Łukasz, Dmytro, Bartosz [*]

Na przestrzeni jednego tygodnia trzech ludzi straciło życie po interwencjach dolnośląskich policjantów… To byli Łukasz, Dmytro i Bartosz.

Na własnej skórze przekonałem się, czym jest i jak wygląda brutalność polskiej policji, zatem jak najbardziej czuję się upoważniony do skomentowania tej potwornej tragedii.

Przede wszystkim chciałbym złożyć kondolencje rodzinom tych trzech chłopaków. Szczególnie rezonuje we mnie sprawa Łukasza, o której dowiedziałem się dzisiaj. Jest mi niezmiernie przykro i mogę się jedynie domyślać, co przeżywają jego bliscy, a zwłaszcza jego biedny ojciec, który zadzwonił po pomoc dla swojego syna, ale zamiast wybawców przyjechali oprawcy… Nigdy nie będzie mógł sobie tego wybaczyć, ale prawda jest taka, że nie zrobił nic złego, działał w dobrej wierze i nie ma na nim cienia odpowiedzialności za tę tragedię. Jeśli mogę coś doradzić, to przekuć ten gniew w siłę do walki z tym całym zakłamanym skurwysyństwem polskiej policji. Ja akurat mogę sobie pozwolić na takie epitety wobec tych drani i przestępców w mundurach. Ja nie jestem Frasyniukiem albo Stonogą, ja ich mogę besztać z błotem po wieczność i taka pozycja mi bardzo odpowiada. Przestępcom w policyjnych mundurach przypominam – przestępstwo popełnione przez funcjonariusza na służbie nie ulega przedawnieniu, także w tym wymiarze nie znaznacie spokoju nigdy, każdego dnia mogą po was przyjechać koledzy i zabrać na przesłuchanie.

Wszystkie te brutalne i bezsensowne śmierci wstrząsnęły mną mocno, ale sprawa Łukasza szczególnie. To jest potworna trauma, która dotyczy całego społeczeństwa, każdy ma prawo powiedzieć co myśli i wyrazić gniew, swoje odczucia, ponieważ jutro każdy z nas może być następny. Tak, dokładnie tak. Zwykła kłótnia w rodzinie przy wspólnym obiedzie może się zakończyć taką właśnie tragedią. Wystarczy żeby ktoś zadzwonił po policję – ojciec, matka, wujek, albo sąsiad. Do tragedii potrzeba dziś najwyraźniej między innymi, a może przede wszystkim obecności policji…

Stało się najgorsze i nieodwracalne, nic już nie przywróci życia młodego chłopaka, który miał całe życie przed sobą i najgorsze jest w tym wszystkim to, że z pewnością wyszedłby na prostą, pokonałby swoje problemy, jakiekolwiek były i zwyczajnie żyłby ciesząc się dalej życiem. Wiem to bardzo dobrze, bo sam przeszedłem totalną przemianę i żyję dzisiaj nie tylko zdrowo, ale godnie i bardzo produktywnie, codziennie robię coś pożytecznego dla wielu nieznanych mi ludzi i wiem, że jak najbardziej można pokonać swoje słabości, choroby, uzależnienia, wszystko, co potrafi człowiekowi choćby na chwilę odebrać trzeźwość myślenia i oceny sytuacji. Można pokonać wszystko, co często zmusza ludzi do ostateczności, do samobójstwa…

Każdy człowiek zasługuje na drugą szansę, ale przede wszystkim każdy CHORY człowiek zasługuje na profesjonalną POMOC, na RATUNEK, a nie na TORTURY i ŚMIERĆ!

Piszę to celowo i świadomie, nie żeby pogłębiać ból bliskich Łukasza, ale żeby wstrząsnąć sumieniem wszystkich bezpośrednio i pośrednio odpowiedzialnych za tę tragedię – wy wszyscy winowajcy musicie sobie to uświadomić, co naprawdę zrobiliście. Najbardziej chodzi mi tu o tych pośrednich winowajców, bo na nich tak naprawdę spoczywa największy ciężar winy, a ta wina pnie się wysoko, bardzo wysoko do góry!

Łukasz wraz z całą rodziną płacili podatki, z których utrzymywana jest m.in. właśnie policja oraz inne służby ratunkowe. Taką mamy umowę społeczną w tym kraju – wszyscy łożą na służby, które mają nas chronić – nawet przed nami samymi. Wszyscy płacimy na służby, które mają nam nieść pomoc w tych raptem kilku sytuacjach w życiu, gdy naprawdę tej pomocy potrzebujemy. Bez względu na wszystko.

Chciałbym to bardzo mocno podkreślić – większość z nas przechodzi przez życie bezkonfliktowo i bezkolizyjnie z innymi ludzi, z państwem, z systemem i raptem kilka razy realnie potrzebuje pomocy profesjonalistów w jakiś wypadkach losowych.

Całe życie łożymy grubą kasę na służby, których możemy potrzebować raptem kilka razy w życiu, jeśli w ogóle.

I to jest zadanie tych służb – wykonać swoje obowiązki godnie i profesjonalnie, bo za to mają płacone, za to idą wcześniej na emerytury, do tego powinni być odpowiednio szkoleni, etc.

Dziennikarze donoszą, że Łukasz borykał się z depresją. Niedawno stracił pieska, swoją ukochaną suczkę, z którą byli nierozłączni, co wpędziło Łukasza w jeszcze gorszy stan. Nikt już nigdy nie dowie się z czym jeszcze borykał się Łukasz, z jakimi problemami się zmagał i dlaczego cierpiał. Nikt nie pozna już nigdy prawdy, dlaczego życie było dla Łukasza trudne i bolesne, dlaczego zabarykadował się w domu, czego się bał i dlaczego był w takim stanie…

Zdrowy człowiek, który ma pełną kontrolę nad swoim życiem, może w jeden dzień stracić to wszystko na skutek najróżniejszych powodów i odnaleźć siebie w zupełnie innym stanie. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i każdy z nas ma jakiś słaby punkt. Każdy z nas ma prawo w ogóle mieć taki punkt, właśnie dlatego, że jesteśmy ludźmi, żywymi, czującymi istotami.

Nie ma takich ludzi, którzy zawsze z podniesionym czołem godnie i odważnie radzą sobie z całym spektrum okrutności i niewdzięczności losu i nic nie jest w stanie wytrącić ich z takiego stanu. Niektórzy udają, że tacy są, ale nawet najwieksi twardziele potrafią złamać się i płakać jak dzieci. Dobrze jest próbować być właśnie tak dzielnym człowiekiem, ale chcieć a móc, to są dwie różne rzeczy…

Aż ciśnie się na usta cytat z filozofa Blaisé’a Pascala:

“Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą.”

Bardzo mało jest ludzi, którzy potrafią samodzielnie rozwiązywać poważne problemy życiowe. Większość z nas w sytuacji kryzysowej zwyczajnie potrzebuje pomocy i wparcia.

Jest dla mnie oczywiste, że Łukasz przechodził poważny kryzys. Kryzysy jednak mają to do siebie, że nie trwają wiecznie, przychodzą i odchodzą. Łukasz miał 29 lat. Kim byłby pięć lat później? Albo dziesięć lat później? Zapewne zwyczajnym facetem starającym się realizować swoje pasje i marzenia. Może mężem, partnerem, ojcem, właścicielem firmy, dobrym pracownikiem, kolekcjonerem fajnych dni i miłych chwil? Nie ważne kim byłby i co robiłby. Byłby, żyłby…

Celowo to piszę, żeby pokazać właśnie tę stronę medalu – ochrona tej przyszłości, tej potencji, tych wszystkich możliwości – to był właśnie obowiązek tych policjantów, bo na to sam Łukasz, cała jego rodzina i reszta podatników w Polsce łożyli i łożą codziennie grube pieniądze!

Konsekwentnie należy zapytać, gdzie te pieniądze idą i na co są przeznaczane, skoro nie widać żadnej poprawy wewnętrznej sytuacji policji?

Bardzo źle to wszystko wygląda… To jest choroba, która drąży to państwo od środka i od bardzo dawna. Nigdy nie doczekaliśmy się porządków po PRL. Instytucje państwowe nie przeszły gruntownych reform, ale przede wszystkim kolejne rządy nigdy nie kwapiły się do poszerzenia świadomości społeczeństwa w kwestii praw człowieka i jego godności, a szczególnie w wymiarze obywatelskim. Wszystkie kolejne ekipy rządzące Polską zignorowały potrzebę budowania tkanki obywatelskiej w naszym społeczeństwie, a zatem wspólnoty opartej na rozumieniu dzielonych potrzeb przede wszystkim w skali mikro-społeczności. Żadna partia w Polsce nie była zainteresowana tworzeniem świadomego wyborcy, który mógłby aktywnie i krytycznie poddawać ocenie polską scenę polityczną tworząc ją jednocześnie i formując tak, aby służyła właśnie zwykłemu człowiekowi, a nie sobie samej. Jak mawiał Pascal – jesteśmy słabi i wątli, ale naszą siłą jest myślenie!

Czytamy dzisiaj o śmierci Łukasza, jesteśmy zasmuceni i źli, ale nic nie możemy z tym zrobić, ponieważ wszystkie kolejne rządy wmówiły nam, że jesteśmy słabi i nie mamy żadnych możliwości egzekwowania swoich praw. Udało im się nam wmówić, że każdy z nas jest zdany na siebie, że może co najwyżej indywidualnie dociekać sprawiedliwości przed sądem i to nam wszystkim przez dekady tej naszej młodej demokracji zwyczajnie wystarczało. To niestety ale genetyczne obciążenie komunizmu zmusiło nas do zaakceptowania takiego status quo. Sprawiedliwość? Owszem, proszę bardzo, ale indywidualnie, w sądzie, gdzie tasiemiec spraw wypłucze oszczędności i udzieli bolesnej lekcji pokory akceptacji tego, co jest, bo tak jest, będzie i koniec.

Z homo sovieticus wyewoluowaliśmy do homo individualis – człowieka jednostki z wypłukanym pojęciem wspólnoty. Mamy świadomość, że mamy jakieś prawa – indywidualne, ale brakuje nam świadomości, że te prawa przysługują nam wszystkim i tak skrajne ich pogwałcenie pogłębia naszą izolację od pojęcia wspólnoty, od siły, która drzemie w nas, jako grupie znajomych, sąsiadów, studentów, pracowników, mieszkańców osiedla, powiatu, wsi, metropolii, całego społeczeństwa.

Silni są biznesmen i polityk, ale nie obywatel. Obywatel jest słaby, jest nikim.

Na przestrzeni tygodnia dowiedzieliśmy się bolesnej prawdy o 3 okrutnych przypadkach interwencji policji, które zakończyły się śmiercią trzech młodych ludzi. Oto ich imiona i nazwiska:

  • Bartosz Sokołowski – trwa śledztwo, nikt nie usłyszał zarzutów;
  • Dmytro Nikiforenko – cztery zawieszenia i dwie dyscyplinarki;
  • Łukasz Łągiewka – trwa śledztwo, nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów;

O ilu się nie dowiedzieliśmy???!!!

Obwiniam dowódców i dowódców dowódców, czyli wszystkich powyżej tych niedoświadczonych funkcjonariuszy, którzy byli bezpośrednimi sprawcami okrutnych śmierci. Bezpośredni sprawcy powinni zostać aresztowani i w aresztach śledczych czekać na sprawy w sądach. To są tylko pionki i w gruncie rzeczy też nieszczęśliwi ludzie, którzy nie mają pojęcia, że sami są ofiarami tej patologii. Powinni czekać w więzieniach na sprawiedliość. Dokładnie tak samo, jak każdy, kto spowodował czyjąś śmierć, umyślnie, lub nie.

Dariusz K., znany producent muzyczny, pod wpływem kokainy przejechał na pasach kobietę, która zmarła na skutek odniesionych obrażeń. To był człowiek z kokainą w krwioobiegu jeżdzący szybkim samochodem. Matematyczna kombinatoryka raczej podpowiadała jaki może być finał takiego połączenia tych dwóch składowych, nie ma co wnikać w szczegóły. Dariusz K. został aresztowany i czekał do sprawy w więzieniu, finalnie dostał wyrok. On nie był na służbie, nie jechał na ratunek tej kobiety.

Ktoś może mi zarzucić: porównanie jest od czapy, bo policjanci nie byli naćpani. Nie byli? Może byli, może nie byli? Skąd mamy wiedzieć, jakie oni wszyscy mieli substancje w swoich systemach w chwili popełnienia tych przestępstw? Ktoś im pobrał krew w dniu każdej z tych śmierci, albo dzień po? Ktoś to zbadał, albo dopiero zbada?

I podstawowe pytanie: czy ktoś to zlecił zbadać?!

Ja absolutnie nie sugeryję tutaj, że oni byli pod wpływem jakiś substancji. Ja tylko stanowczo chcę zwrócić uwagę, że nie zastosowano procedur, nie zastosowano prawa!

Obywatele i obywatelki mają dziś mniejsze prawa, niż obywatele i obywatelki policjanci, bo tych drugich to prawo jakoś szczególnie chroni, a tych pierwszych upadla, upokarza i zmusza do akceptacji jawnej niesprawiedliwości.

W USA po śmierci z rąk policjana, który przekroczył swoje uprawnienia, wybuchają zamieszki, policjant zazwyczaj idzie do paki, a rodzina ofiary dostaje od stanu wielomilionowe odszkodowania. I też nic się nie zmienia. Po chwili spokoju słychać tam o jakimś kolejnym brutalnym zabójstwie w wykonaniu policji, dlatego warto poszukać cech wspólnych i jedna rzuca się od razu w oczy i to jest dokładnie to, o czym pisałem powyżej – dowódcy dowódców. Morderca Geroga Floyda, który udusił go kolanem przyciśniętym do krtani, miał na swoim koncie KILKANAŚCIE (!) incydentów, z których każdy mógł bardzo prosto prowadzić do dyscyplinarnego zwolnienia i wydalenia ze służby. George Floyd żyłby dalej, nie byłoby zamieszek, stan nie straciłby cennych milionów, media i politycy wszelkiej maści nie żerowaliby na tej tragedii, a ex-policjant może nigdy nie skończyłby w więzieniu jako morderca.

Znam doskonale metody policji. Na mojej krtani zaciskał swojego buciora policjant elitarnej jednostki antyterrorystycznej tuż po tym, jak dobrowolnie poddałem się i zwolniłem zakładnika. Zostałem brutalnie pobity z rękoma skutymi kajdankami za plecami, czyli bez szans na obronę przed tymi kryminalistami w mundurach. Ja do TVP poszedłem z atrapą pistoletu, nikomu nie chiałem zrobić krzywdy. Nawet Pan Tomasz, mój zakładnik zeznał dzień po incydencie:

Nie próbuję się wybielić, nigdy tego nie robiłem, ale ze wszystkich, którzy tamtego wieczoru byli w tym studio w TVP, tylko ja byłem niepoczytalny i chory, a jedynego przestępstwa popełnionego z premedytacją dopuścili się policjanci i ich dowódzcy, nie ja.

Sęk w tym, że tu wcale nie chodzi o mnie, tylko o policję i brak norm. Tak naprawdę, to być może żyję tylko i wyłącznie dzięki mojemu zakładnikowi, dzięki Panu Tomaszowi, ktory jako jedyny z nas wszytkich zachował się profesjonalnie, rozmawiał ze mną, nie eskalował sytuacji i starał się zachować spokój. Nie mam wątpliwości, że źle by się to zakończyło, gdyby nie zimna krew najbardziej zestresowanego i wystraszonego człowieka w tamtej sytuacji. Ochroniarz z portierni na Woronicza zachował się jak profesjonalista w porównaniu do członków elitarnej jednostki z Pałacu Mostowskich w Warszawie, którzy zaprezentowali totalne amatorstwo i skrajną patologię, włączając w to również dowództwo KGP, które bezczelnie kłamało po całym wydarzeniu. To jest prawda o polskiej policji i pomimo upływu 18 lat niewiele się zmieniło.

Pisałem w kwietniu w moim poście “Superplan”:

“Jesteście naprawdę z kimś śmiertelnie groźnym. Macie nadzieję, że jedzie już do was ekipa na ratunek. Nikt Wam nie pomoże, tylko oni. Chcielibyście, żeby jechali do Was na sygnale profesjonaliści, wyszkoleni przez specjalistów, panujący nad stresem i emocjami, którzy wiedzą, że tylko studiując błędy uniknie się ich w przyszłości, czy wolelibyście, żeby jechała do Was na ratunek ekipa sfrustrowanych koksów, niekompetentnych socjopatów, którzy muszą po nieudanej akcji ulżyć sobie masakrując kogoś, kto może zamiast pobicia powinien dostać zastrzyk na uspokojenie? Która z tych dwóch ekip bardziej Wam pomoże? To są Wasze pieniądze przecież. Ja się z tym dawno temu pogodziłem, to pobicie trochę mi się należało. Ale takiej policji chcecie? Bezkarnej?”

Tak pisałem w kwietniu. Dziś wygląda to jeszcze gorzej, bo aż brak już słów…

Po tamtej akcji śmietanka policji kłamała przed kamerami w żywe oczy o przebiegu incydentu, były awanse i nagrody, również pieniężne.

Najgorsze jednak było to, że powstały niezliczone publikacje i podręczniki dla kolejnych adeptów szkoły policyjnej w Szczytnie zawierające totlanie zakłamany opis tamtego wydarzenia, zatem zamiast wyciągnąć naukę z popełnionych błędów powielano je działając na szkodę kadetów policji i finalnie społeczeństwa, które przez takich niedouczonych funcjonariuszy jest dziś “chronione”.

Tak było w komunie, po niej, tak jest teraz i tak będzie już zawsze, dopóki ludzie nie zrozumieją, że to nie jest tak, że policja ma nadrzędne prawa wobec obywateli, tylko ich nadrzędnym obowiązkiem jest chronić obywateli i ich prawa. Policja ma tylko i aż obowiązek ochrony KAŻDEGO obywata, jeśli trzeba to przed nim samym.

Policja ma chronić nas wszystkich, a nie zabijać potrzebujących.

Profesjonalna policja ma obowiązek w cywilizowany sposób zabezpieczyć nawet pozornie najniebezpieczniejszego człowieka na świecie, również dla jego własnego dobra, ale przede wszystkim dla dobra ogółu społeczeństwa, żeby wszyscy mieli pewność, że wykonuje swoje obowiązki należycie i tak jak się tego od niej oczekuje.

Póki co, mamy w policji totalnych amatorów i profesjonalnych zatajaczy jej łajdactw i nadużyć.

Moje głębokie wyrazy współczucia dla wszystkich bliskich ofiar brutalności policji. Spodziewajcie się tylko jednego ze strony policji – festiwalu kłamstw, tuszowania prawdy i jednej wielkiej niesprawiedliwości.


Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą.

Blaise Pascal

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *