Uchodźcy przynętą Michnika

Dawno temu “Gazeta Wyborcza” była typową gazetą, periodykiem, który czytało się, żeby dowiedzieć się, co takiego wydarzyło się na świecie i w Polsce. Z czasem zaczęła aspirować do miana opiniotwórczego środowiska skupiającego inteligentów różnych środowisk i zapleczy światopoglądowych. Dziś jest to biznes proszę państwa, ordynarny, chamski biznes, który chce zarabiać. Jak każdy inny, żeby trwać musi zarabiać i walczyć, musi być ekspansywny, a to niestety niesie potężne ryzyko przekroczenia bariery tego, co etyczne i słuszne na rzecz tego, co daje zysk. Podobno najlepszy biznes robi się w czasach kryzysu i tę właśnie zasadę z podręcznika cwanego przedsiębiorcy “Wyborcza” właśnie postanowiła wprowadzić w życie.

Proszę zobaczyć:

https://wyborcza.pl/7,75968,27497530,na-ratunek-uchodzcom-akcja-wyborczej.html#S.Poradniki-K.C-B.1-L.1.dzial

Oczywiście możemy doczytać w tekście promocyjnym Aleksandry Sobczak, że:

Cały przychód z tej prenumeraty zostanie przekazany konsorcjum 10 fundacji. Oto ich lista:

  • Fundacja Nasz Wybór 
  • Amnesty International Polska 
  • Fundacja Polska Gościnność 
  • Grupa nieformalna Chlebem i Solą
  • Fundacja Polskie Forum Migracyjne 
  • Helsińska Fundacja Praw Człowieka 
  • Migrant Info Point (Fundacja – Centrum Badań Migracyjnych) 
  • Stowarzyszenie Homo Faber 
  • Stowarzyszenie Interwencji Prawnej 
  • Stowarzyszenie NOMADA”

Powtórzymy to jeszcze raz: cały przychód. Cóż to oznacza “cały przychód”? Czy to oznacza, że przez np. 40 lat prenumerowania “Wyborczej” czytelnik będzie dostawał produkt i całość opłat przez 40 lat będzie przekazywana na te fundację i uchodźców? Czy jeśli “Wyborcza” złowi tą akcją powiedzmy tak hipotetycznie 20tyś. nowych prenumeratorów, to każda ich comiesięczna opłata będzie przekazywana na ten szczytny cel?

Czy możemy liczyć na aż taką szczodrość i dobroduszność Agory?

Obym się mylił, oby naprawdę byli tak hojni, ale coś mi mówi, że tak niestety nie jest.

A cóż z aktualnymi posiadaczami prenumeraty? Czy oni mogą przejść na taki system, żeby ich wpłaty za dostęp do treści “GW” był przekazywany tym fundacjom, a nie Agorze? I ponawiam to samo pytanie: jak długo ta akcja charytatywna potrwa? Do końca życia klienta i jego wykupionej usługi?

Pytania rodzą się jedno po drugim. Cóż jeśli wszyscy by chcieli przejść na układ: dostaję gazetę, a wpłacam na fundacje i uchodźców? Chyba biznes by padł, nieprawdaż?

Próżno szukać detali tej “oferty” – cholera wie tak naprawdę, coż to takiego jest? Mechanizm jest prosty – kliknij i płać. Nigdzie nie mogę znaleźć konkretnej informacji odnośnie finansowania tej akcji charytatywnej.

Diabeł tkwi w szczegółach, jak mawiali starożytni Chińczycy, ale mnie bardziej od diabła i jego zakichanych szczegółów interesują ogólne problemy, bo tam się właśnie rozgrywa cała mechanika wartości i ideałów.

Bez względu na to, jak ta cała akcja jest dopracowana, to niestety ale jest wyjątkowo nieetyczna.

Pozyskiwanie nowych klientów na bazie ludzkiego dramatu i to jeszcze z politycznym motywem w tle jest skandalicznie niemoralne, haniebne wręcz.

Czy ktoś z wydawców “Gazety Wyborczej” zapytał się tych uchodźców, czy oni w ogóle życzą sobie, żeby robić z nich element takiej akcji promocyjnej?

Tak naprawdę tym właśnie jest ta cała sprawa z prenumeratą “Wyborczej” – jest ordynarną akcją promocyjną!

Rodzi się pytanie: jaką czytelnik ma pewność, że bierze do ręki produkt, który zawiera obiektywnie podaną prawdę, skoro wydawcy i redaktorzy angażują się w takie projekty?

Skoro tak bardzo chcą pomagać turystom Łukaszenki, to dlaczego nie założą jakiejś zbiórki dedykowanej specjalnie tej grupie ludzi?

Odwrócona logika tego problemu pokazuje jak na dłoni niegodziwość pomysłu “Wyborczej”: gdyby nie dramat uchodźców wykorzystanych w pokerze kilku łobuzów od historii, “Wyborcza” nie zobaczyłaby szansy na nowych prenumeratorów.

To jest zwyczajnie i bez ogródek: ŚWIŃSTWO!

Tylko pieniądze interesują właścicieli Agory i “Gazety Wyborczej”.

Wysyłam maila do redakcji “Wyborczej” i p.Sobczak z prośbą o detale tej akcji i przede wszystkim z filozoficznym pytaniem, czy uważają, że pozyskiwanie nowych klientów ich komercyjnego produktu na bazie dramatycznej historii prawdziwych ludzi uwikłanych w polityczną rozgrywkę kilku państw jest zgodne z etyką i poszanowaniem ludzkiej godności. Zapytam również, czy otrzymali zgodę od tych ludzi na wykorzystanie ich do tej akcji promocyjnej?

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Pani Sobczak arbitralnie stwierdza, że obserwatorzy wydarzeń z białoruskiej granicy dzielą się na dwie grupy:

Pierwszą rozśmiesza poseł Franciszek Sterczewski biegający z siatką jedzenia i leków. W dyskusji o pomocy migrantom komentatorzy z tej grupy odsuwają wątek humanitarny na rzecz dyskusji o koniecznej obronie granic lub odpowiedzialności Aleksandra Łukaszenki.

(…)

Druga grupa to ludzie, którzy nie potrafią patrzeć z obojętnością na cierpienie i okrucieństwo. To ci, którzy wstydzą się za Polskę, widząc działania zamaskowanych pograniczników lub czytając wypowiedzi polskich ministrów. To ci, którzy patrząc na posła biegającego z siatką, nieco odzyskują nadzieję, że nie wszyscy jesteśmy bezduszni.”

Bardzo mnie ten podział zastanawia. Jedna grupa to bezduszni prześmiewcy przejęci tylko kwestią bezpieczeństwa granic. Druga grupa, to egalitarni humaniści zatroskani losem ludzi.

Ot i zostaliśmy posegregowani przez redaktor Sobczak do tych dwóch przegródek i każdy dostał swoją etykietkę.

Mnie nie śmieszy poseł biegający z torbą ikei na ramieniu pomiędzy strażnikami. Nie znam jego motywów. Może pracował na swoją reelekcję? Skąd mam to niby wiedzieć? Chyba oczywiste było, że nic nie wskura i nie dotrze do tej grupki ludzi. Robił show, happening, polityczny performance ze sobą w roli głównej. O nim się mówiło, nie o uchodźcach, nieprawdaż? Więc kto zyskał po tym biegu? Tylko on tak naprawdę.

Mnie ten bieg nie śmieszy, nie należę więc do pierwszej grupy urojonej w umyśle redaktor Sobczak.

Jeśli chodzi o drugą grupę, to zdecydowanie podpisuję się pod pierwszym i drugim zdaniem: nie jest mi obojętne cierpienie tych ludzi i wstydzę się za Polskę “widząc działania zamaskowanych pograniczników lub czytając wypowiedzi polskich ministrów.” Ale nie odzyskuję nadziei, patrząc na wybryk posła, że nie wszyscy jesteśmy bezduszni.

To ostatnie stwierdzenie z opisu drugiej grupy pani Sobczak bardzo mnie intryguje. Jest w nim zawarta sugestia, że tylko ludzie z tej grupy nie są bezduszni.

A to już jest świństwo, pani Sobczak, tak ludzi apriorycznie oceniać i przypisywać im bezduszność wedle pani widzimisię i tylko na podstawie jakiegoś wygłupu posła, który chciał zrobic medialny szum, być może tylko po to, żeby nabić sobie trochę wyborców i zbić na tym kapitał polityczny – tak samo, jak wy chcecie na tym powiększyć grono własnych prenumeratorów!

Nie należę do żadnej z grup, na które pani Sobczak podzieliła lekką rączką całe społeczeństwo. Nie, pani radaktor, mnie nie znajdzie pani ani w jednej, ani w drugiej. Ja należę do ludzi, którzy korzystają z własnego umysłu i mówią ‘nie’ głupocie i komercji wielkich koncernów. Należę do ludzi, którzy myślą samodzielnie i nie pozwalają takim redaktorom jak pani narzucać sobie interpretacji zdarzeń i ich znaczeń.

Komentarze pod tą waszą promocyjną akcją były niezbyt przychylne, więc zgodnie z ideą troski o wolność słowa wyłączyliście ludziom możliwość wyrażania głośno opinii o tym chorym pomyśle. Brawo! Jesteście hipokrytami.

Z logiki zaprezentowanej przez redaktor Sobczak wynika, że jeśli nie wykupisz prentumeraty “Gazety Wyborczej”, to z automatu trafisz do grupy bezdusznych prześmiewców obojętnych na cierpienie ludzi, czyli jesteś jakimś zwyrodnialcem, który potrafi tylko szydzić z czyjegoś losu. Mam pełne prawo wysnuć taki wniosek, ponieważ tak właśnie cała sprawa jest przedstawiona przez panią Sobczak – nie daje mi innej możliwości zadkelarowania siebie, jako człowieka, który zwyczajnie ma pytania, a nie nastawiony jest na bezrefleksyjny odbiór interpretacji kawałka rzeczywistości podanej na tacy przez redakcję jakiejś gazety.

Nie kupujcie “Gazety Wyborczej”, nie kupujcie prenumeraty i nie wspierajcie hipokryzji, drodzy czytelnicy.

Gdyby “Wyborcza” i Agora, miały dobre intencje, to najzwyczajniej w świecie zrobiliby zbiórkę na tych biednych ludzi, albo podali konta bankowe tych organizacji charytatywnych i zachęcili do indywidualnej pomocy wedle własnych możliwości i w zakresie własnego sumienia. Mogli postąpić tak, wybrali niestety ochydną autopromocję na ludzkim dramacie.

Skąd ja to znam? Nie jestem zdziwiony i wiem, że jeszcze nie raz “Wyborcza” niemile nas zaskoczy.


#hipokryzja
#hipokryci
#gazetawyborcza
#adammichnik
#frasyniuk
#sobczak
#lextvn
#tvn
#konstytucjarp
#konstytucja
#prawaczłowieka
#kasa
#zysk
#forsa
#cash
#profit
#money

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *