Polexit.

A teraz coś z zupełnie innej beczki… Jak mawiał jeden z moich ukochanych profesorów: tylko krowa na pastwisku nie ma poglądów politycznych. Wyniki frekwencji podczas kolejnych wyborów pokazują, że tych krów mielących trawę przed telewizorami jest całkiem sporo. Druga strona medalu, o której profesor nie wspomniał, to fakt, że są też wśród nas bardzo aktywni politycznie ludzie, którzy większą przysługę wyrządziliby potomności zwyczajnie nie idąc na wybory, nie angażując się politycznie… Na tym właśnie polega krzywy psikus demokracji.

Popularnym ostatnio zaklęciem politycznym stał się “Polexit”, dlatego postanowiłem wziąć to zjawisko na warsztat i dorzucić moje własne 3gr w tym temacie.

Uważam, że jest to bardzo ciekawe zjawisko i powinniśmy poświęcić mu nie tyle więcej uwagi, co precyzji. Mówić można dużo o byle czym i nic z tego nigdy nie wynika. Liczy się precyzja i umiejętność dostrzeżenia istoty problemu. W przeciwnym razie będziemy jedynie produkować kolejne komunały, które nie wniosą nic nowego do dyskusji.

W czym zatem tkwi problem z Polexitem?

Przede wszystkim kolporterami tego okropnego słowa nie są ludzie z rządzącej ekipy, tylko media nazywające się “niezależnymi”. W takiej “Gazecie Wyborczej” straszą Polexitem już od bardzo dawna. Według ich przekazu mamy oto sytuację, w której rząd robi wszystko co tylko może, żeby konsekwentnie Polska utraciła członkostwo w Unii Europejskiej. Są do tego dwie drogi: wyprowadzenie Polski z UE, lub też sprowokowanie takiej sytuacji, w której Unia weźmie rozwód z Polską, czyli zwyczajnie wykopie nas daleko na Wschód z wielkim hukiem – trochę jak pijaka, który nie miał czym zapłacić w restauracji, rozpiął rozporek i na środku knajpy zaczął sikać na pozostałych gości dookoła.

Otóż tak się nie stanie, proszę Państwa. Oby…

Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że to właśnie środowisko “Gazety Wyborczej” i TVN dystrybuuje tę koncepcję utracenia przez Polskę członkostwa w Unii Europejskiej. Innymi słowy te media właśnie straszą Polki i Polaków czarnym scenariuszem. To jest bardzo interesujące zagadnienie, które w mojej ocenie sięga głęboko do magicznego myślenia, czyli takiego w którym wypowiadane słowo wpływa na rzeczywistość.

Polexit to zaklęcie. To zaklinanie świata, który nas otacza, który “wolne media” powinny opisywać, a nie zaklinać!

Stawiam śmiałą tezę, że naczelny szaman “Wyborczej”, czyli Adam Michnik, tak samo źle zdiagnozwał antualną sytuację, jak prawie 2 dekady temu, gdy odwiedził go Lew Rywin z tamtą kuriozalną, komiczną i może nie do końca trzeźwą propozycją wykupienia Agory.

Michnik popełnia dokładnie ten sam błąd. Tak samo jak 19 lat temu, tak również i dziś powinien milczeć. Zdecydowanie więcej przyniosłoby to pożytku, ponieważ nie spowodowałoby koszmarnych szkód. Taka śmieszna prawda: brak szkód, to też jakiś pożytek!

Uważam, że Michnik celowo gra w swoją grę, ponieważ jego gra polega ciągle na tym samym: premierzy, ministrowie i gabinety zmieniają się, a on ciągle musi sprzedawać swoją gazetę – to jest naczelny imperatyw “Wyborczej” i niech nikt nie próbuje wmówić mi, że jest inaczej. Sprzedaż musi być!

“Afera Rywina”, którą bezmyślnie rozdmuchał Michnik do rangi polskiej Watergate, stała się podstawą mitu założycielskiego Prawa i Sprawiedliwości. To dzięki kraczącemu Michnikowi, czarodziejowi złej zmiany, przez długie lata furorę zrobiły inne słowa-zaklęcia: “układ” oraz “grupa trzymająca władzę”. Reszta była historią.

Gdyby nie Czarodziej Adaś owładnięty misją py-py-py-py-praaawdy i jego dyktafon w szufladzie, nie byłoby tego całego bałaganu, który nastąpił później. To jest bardzo prosty związek przyczynowo-skutkowy, o którym nie wolno zapominać!

Dziś, 19 lat później, Czarodziej Adaś ma nowe zaklęcie, którym chce naprawiać (zbawiać?) Chrystusa Narodów, Polskę. Tym zaklęciem jest właśnie “Polexit”. Nie będę się rozpisywał o najlepszym narzędziu do sterowania masami, czyli o STRACHU, ponieważ powstała o tym już niejedna książka. Straszenie najzwyczajniej w świecie działa, jest skuteczne i powoduje konkretne reakcje. Inżynieria społecznego strachu, to tak naprawdę klucz do osiągania nieosiagalnych inaczej celów.

Całe myślenie Adama Michnika i wiernych jego koncepcjom apologetów zamyka się właśnie w tym naiwnym przekonaniu, że gdy kogoś czymś przestraszymy, to ta osoba będzie przed tym uciekać i podążać za nami w bezpieczne miejsce.

Tak właśnie w pigułce wygląda cała koncepcja Adama Michnika – nastraszyć Polki i Polaków tym potwornym lękiem przed “Polexitem” w wykonaniu PiS, żeby ludzie uciekli przerażeni od PiS’u i tego koszmarnego widma.

Mój trzeci ulubiony filozof (zaraz po Sokratesie i Heraklicie) Fryderyk Nietzsche przestrzegał w “Poza dobrem i złem”: kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na ciebie… To jest bardzo interesujące dzieło, warte przeczytania w tym właśnie kontekście. Tak działa legenda o babie jadze mieszkającej w ciemnym lesie w domku na kurzej nóżce. Próżno szukać babci na świecie, która nie straszyła tą fantasmagorią swoich ukochanych wnucząt tuląc je do snu bajeczką zakończoną morałem o konieczności jakżeby inaczej – bycia posłusznym! Kryje się w tym całym straszeniu pułapka oswojenia lęku. Czy ktoś kiedyś znalazł w ciemnym lesie ten pieprzony domek na kurzej nóżce?? Ja nie.

Ile spaliliśmy “czarownic” na stosach i jaki z tego wyniknął pożytek dla ludzkości?

Ile broni masowego rażenia znaleźli w Iraku panowie Bush Junior i Tony Blair?

Ilu terrorstów mieszkało w Afganistanie, zanim wpieprzył się tam kulejący Związek Radziecki do spółki z nabierającą wiatru w żagle CIA?

I przede wszystki: jak naprawdę wstrętna i niebezpieczna baba jaga wreszcie wyszła z tego ciemnego lasu? Bo to, że wyszła, widać wszędzie dookoła bardzo wyraźnie, ale sama się do życia przecież nie powołała. Ktoś tego Golema ulepił. Ktoś tę puszkę Pandory otworzył… Jakby mało było barwnych przypowieści o grzechach ciekawości, pychy i pożądania.

Coż, jeśli największym grzechem jest chęć czynienia dobra na siłę? Jak rozpoznać fałszywego proroka od mesjasza niosącego dobrą nowinę? To pytanie jest tak naprawdę bezzasadne, ponieważ sęk w tym, żeby wystrzegać się wszelkich samozwańczych szamanów. Po co nam w ogóle zaklęcia i prawdy objawione? Po co nam strach i konsekwentnie ciekawość tego, czym się nas straszy? Ciekawość, która może zrodzić fascynację przedmiotem naszego lęku – po co nam to? Kto chce fascynować się lękami? Do czego potrzebne jest nam w ogóle drzewo poznania dobra i zła? Człowieku myślący, po co Tobie w ogóle taki dylemat? Nie potrzebujesz wcale tego dysonansu. Możesz pozostać wobec tego w stanie ignorancji tej krowy z pastwiska, albo możesz wybrać suchą analizę, która nie zostawia miejsca dla emocji, dla strachu albo ekscytacji. Czemu bać się czegoś, lub podniecać czymś, co nie zasługuje na żadne z tych uniesień?

Dlaczego przejmować się lub fascynować czymś, co może się nigdy nie wydarzyć?

Zlecę Państwu takie oto zadanie: proszę wejść na stronę “Gazety Wyborczej” i w okienku ‘szukaj’ wpisać zaklęcie Adama Michnika “Polexit” i przeczytać nagłówki artykułów, które wsypią się jak grzyby po deszczu. Ułatwię Państwu tę robotę, oto krótka próbka:

  • “PiS proponuje zbiorowe, symboliczne samobójstwo Polski”
  • “PiS nie chce Polski w UE, ponieważ Unia jest przeszkodą w budowaniu partyjnego państwa autorytarnego”
  • “Chodź tu miła, będziesz z Unii wychodziła, będziesz wychodziła”
  • “PiS gra polexitem. Oficjalnie zapewnia: “Nigdzie się nie wybieramy””
  • “Polexit to nie widmo, to rzeczywistość”

I tak jest dzień w dzień już od bardzo dawna. Michnik lepi Golema Polexitu tak samo, jak ulepił “układ” i “grupę trzymającą władzę”. Ulepi w końcu i Polexit, a to będzie bardzo brzydki Golem, taki paskudny, nieładny, straszny, bo… bezmyślny.

Tak, paradoksalnie to może być właśnie kolejna niedźwiedzia przysługa, którą Czarodziej Adaś podaruje Jezusowi Narodów. Dzięki niemu naprawdę za chwilę zostaniemy przybici do krzyża, kto wie, może tym razem na wieki wieków amen?

A teraz fakty, ale prawdziwe fakty, nie “fakty” z TVN.

Otóż tej ekipie rządzącej Polexit się zwyczajnie nie opłaca. Co im się opłaca? Straszenie Polexitem, to im się bardzo opłaca, ale nie sam Polexit. Na tym właśnie ta partia zbija kapitał polityczny, na sianiu strachu i dzisiaj sama już nie musi nikogo straszyć. Pomaga jej w tym niestrudzony Adam Michnik.

Polexit oznacza dla wierchuszki PiS polityczne sepuku. Czy ktoś w ogóle zadaje pytanie, co się stanie, gdy wreszcie dopadnie nas ta baba jaga? Zapytajcie się sami siebie: co się stanie, gdy Polska w taki lub inny sposób przestanie być krajem członkowskim UE? Najwyraźniej według teorii kolportowanej przez “GW” zapewniłoby to PiS’owi władzę absolutną. W mojej ocenie byłoby dokładnie odwrotnie. To nie PiS i ZP rządzi, tylko ludzie, którzy rządzą PiS’em i ZP rządzą Polską. A to wielka różnica. Nie zapominajmy o autorze tego “scenariusza pisanego obcym alfabetem” – carze Rosji, Wladimirze. Przecież to on pociąga za sznurki w tej koncepcji. Ok, niech tak będzie. Po co Putinowi te wszystkie marionetki, które wreszcie wykonałyby swoje dzieło i wyprowadziły Polskę z UE? Do czego jeszcze oni mu będą potrzebni, skoro wydarzy się ostatni akt opery? Z perspektywy Putina najlepiej byłoby pozbyć się ich wszystkich w jeden dzień i zastąpić ich jakąś kolejną maskaradą, kolejną protezą rządu udającego demokratyczny i niezależny organ. Oczywiste jest, że w przypadku takiego scenariusza natychmiast spadnie na PiS z każdej strony odpowiedzialność za Polexit. Po co Putinowi taki balast? Jednym ruchem zdejmie ich ze sceny i zastąpi kolejnymi aktorami, żeby zamienić pogrzeb w iluzję karnawału. Co się stanie z balastem? Pozornie nic strasznego – Janukowycz zyska szerokie grono nowych sąsiadów w swojej podmoskiewskiej willi. Widział ktoś Janukowycza gdzieś? Otóż to. Żyje, ma się i dobrze i niedobrze, nie brakuje mu luksusów ale tak naprawdę siedzi w pięciogwiazdkowym więzieniu pod Moskwą, gdzie zdechnie w niesławie i zapomnieniu jako totalny nikt.

O tym wiedzą bardzo dobrze wszyscy w kierownictwie PiS i ZP. Są tak przerażeni tą wizją, że nie posługują się nawet wewnętrznymi kanałami komunikacji, ponieważ są one ściśle monitorowane przez Wielkiego Brata. Boją się własnych służb, które powinny ich chronić, ale tak naprawdę nie są ich! Ta cała afera mailowa i publikacja korespondencji na rosyjskich serwerach to wiadomość z Moskwy: “i tak wiemy, o czym rozmawiacie, nie ukryjecie się przed nami, więc po co to robicie?”.

Czy samemu Putinowi opłaca się w ogóle wyprowadzać Polskę z UE? Oczywiście, że tak, to jest z pewnością jego cel, pytanie, czy będzie w stanie w ogóle go zrealizować i kiedy? Polska w UE oznacza dla niego siatkę szpicli i kontaktów w strukturach samej Unii. Oczywiście, ma to nie tylko dzięki Polsce, ale Polska jest całkiem sporym krajem i przede wszystkim bardzo dobrym kamuflarzem. Łatwo dzięki takiej Polsce instalować agentów na całym kontynencie. Czy utrata tego dzisiaj opłaca się Putinowi? Wątpię. Czy Putin w ogóle jest w stanie wykręcić Polsce i Unii taki numer? Również wątpię. Stara się bardzo, ale czym jest Rosja przy takich Chinach? Chiny miałyby pozwolić Putinowi aż tak wzmocnić swoją pozycję na świecie i jednocześnie tak znacznie stracić na kontaktach handlowych z UE? Polexit oznacza ogromny rozrost terytorium Putina na kontynencie i utratę ogromnych pieniędzy przez Chiny w długofalowej perspektywie.

Stałoby się tak, ponieważ Polexit uruchomiłby efekt domina. Wzrosłyby najconalistyczne i separatysnyczne tendencje w krajach takich jak Francja i Włochy. O ile Unia potrzebuje Polski strategicznie, o tyle bez choćby takiej Francji sama przestaje fizycznie istnieć. Rozpad Unii, to ogromna strata przede wszystkim dla Chin. Ciężko byłoby nawet oszacować jak wiele cennych konraktów nigdy nie miałoby szans na realizację. Pekin nigdy nie pozwoli Moskwie na taki ruch. W interesie Chin jest trzymać Wladimira zdala od realizacji pomysłu rozpadu UE. Chińczycy robią wszystko po swojemu, konsekwentnie i szybko ale umieją patrzeć daleko do przodu, dwie-trzy dekady do przodu i wiedzą, czym to się może dla nich skończyć.

Cóż na Polexit sama Unia mogłaby powiedzieć? To zaklęcie strachu często jest wypowiadane następująco: “Unia sama nas wykopie”. W mojej ocenie jest dokładnie odwrotnie. Unia nie może sobie pozwolić na Polexit. Brexit był spokojnie do przełknięcia dla Unii, ale Brexit na Zachodzie i Polexit na Wschodzie Unii, to już byłoby za dużo – dla Unii. Sama idea wspólnoty narodów zostałaby poważnie zakwestionowana, ba, być może nieodwracalnie zniszczona! Na tym właśnie polegał plan wchłonięcia tych dodatkowych krajów, żeby wzmocnić Europę i uczynić z niej poważnego gracza na arenie międzynarodowej. Czym są Francja, Niemcy, Hiszpania bez Unii? Już nie są takie mocne w pojedynkę. Unia musiała się powiększyć i musi tak nadal trwać, inaczej traci rację bytu właśnie na poziomie idei, a to jest serce tej wspólnoty. To nie była łatwa i bezbolesna adopcja, ale była niezbędna, była konieczna. Europa wykorzystała bardzo sprytnie historyczną szansę zmarginalizowania Rosji i nie pozwoli jej zniweczyć tego sukcesu. Unia nigdy nie “wykopie” Polski, ani nie pozwoli jej samej lub przy pomocy Rosji wykopać się na Wschód. Na szczęście jest to powszechnie podzielane stanowisko we władzach Unii.

Nikt w Brukseli lub Strasburgu nie mówi do Polski tego, co mówiono Wielkiej Brytanii kilka lat temu: jak wam się nie podoba, to wyjdźcie. O nie! Nie ma tam miejsca na takie głosy. To jest furtka, której w Unii strzeże się bardzo czujnie. Tu nikt nogi w drzwi nie wsadzi i nikomu się też szeroko tych drzwi nie otworzy.

To nie jest tak, że Unia pozwala PiS robić krecią robotę i szykować Polexit; nikt w Unii nie przymyka oka na poczynania PiS w Polsce ignorując zagrożenia i konsekwencje. Unia gra na czas, bo czas nie służy PiS’owi. Nie może też zbyt głęboko ingerować, żeby nie podniecać ekstremistów i nie dawać im paliwa do bicia piany.

Paradoksalnie właśnie tę pianę bije za nich każdy, kto straszy Polexitem, czyli m.in. “Gazeta Wyborcza”.

Dzieje się tak, ponieważ z jednej strony daje to PiS’owi możliwość nasmarowania jakiegoś glejtu nazwanego dumnie “uchwałą”, która ma być deklaracją sojuszu z Unią ale jednocześnie daje im okazję uderzenia w akordy suwerenności i niepodległości, którymi karmią uszy swojego umiarkowanego elektoratu.

Skrajny elektorat dostaje mrugnięcie oczkiem, które mówi im więcej: nikt nie będzie Polakom narzucał niczego i jak się nam coś nie spodoba, to spakujemy im walizeczki i wystawimy za drzwi, bo tu jest Polska, a nie Unia Europejska!

W ten sposób każdy woborca PiS dostaje dokładnie to czego chce, a cała opozycja ze swoimi “wolnymi mediami” wychodzi na idiotów, podrzegaczy i kłamczuchów – tak, kłamczuchów, bo oto proszę bardzo: jest uchwała, zostajemy w Unii, a wy kłamiecie, że z niej chcemy wyjść i zrobić ludziom krzywdę!

Przepraszam bardzo, ale tak to właśnie wygląda – kiwają was wszystkich, jak banda wyrostków ogrywa w piłkę dzieci na boisku. Rosną im słupki, a wam kończą się pomysły na skuteczną walkę.

PiS’u nie interesuje przejmowanie elektoratu opozycji. Mają swoje 43% i chcą je odzyskać po festiwalu afer, pandemii z obostrzeniami, kulejącą gospodarką i galopującą inflacją. Ogromna większość ludzi w Polsce nie chce wyjścia z Unii Europejskiej – to są realne dane. Ponad 80% pytanych nie chce wyjścia z UE, to po cholerę ich tym straszycie?

Umówmy się, że cała opozycja i jej “wolne media” nie są specjalistami od analizy sondaży i przekuwania tych danych w konkretne działania. W tej kwestii PiS przerósł was już bardzo dawno temu. To PiS wyciągnął lekcję z maratonu swoich porażek i nauczył się wykorzystywać takie właśnie dane i dzięki nim wzmacniać swoją pozycję. Ktoś mi chce wmówić, że totalnie zignorują sondaż podający jak na dłoni 80% za pozostaniem w UE? Nigdy nie uwierzę, że nagle zaczęliby popełniać takie błędy. Raptem cztery dni temu dostali taki wynik (na zlecienie TVN!) i proszę, oto uchwała o pozsotaniu w UE. I kto wyszedł na idiotów, którym nie można ufać? Kto tu woła o Polexicie? Przecież nie oni, wy! Tak właśnie to widzi statystyczny widz oglądający ten spektakl i dramatem Polski, jako państwa i narodu, jest to, że opozycja i jej “wolne media” ciągle nie potrafią zrozumieć tego prostego faktu, tego banalnego mechanizmu. To o tego widza toczy się całe to zamieszanie i o to, co on sobie pomyśli, co poczuje.

Jeśli ta polexitowa baba jaga jest waszym najlepszym pomysłem na walkę z PiS, to wiedzcie, że jest to wasz najgorszy pomysł, który przyniesie odwrotny skutek od spodziewanego. Im dłużej i silniej będziecie ludziom wmawiać, że Polexit jest możliwy, tym więcej ludzi do niego przekonacie, zachęcicie. Wielu ludzi zacznie myśleć o Polexicie, jako metodzie zrobienia na złość wam i drugiej połowie rodziny, ulicy, osiedla, wsi, miasta. Na zasadzie: skoro tak bardzo chciecie, to macie. I stanie się, to przed czym niepotrzebnie straszycie. To będzie wasza “zasługa”, wcale nie PiS’u. Bo to nie PiS zagłosuje w referendum za 5 lub 10 lat. Zagłosują miliony, które do tego pobudzicie. I wszyscy będą patrzeć na te kilkaset tysięcy głosów różnicy wyrywając sobie włosy z głów, że tak niewiele wystarczyło, tak niewiele brakowało…

To będzie wasza wina, lejecie pod to fundamenty dzisiaj.

Słowo stało się ciałem – chyba gdzieś już to słyszałem, hmm? !

W taki sposób kreujecie człowieka wystraszonego. A jak trwoga, to… I historia kołem się toczy. Dzięki Czarodziejowi Adasiowi i “Gazecie Wyborczej”…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *