Podróże z Łukaszenką

Kolejny dzień kryzysu na granicy białoruskiej przynosi nowe wiadomości. Dzisiaj możemy przeczytać (jakżeby inaczej) w “Gazecie Wyborczej” bardzo interesujący artykuł:

Skąd się wzięli imigranci na granicy z Białorusią? Łukaszenka dał zgodę na operację “Śluza”

Autor tekstu Michał Kokot opisuje za białoruskim dziennikarzem Tadeuszem Giczanem kulisy transportu ludzi z Iraku na granicę Unii Europejskiej zorganizowanego przez służby specjalne Białorusi.

Czytamy, co następuje:

“Przemytem i kierowaniem migrantów na granicę z Litwą i Polską zajmuje się zaś OSAM, elitarna białoruska jednostka, którą można porównać do rosyjskiego specnazu.”

(…)

“Z przedstawionych przez Giczana informacji wynika, że sprowadzaniem Irakijczyków na Białoruś zajmuje się państwowe biuro turystyczne Centrkurort. Imigranci oficjalnie przyjeżdżają do kraju jako turyści, płacąc za to od 600 do tysiąca dolarów. Później są kierowani przez przemytników pod granicę z Unią Europejską. Za opłatę wahającą się od tysiąca do 1,5 tys. dolarów przemytnicy obiecują ich przerzucić do Wilna lub Suwałk.”

Cóż pozostaje dodać? Jestem ostatni na liście do obrony państwowych organów represji i w temacie “służb ochroniarskich” w pełni podzielam opinię klasyka Internetu pana Jana Kreczmana znanego pod pseudonimem “Cygan z Torunia”.

Niemniej jednak faktem jest, że oto mamy do czynienia z tarciem pomiędzy dwoma państwami i ci zbluzgani przez Frasyniuka żołnierze wykonują robotę, którą ktoś niestety ale musi wykonać.

Koneserzy win owocowych delektujący się nektarem Dionizosa na łonie natury lokalnych skwerów i zarośli podczas swoich bachanaliów posługują się wytworniejszą polszczyzną, niż trzeźwy pan Frasyniuk udzielający wywiadu na antenie TVN24.

W pełni podzielam zdanie pani Dominiki Wielowieyskiej, które przedstawiła w swoim tekście: Władysław Frasyniuk niechcący realizuje plan Jarosława Kaczyńskiego

Zgadzam się w 100% z tą opinią, z każdym jej słowem.

Ponadto dla miłośnika myśli starożytnych mędrców nie ma nic dostojnego w widoku starości, której nie towarzyszy mądrość powściągliwości. Nie mylić ze spolegliwością!

Jeśli prawdą jest to, o czym pisze Kokot za Giczanem, to mamy tutaj klasyczną sytuację z cwaną kukułką, która próbuje podrzucić innym jajo do wychowania.

Kukułka przyleciała z Mińska na polecenie ptasiego radia nadającego prosto z Moskwy.

Co się z takiego jaja wykluwa i co się dalej w takim gnieździe dzieje, wszyscy wiemy doskonale i o to właśnie chodzi dwugłowemu ptaszydłu z Kremla.

Rozwiązanie tego problemu jest bardzo proste, ale najwyraźniej trzeba posiadać żółte papiery, żeby móc je dostrzec. Ja takowe posiadam, więc mi wolno 😉

Gdyby ptasi rodzice podrzuconego jaja wiedzieli kto im ten ‘prezent’ zostawił oraz skąd to jajo do nich przywędrowało, mogliby je przecież oddać prawowitemu opiekunowi.

My już chyba wiemy kto i skąd dostarczył nam to jajo. Niech sobie Łukaszenka je wysiaduje.

Nie zapominajmy, że to są żywi ludzie, nic nie szkodzi że potraktowani instrumentalnie i najzwyczajniej w świecie oszukani przez biuro podróży “Sasza sp. z o.o” z siedzibą w Mińsku. Bezdyskusyjnie należy się tym ludziom podstawowa opieka.

Gdybyśmy mieli w Polsce prawdziwego wodza z cojones wielkości piłek do tenisa, to mógłby on tych ludzi przyjąć serdecznie do ośrodka dla uchodźców, zapewnić im pełną opiekę medyczną, psychologiczną, etc., służby miałby czas prześwietlić tych przybyszy z Iraku i sprawdzić kim dokładnie są, poczekać aż wydobrzeją, odzyskają stracone kilogramy i wiarę w drugiego człowieka, następnie wsadzić ich w autokar, na lotnisko, do rejsowego samolotu linii Warszawa-Mińsk i po sprawie panie Łukaszenka, wysiaduj sobie swoje jajo sam.

Skoro wolno Łukaszence zmuszać zagraniczne samoloty do ładowania na jego lotnisku i wyciągać z nich pasażerów wedle własnego uznania, to proszę bardzo, oto twoi turyści Sasza, których bezczelnie wykorzystałeś i okradleś z ich oszczędności obiecując Unię Europejską, a tak naprawdę zostawiłeś ich z kwitkiem na granicy.

Gwarantuję, że tych “kilkaset afgańskich uchodźców zmierzających w stronę Polski”, którymi nas niesforny Sasza terroryzuje, nigdy na naszą granicę nie dotarłoby po takiej akcji.

Jesteśmy o krok od nowej żelaznej kurtyny. Najgorsze jest jednak to, że Internet nie wie, co to takiego żelazna kurtyna i propaganda leci w najlepsze i podnieca ludzi o frasyniukowych temperamentach i rozpala ich nastroje ku uciesze dwugłowego ptaszydła z Kremla.

Jeszcze jedną dobrą rzecz znalazłem w “Wyborczej” – tak, stać mnie na obiektywizm. Jest to nie tyle sama rozmowa redaktorki Wysockiej-Schnepf z Maciejem Maleńczukiem, co wypowiedzi Maleńczuka. Wysocka-Schnepf wyraźnie próbuje manipulować tą rozmową i naprowadzać M.Maleńczuka na drażliwe tematy i uderzać w te akordy, które tak wyraźnie brzmią w całym przekazie “Gazety Wyborczej”. Na szczęście Maleńczuk jest zbyt szczery i inteligentny, żeby bić w ten bęben i mówić to, co redaktorka chce usłyszeć.

Maleńczuka mogę słuchać i czytać o każdej porze dnia, na pusty lub pełny żołądek i zawsze mi ta strawa dobrze robi dla duszy, dlatego Maleńczuka polecam gorąco do refleksji nad kilkoma problemami: pod tym linkiem. Z redaktorką Wielowieyską mam ten problem, że jej bagaż katolickiej inteligencji dawał mocno o sobie znać wtedy, gdy akurat potrzeba było czegoś odwrotnego. Niemniej jednak głos rozsądku i mądrej oceny sytuacji jest bardzo cenny, bo niestety dzisiaj niezbyt powszechnie spotykany.

Ciekawe rzeczy dzieją się też w komentarzach pod tymi dwoma tekstami. Najwyraźniej czytelnicy “Wyborczej” radykalizują się i to ostro – takie małe frasyniuczki nam dorastają w Internecie – z motyką, panie, na słońce! Powodzenia 🙂

Maleńczuk kończy rozmowę interesującą uwagą o Donaldzie Tusku, że odkąd wrócił, to jakby wszyscy mieli trochę więcej odwagi do kąsania, ironii, etc. I że dowodzi to potrzeby wodza, bo taka jest ta nasza demokracja właśnie wg Maleńczuka. I prawdę powiada pan Maleńczuk. Taka to jest demokracja właśnie. Problem z wodzem Słońce Peru jest taki tylko, że w chwili jego historycznego testu na integralność charakteru i wartości nasz Donald czmychnął do Brukseli, a teraz chce, żeby witano go jak zbawcę na białym koniu, który uratuje demokrację w Polsce. Dalej nie będę się w to zagłębiał, bo temat jest zakręcony i niebezpieczny jak system kanalizacji miejskiej.

Odeślijcie jajo Łukaszence, ewentualnie można by zrobić niespodziankę tym turystom z Bagdadu i wysłać ich do Ziemi Obiecanej, czyli US&A. Amerykański rząd ciągle wysyła swoich żołnierzy po całym świecie. W Iraku spowodowali totalny “mayhem”, to w sumie USA powinny przygarniać takich uchodźców z Iraku, Syrii lub Afganistanu. To jest ich problem, nie Polski i UE, a finalnie my za to płacimy cenę, za bójkę dwóch łotrów ligi światowego chuligaństwa.

Niech lecą do USA, razem z ich amerykańską stacją TVN. Why not?

W jednym z następnych postów opiszę precyzyjnie, czym ten amerykański “mayhem” w Iraku jest, jak USA wyhodowały prawdziwych terrorystów siejących destrukcję na całym świecie oraz jak dokonały strasznych i być może nieodwracalnych szkód dla reszty świata.

Stay tuned 😉

UPDATE:

Słońce Peru przemówiło i podało swoją receptę rozwiązania problemu. Według Donalda Tuska potrzeba zgody narodowej…

Idę poszukać najwyższej górki w okolicy, żeby się sturlać z niej ze śmiechu i popłakać na dole w kałuży błota. A tak na poważnie już: na to stać właśnie erudytę z Twittera, to jest szczyt jego analizy sytuacji. Zgoda narodowa nas uratuje według Donalda Tuska. No i tyle zostało z nadziei Maleńczuka…


#hipokryzja
#hipokryci
#gazetawyborcza
#adammichnik
#frasyniuk
#lextvn
#tvn
#konstytucjarp
#konstytucja
#prawaczłowieka
#kasa
#zysk
#forsa
#cash
#profit
#money
#usa
#irak
#afganistan

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *