Koncesja TVN24

Podobno we wrześniu wygasa koncesja TVN24. W sprawę zaangażowała się ambasada USA. Dziś mój ulubiony portal plotkarsko-informacyjno-tabloidowy, czyli gazeta.pl podał za ‘Rzeczpospolitą’ (artykuł tutaj) taką oto informację:

Ambasada USA chciała spotkania w KRRiT ws. koncesji dla TVN24. Do rozmów nie doszło.

Bardzo to ciekawe i to z wielu powodów oraz na wielu płaszczyznach. Pytania rodzą się same. TVN należy oczywiście do amerykańskiego koncernu Discovery – światowego giganta branży medialnej, który w Polsce zarabia robiąc własną telewizję. Bardzo ciekawa jest informacja o tym, że to przedstawiciel ambasady chciał rozmawiać z KRRiT o przedłużeniu koncesji dla amerykańskiej telewizji. Według doniesień prasowych, gdy KRRiT postawiła warunek nagrywania spotkania, to ambasada USA spłoszyła się i zrezygnowała ze spotkania – Bix Aliu, chargé d’affaires ambasady Stanów Zjednoczonych, usilnie zabiegał o to spotkanie. KRRiT była nieugięta w kwestii rejestracji rozmowy i finalnie do niej nie doszło.

Jak podaje Rzeczpospolita, właścicielem TVN SA jest spółka Polish Television Holding BV, zarejestrowana w Holandii…

Wielki świat, wielkie koncerny, wielkie pieniądze i zaangażowani w to politycy…

A zwykły obywatel dostanie produkt do spożycia. W menu mamy: informację, dezinformację i brak informacji.

Fake news! Historia tego hasła jest pasjonująca, ale nie o tym teraz. Do niedawna żyliśmy w schizofrenicznej wojnie medialnej pomiędzy tym, co było prawdziwą informacją, a jej zaprzeczeniem, czyli fake news’em. Metafora wojny jest jak najbardziej trafiona, ponieważ świetnie ilustruje problem. Oto schowani jak myszy pod miotłą obywatele, patrzą jak dookoła wydarza się kompletna pożoga o władzę i wpływy, a tu z nieba spadają na nich ulotki zrzucane z samolotów startujących po przeciwnych stronach frontu. Propaganda vs. propaganda. Co jest prawdą, a co jest kłamstwem? Która ulotka zrzucona z którego samolotu jest objawioną prawdą spadającą z nieba? Pytanie za milion dolarów. A może za miliardy? Brak ulotki, to też jest stanowisko!

Rozumiem, że ambasador USA reprezentuje interesy swojego kraju w Polsce i stara się umacniać wpływy USA. Nie ma w tym nic szokującego, to jest jego praca. Zastanawia mnie jednak skala tej kwestii, jej rozmiar. Jak mawia starożytne chińskie przysłowie – rozmiar ma znaczenie.

Czy z tą samą gorliwością ambasada USA zabiegałaby o wpływy jakiejś małej firmy zza oceanu, która postanowiła zarabiać również na rynku polskim? Śmiem wątpić.

– Czas to pieniądz! Woła do nas Benjamin Franklin wygrawerowany na studolarówce! Tu chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. O nic innego. Na pewno nie chodzi o ‘wolne media’.

Ktoś mógłby powiedzieć, że właśnie o wolne media toczy się dziś prawdziwa walka. A ja przekornie zapytam: wolne od czego? Od politycznych wpływów? Może wolne od biznesu? A może wolne od etyki i przyzwoitości? Moja odpowiedź: wolne od prawdy.

Cóż to za ‘wolne media’, które mają być wolne od prawdy o sobie?

Aż się ciśnie na usta ks. Tishner i jego sentencja o trzech prawdach!

Solon, myśliciel ze starożytnej Grecji uznawany zresztą za jednego z ojców prawa, mawiał już ponad 2.5tyś lat temu, że ‘ludzie nie lubią słuchać prawdy o sobie’.

Adrian M. dodaje: ale o innych już tak!

Chciałbym poinformować, że napiszę pismo do KRRiT z moją opinią, a co tam, nazwijmy to dumnie ‘obywatelskim wnioskiem’, w którym będę przekonywał, że TVN24 nie powinien mieć przedłużonej koncesji na nadawanie w Polsce i będę to argumentował faktem zamiatania pod dywan niewygodnej dla TVN prawdy związanej z filmem, który współprodukowali – dla zysku, bo przecież dla niczego innego. Etyka dziennikarska powinna ich zobowiązać przynajmniej do nawiązania dialogu ze mną i wysłuchania mnie, a następnie do przedstawienia swojego stanowiska – jakiekolwiek by ono nie było. Tak się nie stało. Wybrali udawanie, że problemu nie ma. Uważam, że sprzeniewierzyli się etyce dziennikarskiej i tym samym wytrącili sobie z rąk mandat do uprawiania tego zawodu w Polsce.

TVN współprodukował film Jakuba Piątka, na który ja nie wyraziłem zgody, a który w brutalny sposób naruszył moje dobra osobiste. Tu nie chodzi o to, że jeszcze nie ma wyroku sądu w tej sprawie. Tu chodzi o to, że przed premierą filmu na polskim Netflix’ie pisałem do wszystkich współproducentów i dystrybutorów nagłaśniając poważną kontrowersję związaną z tą produkcją i nikt z grupy TVN, ani Discovery nie pofatygował się odezwać, wysłuchać, ani zająć stanowiska i o tym poinformować.

W mojej ocenie, stacja tv, która wybiera milczenie w takiej sprawie, traci moralną podstawę do posiadania koncesji na nadawanie w naszym kraju.

Dlaczego? Ponieważ misją mediów i dziennikarzy jest przede wszystkim informować. Cóż to za media, które pomijają milczeniem niewygodne dla nich fakty? To są te wolne media, które mają patrzyć poprzedniej, tej, czy następnej władzy na ręce?

Przypadek tego filmu i mojej osoby uruchamia bardzo istotne pytanie: skoro telewizja TVN (‘Gazeta Wyborcza’ również) przemilczała ten problem, to jakie inne problemy również postanowiła przemilczeć i nie podać do publicznej wiadomości?

Z punktu widzenia tak wielkiego koncernu mój przypadek jest absolutnie w skali mikro – kompletnie bez znaczenia. Zachodzi jednak uzasadnione podejrzenie, że skoro nie chcą informować o takim pryszczu, to i jakiejś poważnej sprawy też nie będą chcieli upubliczniać.

Jestem obywatelem RP, mam swoje prawa, szczególnie te zapisane w Konstytucji RP i TVN postanowił kompletnie mnie zignorować. Nabrał wody w usta (podobnie jak ‘Wyborcza’) i podejrzewam, że na moje maile reagowali tam z szyderczym grymasem: ‘przecież to jakiś wariat, czego on w ogóle chce, niech spada na drzewo’.

Nikt nie pofatygował się do mnie odpisać i zapytać, o co mi chodzi i co mi się w tym filmie nie podoba.

Być może w KRRiT znajdą się osoby, które merytorycznym okiem spojrzą na moją opinię w sprawie moralnej podstawy do przyznania TVN24 koncesji na dalsze nadawanie w Polsce.

Czy media, które boją się prawdy, są jej najlepszymi obrońcami?

Jeszcze raz dla przypomnienia materiał TVN o filmie Jakuba Piątka, w którym padają wyraźnie wygłoszone deklaracje inspiracji moim przypadkiem i jak bardzo im się spodobało w mojej historii, że nikt nigdy się nie dowiedział o co mi chodziło (główny motyw całego filmu):

https://dziendobry.tvn.pl/a/poplawska-bielenia-i-klak-razem-na-planie-filmu-historia-prime-time-oprze-sie-na-prawdziwych-wydarzeniach-z-lat-90

I jeszcze zrzut ekranu ze strony TVN vs. informacja z napisów końcowych produkcji Watchout Studio:

Najpierw TVN twierdził, że historia była oparta na faktach – żeby zachęcić widzów, ponieważ prawdziwe historie lepiej się przedają.

A później, że jednak fikcja…

To jest właśnie ta ‘gówno prawda’, o której mówił śp. ks. Józef Tischner.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *