Kabaret starszych panów

Ciekawe nieciekawe rzeczy dzieją się w Polszy. Z odległości tysiąca mil cały ten koszmarny spektakl ogląda się z zażenowaniem ale jednocześnie z jakąś perwersyjną i kompulsywną ciekawością. Z jednej strony tej śmieszno-strasznej gry siedzi Jarosław Polskę-Zbaw Kaczyński, z drugiej dosiadł się właśnie do stolika Donald zwany ‘Słońcem Peru’ Tusk. Dwa zwaśnione plemiona kontynuują w tle wymianę ognia, ciskając w siebie brudem wszelkiego rodzaju i pochodzenia. USA w Wietnamie zrzucały hurtowo bomby z napalmem – na wszystkich, nawet na siebie. W polskiej wojnie domowej ulubioną bronią obu stron jest gówno. Każda historia musi jednak mieć swoją księgę genesis, dlatego nie zapominajmy, kto pierwszy cisnął słoikiem z fekaliami! Sam Banksy nie namalowałby lepszego obrazu, ponieważ ta tablica obryzgana kałem zawiera w sobie kilka poziomów absurdu. To taka incepcja incepcji w incepcji. Obrońca krzyża wyraził swoją dezaprobatę wobec tablicy upamiętniającej ofiary lądowania w smoleńskim lesie do góry podwoziem dobre 200 metrów obok drogi startowej. A oglądający to przedstawienie widz nadal nie wie, czyj sen śni: swój, jednej, czy drugiej strony? Tym bardziej, że za moment wyprowadzą ten krzyż ponownie na Przedmieście Krakowskie, a na gwiazdkę pod choinką na Placu Zamkowym Polki i Polacy dostaną od “przyjaciół Moskali” pięknie zapakowany w świąteczny papier i przewiązany czerwoną kokardką wrak.

Ponad dekadę zastanawiam się, po co Putinowi w ogóle ta relikwia? To taki as w rękawie, który każdy szuler musi mieć, żeby jednym zwinnym ruchem porażkę zaczarować w niewiarygodne ale jednak zwycięstwo.

Putin rzuci tym asem na stół, gdy zrobi się w Polszy ciepło, a już bulgocze w tym naszym kociołku z polskim bigosem.

Słońce Peru wezwało naród do zademonstrowania na Placu Zamkowym w niedzielę kolektywnego sprzeciwu wobec aktualnych decyzji Trybunału Kucharki (nie mylić z Konstytucyjnym, bo tamten to był kiedyś, ale już go dawno nie ma). Na pewno dużo ludzi przyjedzie z różnych zakątków kraju, będą też zapewne pielgrzymi z ziemi obcej do Wolski.

Donald i Jarek zaczęli grę vabank. Obawiam się tylko dwóch rzeczy: tego, że jeden gra na serio w warcaby, a drugi blefuje w pokera oraz daty, bo 10ty i do tego jeszcze niedziela… Nie wiem, czy to dobra koniunkcja planet na niebie i znaków na ziemi.

Czy to będzie ta ostatnia niedziela? Ostatnia dla kogo? Czy koniec będzie początkiem, czy początek końcem?

Według chińskiego kalendarza Donald to kogut (mamy coś wspólnego ze Słońcem Peru, już wiem, dlaczego on taki przemądrzały jest), z kolei Jarosław to wół, co mnie zupełnie nie dziwi, bynajmniej, to sporo wyjaśnia. Może Katarzyna Kozyra zrobi instalację z wypchanym kogutem na wole? Proszę nie zapominać, że rok 2021, to właśnie rok wołu, ale nie oznacza to wcale dla niego samych uśmiechów losu, może być wręcz odwrotnie, bo jeśli taki wół obraził bóstwo Tai Sui (na przykład niesmaczną potrawą przyrządzoną przez niechlujną kucharkę!), to może się okazać, że dobra wróżba zamieni się w rok niepowodzeń i klęski! Legenda głosi, że można to odkręcić przywdziewając szaty w kolorze czerwieni, no ale w takim outficie na pewno Jarka publicznie nikt nigdy nie zobaczy. Może czerwona piżama z czerwoną szlafmycą pomoże? Intryguje mnie również to, że wg chińskiego horoskopu najlepszym partnerem dla koguta jest właśnie wół!

Inni znani ludzie urodzeni pod znakiem wołu, to Barrack Obama i George Clooney.

Z kolei koguty dumnie reprezentują: Kate Middleton, Britney Spears i nieskromnie ja.

Koguty słyną z próżności, wybuchowości, nieustannie pragną atencji i nie lubią, gdy się ich ludzie nie słuchają. Wyliczam tylko pożyteczne cechy, bo tych ‘dobrych’ i tak nikt nie pamięta i nie zwraca na nie uwagi. Wszystko może potwierdzić moja żona. Najlepsze zawody dla kogutów to: kelner, sprzedawca (potwierdzam), farmer, fryzjerka, policjant, strażak, dziennikarz. Woły natomiast słyną z patriotyczności i pomysłów na państwo (skąd my to znamy???), a dobre profesje dla wołów są w: polityce, nieruchomościach, wystroju wnętrz i, według znawców tematu, również w wydobyciu minerałów, np. węgla…

Bez wątpienia najbardziej harmonijny związek tworzą właśnie wół z kogutem.

Może to jest lekarstwo na dolegliwości polskie? Z Jarkiem, jak sprawa się przedstawia, to wiadomo. Donek, dasz radę? Dla dobra przyszłych pokoleń. Powtarzaj za Wałęsą: nie chcem ale muszem! Alleluja i do przodu.

W niedzielę będzie się działo. Muszę nastawić satelitę na dachu na Wschód i podkręcić uralskie częstotliwości na wypadek ostrego cienia mgły, która może zakłócić to doniosłe wydarzenie z pogranicza farsy, onirycznych legend i rzeczywistości umazganej fekaliami.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *