędzam swój wolny czas poza pracą. Miałem tamtego dnia klientów, którzy zrobili u mnie drobne zakupy. To była starsza para Ukraińców. Tak, Ukrainka z mężem kupowali od Polaka antyki w Londynie. Sama ta sytuacja jest wymowna i jest wytrychem do zagadki polskiego problemu.

Gdy już pieniążki zadźwięczały w mojej sakiewce, zapytałem o sytuację w ich kraju. Miny im spoważniały, odpowiedzieli szczerze i dumnie: nie jest lekko, 8 lat już walczymy… Postanowiłem dalej już nie drążyć, dostałem od nich dokładnie to, co miałem nadzieję usłyszeć.

„NIE JEST LEKKO, OSIEM LAT JUŻ WALCZYMY”

Tak, Kochani, oni WALCZĄ.

Przewińmy taśmę, żeby przypomnieć sobie, jak to się u nich zaczęło. Wiktor Janukowycz, czyli kremlowska marionetka, na polecenie Moskwy zaczął hamować proeuropejskie tendencje Ukrainy. Gdy Europa zaczęła wyciągać dłoń Ukrainie i gdy Ukraina chciała tę dłoń złapać, Janukowycz stanął na jej drodze do wolności.

Ci wspaniali, dzielni ludzie mogli zrobić u mnie zakupy w Londynie, ponieważ postawili się Putinowi i jego wytrenowanemu pieskowi Janukowyczowi. Proputinowski kundel musiał podwinąć ogon i spierdalać pod osłoną nocy do swojego protektora pod skrzydełko, a na Ukrainę inwazji dokonały zielone ludziki. Co zrobił świat? Nic. Ukraińcy są zupełnie sami, walczą sami. I tego nikt im nie odbierze. Polacy też są tak naprawdę sami. Prawdziwi Polacy, nie te putinowskie szczekaczki Bąkiewicze i reszta tej faszystowskiej ferajny – oni są zdrajcami Polski.

Prowadzi to nas do oczywistego pytania: czy możliwa jest zmiana w Polsce bez Majdanu? Odpowiedź na to pytanie jest nie tyle trudna, bo nie jest, co niebezpieczna. Rozejrzyjcie się dookoła. Służbami kieruje człowiek skazany wyrokiem sądu na 3 lata więzienia. Ta jedna charakterystyka tego systemu mówi o nim wszystko. Zawiera się w niej również odpowiedź na powyższe pytanie. Trzeba być sprytnym i robić swoje w bardzo przemyślany sposób.

Donald Tusk sam nie da rady pokonać tej mafijnej patologii.

Uważam, że politycy nie zapewnią wolności obywatelom. Nigdy tego w historii nie dokonali. Spójrzcie proszę wstecz. Historia zawiera w sobie bardzo wyraźny opis nie tylko przeszłości, ale przede wszystkim projekcję przyszłości. Próżno szukać w historii przypadku podarowania przez polityków wolności zwykłym obywatelom. Jest za to nieskończona ilość opisów zniewolenia ludzi przez chciwych i żądnych władzy dyktatorów i zwykłych ludzi – Szarych Obywateli przelewających krew za swoje naturalne prawa. Wolność była, jest i zawsze będzie stanem, o który ludzie muszą sami walczyć, który muszą sami zapewnić sobie i przyszłym pokoleniom. Wolność nie spłynie na nas z nieba.

O wolności, jej smaku, zapachu i kolorach mogę kilka słów od siebie powiedzieć. Możemy się chyba zgodzić, że maksymalny stopień zabezpieczenia, to odwrotność stanu bycia wolnym. Ale z drugiej strony sama możliwość swobodnego przemieszczania się, brak murów, krat i strażnika, który co dwie minuty zagląda i sprawdza, wcale jeszcze nie jest równoznaczna z byciem wolną osobą.

Jest wiele rodzajów zniewolenia. Najgorszym ze wszystkich jest więzienie własnego umysłu. Aby osiągnąć wolność w jej najpełniejszym wymiarze, należy osiągnąć stan wolności własnego intelektu. Nic nie może tego stanu zakłócić. Czysty umysł jest gwarantem wolności promieniującej na pozostałe sfery życia. Jego najważniejszym warunkiem jest niedopuszczanie ingerencji z zewnątrz w postaci jasno przemyślanej inżynierii naszego myślenia, której jedynym celem jest ograniczenie naszej świadomości ciasnym paradygmatem specjalnie zaprojektowanym tylko do zawężania naszego horyzontu, skrępowania naszych swobód i kontrolowania naszego życia od chwili poczęcia aż do śmierci, a w przypadku ideologii dodatkowo ściśniętych gorsetem religii, ta kontrola wychodzi nawet poza ramy życia i śmierci.

W dniu manifestacji oglądaliśmy wieczorem z żoną relacje z protestów. Warszawa dopisała, inne duże miasta niestety nie, wyraźnie zawiodły struktury lokalne – PO RAZ KOLEJNY. Tak opozycja nie wygra nigdy. Jesteście skazani na porażkę, jeśli dalej będziecie popełniać takie błędy. Ale to była interesująca obserwacja i lekcja do odrobienia. Wielu młodych ludzi mówiło do kamery: mam na imię Łukasz, Agnieszka, Wojtek, mam 21, 20, 19 lat, etc. Było tam też sporo młodych ludzi w wieku przedmaturalnym, czyli młodzieży, która urodziła się już w Unii Europejskiej, daleko od PRL i generała zamiast Teleranka.

I tu dochodzimy do ścisłego meritum, tu jest esencja i istota problemu. Młodzież – to jest właśnie to, co uzasadnia tę walkę i to jest jednocześnie prawdziwy poligon tej batalii.

Umysły naszej młodzieży, to jest klucz do sukcesu. Jeśli starsze pokolenia nie są w stanie tej walki wygrać, to trzeba zrobić wszystko, co tylko możemy, żeby młodzieży nie stracić, żeby młodzież tę walkę wygrała dla siebie i swojej przyszłości.

PiS do spółki z Putinem i Kościołem Katolickim przede wszystkim formatują umysły młodych ludzi. Pokazują młodym ludziom, że warto z nimi trzymać, uczą ich zwulgaryzowanych definicji sprawiedliwości, godności, patriotyzmu, wolności. Deprawują umysły młodych ludzi, redefiniują rzeczywistość, która ich otacza.

Kreują posłusznego obywatela, który ma „głosować i nie przeszkadzać”.

Posłuszeństwo bierze się z niewiedzy, że można być nieposłusznym, że czasami trzeba wręcz być nieposłusznym.

Kaczyński tylko wtedy mówi prawdę, gdy puszczą mu nerwy i straci na chwilę nad sobą kontrolę. Wycedził w tym zdaniu dokładnie to, czym jego plan naprawdę jest – chcą kreować posłusznych obywateli, którzy nie przeszkadzają.

Dzisiejsi licealiści, będą za dwa lata mieli prawo głosu. Tego nie wolno zlekceważyć. Ubędzie dziadersów przekupionych 13tą i 14tą emeryturą, ale przybędzie młodego elektoratu.

Macie prosto na tacy podane, co należy Kaczyńskiemu odpowiedzieć: będziemy właśnie przeszkadzać.

Jak przeszkadzać? Pracą u podstaw. Znajomi nazywali mnie romantykiem, ale ja jestem pozytywistą i najpilniej studiowałem właśnie pozytywizm. To była nie tylko szlachetna, ale bardzo trafiona idea walki z okupantami poprzez edukację kompletnie zaniedbanych grup społecznych.

Ta idea nigdy nie doczekała się swojej realizacji. Po jednej wielkiej wojnie przyszła kolejna.

Pora tę ideę wprowadzić w życie właśnie teraz – zacznijmy edukować młodych ludzi w tym jednym wymiarze, w tej jednej sferze – wolności ich własnego myślenia.

Uważam, że w tym momencie nie uda się pokonać pisowskiego nowotworu na stole operacyjnym. Nie, ponieważ odrośnie jeszcze silniejszy i jeszcze bardziej złośliwy. Sprawy zaszły zbyt daleko i nowotwór jest już na tyle zaawansowany, że należy zaaplikować mu precyzyjne lekarstwo i silną dawkę immunoterapii, żeby nie mógł już znaleźć gleby dla swoich wulgarnych idei.

Uważam, że to młodzi ludzie muszą wyjebać PiS z orbity politycznej sceny. Na zawsze posprzątać ten syf.

Młodzi ludzie są dziś bezczelnie indoktrynowani i poddawani tresurze światopoglądowej. Mają iluzję wolności w smartfonie, ale nie w szkołach, księgarniach, już nie na półkach z gazetami, ani też na ulicy. Zostały im też resztki wolności własnych umysłów. Wasze piękne młode umysły nie będą nigdy w pełni wolne, jeśli taki pan Czarnek będzie zmuszał Was do czytania encyklik pisanych przez niespełnionego aktora, który został papieżem.

Z jednej strony PiS ogranicza Wasze umysły, a z drugiej strony faszyści z ONR, na czele z takim  chamem i polską kanalią Bąkiewiczem, ograniczają Wasze ciała. Tak, dokładnie tak. To współczesny faszysta Bąkiewicz definiuje dziś ulicę i mówi, jak należy się zachowywać na ulicy, to on decyduje, co jest dopuszczalne na ulicy, a co absolutnie nie mieści się w ich definicji „normalności”. To oni mają marsz niepodległości, nie Wy!

Niedawno spacerowałem ulicami francuskiego miasta, z którego pochodzą prezydent Emmanuel Macron i jego małżonka. Życie kwitło dookoła pełnią barw i swobody. Na ławce przytulały się dziewczyny, wszędzie widać było mieszane pary i ich kolorowe dzieci różnych ras grające ze sobą w piłkę na skwerach i placach, za rękę szła para młodych chłopaków – bez obawy, że zaraz napadnie ich jakiś faszysta z bąkiewiczowską nienawiścią wygrawerowaną na parszywym ryju dziedzica genów szmalcownika i kolaboranta. Takie chamstwo, to tylko w Polsce i na Wschodzie. Ja w takim bagnie nie jestem w stanie oddychać. Mój świat, w którym czuję się dobrze, to właśnie takie obrazki, jak z francuskiego Amiens, jak z Londynu, gdzie nie mają wstępu kompletnie nawiedzony fanatyk eks-ksiądz Międlar albo cyniczny cham Ziemkiewicz, którego skandaliczne wypowiedzi nadają się na wieczne potępienie.

Mam ogromną satysfakcję, że mnie do UK wpuszczają z uśmiechem na ustach, że sobie z celnikami zawsze miło rozmawiamy o mojej pracy i moim hobby, że płacę podatki i wszystko jest na swoim miejscu. Kiedyś nawet wracając z wyjazdu do Francji wjechałem do UK bez żadnych dokumentów, bo zapomniałem ich zabrać ze sobą w podróż.

A takiemu Ziemkiewiczowi kazali ściągać pasek, sznurówki i zamknęli go do celi przed odesłaniem z misiem w paszporcie na Wschód.

Ja jestem obywatelem Zachodu, obywatelem świata, dla nich pozostaje głęboki Wschód.

Młodzi ludzie muszą sobie sami odpowiedzieć na pytania: kim chcą być i gdzie chcą żyć, czy chcą kreować przestrzeń swoich miast, miasteczek, wsi, metropolii, czy chcą potulnie oddać je faszystom i głosicielom nienawiści?

Chcecie ulic wypełnionych nienawiścią i przemocą, czy wolnością i miłością?

Zacznijmy od umysłów i pana Czarnka zmuszającego do czytania JP2.

To jest pierwsza ostrzegawcza flaga. Dawno temu w trawie na lekcji polskiego dostałem pałę, ponieważ wstałem i powiedziałem, że nie przeczytam „Pana Tadeusza”, bo to słaby poemat i szkoda mojego czasu na takiego gniota (naprawdę próbowałem z całych sił przeczytać, ale po dwóch stronach skapitulowałem, to nie była moja parafia). Do dziś nie przeczytałem „Pana Tadeusza”, ale wtedy zamiast Mickiewicza przeczytałem bardzo uważnie „Imię róży” Umberto Eco.

Eco mówi w swojej fantastycznie napisanej powieści, że wolnością jest wiedza; wolnością jest prawda, którą często chce się przed człowiekiem ukryć, zabronić do niej dostępu.

Do niedawna skutecznie chroniono dostępu do prawdy o ‘papieżu Polaku’.

Jaka prawda z kolei kryje się w pismach ultrakonserwatysty Wojtyły? Cóż o życiu ma mi do powiedzenia w swoich pisemkach koleś, o którym dziś wiemy, że oprócz pożerania kremówek w Wadowicach i spacerów z ciupagą po pagórkach, lubił również ukrywać najwyższej rangi kościelnych pedofili – zezwierzęcone maszyny do gwałcenia dzieci?

To ma być autorytet dla Was, kochana młodzieży? Kogoś takiego chcecie dopuszczać do swoich umysłów? Przecież to jest trucizna dla Waszego indywidualizmu, dla Waszej wolności.

Jakiś pan Czarnek, polityczny oportunista, wspinacz, karierowicz, który bez mecenatu i wparcia kościelnych środowisk sam nie osiągnąłby w życiu nic, on ma mówić Wam, jakie macie czytać książki, jakie lektury macie przerabiać na lekcjach polskiego?

Zabrali Wam już gimnazjum, bo Jarek nie miał gimnazjum, więc Wy też go nie potrzebujecie… I teraz tak Was Czarnek przeczołga przez podstawówkę, liceum, a na koniec zmusi Was do zapasów w kisielu z Wojtyłą na maturze, że na koniec nie pozostanie nic z tego, kim naprawdę jesteście, co jest dla Was cenne i ważne. On z Was to wszystko wypłucze i nakarmi Was pustymi frazesami zdyskredytowanego kapłana.

Przecież to jest obrzydliwe, rzygać mi się chce na samą myśl.

Miejcie do siebie trochę elementarnego szacunku i nie dajcie się wychowywać takim intelektualnym oszustom, dewiantom w przebraniu pedagogów.

Jesteście przyszłością tego kraju i świata – świat będzie zaraz Wasz, ale najpierw musicie go sobie wywalczyć. Wolności nikt Wam nie da, wolność będziecie mieli taką, jakiej zapragniecie. A pragnienia, to wszystko, czego potrzebujecie, to Wam w zupełności wystarczy. Nie dajcie sobie odebrać Waszych pragnień.

Wojtyła pozwalał swoim kolegom gwałcić Waszych rówieśników. Jeśli nie chcecie się solidaryzować z politykami, którym nie ufacie (i słusznie, bo nie wolno im nigdy ufać do końca), to solidaryzujcie się z Waszymi rówieśnikami, których ta maszyna zła tak okrutnie skrzywdziła i krzywdzi nadal. Wyjdźcie z tego i nigdy tam nie wracajcie.

To jest zadanie dla młodych i starych. Młodzi muszą wiedzieć, że wolność, to świat bez obowiązkowego Wojtyły na liście lektur w szkole, ale także świat z pełną prawdą o Wojtyle – protektorze pedofili.

Wojtyła czerpał pełnymi garściami z konkretnych nazwisk i konkretnych filozoficznych koncepcji. Nic sam świeżego i nowego nie stworzył. Można go zupełnie olać i sięgnąć do samego źródła koncepcji człowieka, które sobie przywłaszczał.

Młodzi muszą wiedzieć, że JP2 nie był święty. Starzy muszą wiedzieć, że Wojtyła nie zasługuje na bycie edukatorem młodych.

To punkt pierwszy planu pokonania PiS. To jest praca u podstaw, to jest ta inwestycja w preparat immunologiczny i żeby ją wykonać dobrze, trzeba jasno zidentyfikować kluczowe miejsca, gdzie tę pracę trzeba w ogóle zacząć.

Sprzeciw musi zacząć się od młodego pokolenia, to ono musi udźwignąć to brzemię, tak jak dzielny Frodo w trylogii Tolkiena – tym pierścieniem zła do kontroli ludzi i ich umysłów jest dzisiaj w Polsce Jan Paweł II. Trzeba wykonać ciężką misję i odesłać go tam, skąd pochodzi – prosto do Mordoru. To jest zadanie dla Młodych, a Starzy muszą im w tym pomóc.

Poczytajcie sobie notkę biograficzną Czarnka – cała jego kariera, to silny związek z Kościołem Katolickim i koniunkturalna wspinaczka po linach, które wciąga do góry potężna, niewidzialna siła.

Cała kariera Czarna jakby krzyczała wręcz, że jego życiową misją jest zniewolenie młodych umysłów. To widać gołym okiem, poczytajcie sobie sami, tam jest czarno na białym, kim on naprawdę jest.

Rewolucja i zmiana muszą zacząć się w szkołach, nie na ulicach. Ulice odzyskamy za moment. Nie oczekujmy od biednych nauczycieli, żeby odmawiali prowadzenia takich lekcji, które narzucają im kuratorium i ministerstwo. Można przecież powiedzieć młodym, że nie muszą w takiej lekcji uczestniczyć. Nauczyciela można wyrzucić z pracy na zbity pysk. A dzieci, młodzież? Im mogą wszyscy nagwizdać.

Niech młodzież zacznie się domagać w szkole mówienia prawdy o Karolu Wojtyle, ultrakonserwatyście, który został papieżem. Jeśli cokolwiek dzisiaj trzeba mówić o Wojtyle, to właśnie pełną prawdę o jego śmiertelnych grzechach przeciwko człowieczeństwu i krzywdzie niezliczonej ilości dzieci, których nie ratował, które pomagał dalej krzywdzić. Epidemia AIDS na świecie, to też jedno z jego wielkich dokonań.

To właśnie młodzież może i powinna pokazać tej władzy środkowy palec i powiedzieć Czarnkowi, żeby w dupę sobie wsadził Wojtyłę, żeby sobie zwinął w rulonik jego encyklikę i wsadził sobie to głęboko w dupę. Mi absolutnie nie wypada takich poglądów wygłaszać, ale oczywiście z pozycji człowieka wykształconego okazałbym młodzieży głoszącej takie postulaty bardzo dużo zrozumienia. Młodością rządzą inne prawa, nieprawdaż? Młodzieży wolno więcej. Z tą młodzieżą to władza już ma trochę przechlapane. Skoro Jacek Kurski i jego TVP przyjęli milcząco lirycznego ale jednak chuja w dziąsło, to pewnie i doczekamy się Czarnka przyjmującego Wojtyłę wiadomo gdzie. To taki test dla ojca Maty – też jawnego katolika. „Chuj w dziąsło Kurskiemu i TVP” był najwyraźniej prawnie dopuszczalny. Ciekaw jestem opinii prawnej Pana mecenasa Matczaka, bo może kiedyś nadejdzie taki dzień, gdy jakiś młody raper postanowi nagrać kawałek zatytułowany np. „Katointeligencja” i w swojej twórczości lirycznej zarapuje na przykład coś w stylu:

Do ministra: zwiń w rulonik ulubione pisma i je sobie w dupę wciskaj.

Bardzo dobrze by było, gdyby taki młody twórca wiedział, czy wolno mu tak rapować, jeśli jego ojciec nie jest akurat bardzo znanym i wpływowym prawnikiem i że Czarnek po niego nie wyśle kulsonów na sygnale, którzy go zakatują gdzieś na komisariacie i że pisowski prokurator nie będzie mu niszczył zdrowia i życia wyręczając sąd i za sąd wydając wyroki i postanowienia np. o zajmowaniu mienia na rzecz jakiegoś pisowskiego aparatczyka, który dobrze, bo posłusznie lizał dudę. Dobrze, żeby taki młody człowiek wiedział od takiego eksperta w swojej dziedzinie i jednocześnie autorytetu, jakim jest Pan mecenas Matczak, że wolno mu taką twórczość uprawiać. Ja tego nie wiem, więc jestem ostrożny, ale ten „chuj w dziąsło Jacka Kurskiego i TVP” dumnie się pręży i powiewa jak sztandar drobnego, ale ważnego zwycięstwa z imperium zła. Skoro można zadedykować chuja w dziąsło Jackowi Kurskiemu, to czy można zadedykować encyklikę Wojtyły w dudę Czarnka? Może Pan mecenas Matczak podzieliłby się poradą prawniczą pro bono z jakimś potencjalnym raperem? Nie ironizuję, tu nie ma sarkazmu. Pan Matczak napisał ostatnio poradnik dla rodziców i uważam, że ze swoim synem są świadomi aktualnych problemów młodych ludzi, dlatego interesuje mnie bardzo, czy młody człowiek mógłby dzisiaj takie poglądy o Wojtyle wygłaszać bez obawy o represje władzy, której delikatne uczucia religijne mogłyby zostać zranione? To jest zupełnie poważne pytanie. Prokuratorzy w całej Polsce ścigają młodych za trywialne wpisy w Internecie – to jest właśnie dzisiejsza rzeczywistość młodych ludzi.

Mi absolutnie nie wypada propagować takich rzeczy. Ja tylko namawiam do niezaśmiecania własnego umysłu koncepcjami zdyskredytowanych pseudointelektualistów z Podkarpacia, a przede wszystkim tego jednego, który krył w swojej organizacji przed sprawiedliwością i karą obrzydliwych i seryjnych pedofili. Namawiam do dbania o higienę intelektu i jakość treści, którymi się go karmi. Namawiam gorąco do wolności myślenia i testowania systemu, do zdobywania swobód a nie ich oddawania – a już na pewno nie takim ludziom, jak pan Czarnek. Świadomie propaguję ideę wolnego umysłu, który nie poddaje się formatowaniu według wzorców, które podobają się partyjnym aparatczykom.

Moje hasło: Sokrates zamiast Wojtyły!

Niech się Watykan zajmie modelowaniem myślenia i urządzaniem życia dorosłym mnichom i zakonnicom w zakonach, którzy świadomie wybrali sobie taką drogę życia. Ręce precz od szkoły, od dzieci i młodzieży, ręce precz od ich wolności.

To punkt pierwszy programu, to jest podstawa całej walki.

Punkt drugi pracy u podstaw? Źródło i metoda rozprzestrzeniania się nowotworu.

Trzeba pomóc Donaldowi Tuskowi posprzątać tę mafię.

Szkoda mi się zrobiło Tuska, jak zobaczyłem ten moment, gdy zamilkł na chwilę, bo z głośników obok darł ryja ten wstrętny faszysta. Założę się, że Donald miał w głowie jedną myśl wtedy: do czego to doszło…

To jest kropla, która przelewa czarę. Bąkiewicz jest wystarczającą inspiracją do walki ze skorumpowanym systemem o normalność przestrzeni publicznej. Każdy za swoje przestępstwa powinien odpowiedzieć zgodnie z literą prawa.

Najlepiej pomogą pozostali liderzy opozycji – zgadzając się na wspólną listę wyborczą i to musi się stać jak najszybciej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *